Football Culture – Diego (2019)

Oh Mamà Mamà Mamà, Oh Mamà Mamà Mamà, Sai perchè mi batte il Corazon, Ho visto Maradona, Ho visto Maradona, We Mammà, Innamorato Sò

Nie ma na świecie drugiego piłkarza, który byłby otoczony tak wielką czcią jak Diego Maradona. Estyma, jaką argentyński as cieszył się (i właściwie nadal się cieszy) wśród neapolitańskich kibiców, wykracza daleko ponad podziw, którym otacza się inne gwiazdy sportu, muzyki czy filmu. Fiolka z jego krwią, została złożona w miejscowym kościele, niczym najświętsza relikwia. Jego plakaty były wieszane tuż obok ikon z wizerunkiem Matki Boskiej. Przedstawiające go miniaturki, zastępowały Dzieciątko Jezus w bożonarodzeniowych szopkach. Wiele osób mogłoby to uznać za zatrważające szaleństwo i zwykłe świętokradztwo. Ale Diego trafił na specyficzny grunt. Do krainy, w której dobroduszni, ale nieco zakompleksieni mieszkańcy, cechowali się podobnym genem szaleństwa, jaki był wizytówką jednego z najlepszych piłkarzy świata. Maradona jest fenomenem społecznym, wykraczającym daleko poza ramy futbolu. Neapol jest miastem ezoterycznym. Podanym gruntem, na którym łatwiej niż gdziekolwiek indziej na świecie, można było uzyskać status bożka. Wystarczyło dać miejscowym poczucie, że są takimi samymi obywatelami, jak ci z północy. Takie połączenie musiało stworzyć coś magicznego. Kapitalny epizod w historii futbolu, który niestety dla Maradony, generował również niebezpieczne skutki uboczne…

To właśnie na neapolitańskim rozdziale kariery Boskiego Diego, skupia się autor recenzowanego przeze mnie dokumentu – Asif Kapadia. Człowiek, który wcześniej wyreżyserował między innymi obrazy traktujące o Amy Winehouse i Ayrtonie Senna. Jak łatwo zauważyć, wszystkie trzy portretowane przez niego postacie, są raczej bohaterami tragicznymi. Argentyńczyka wyróżnia jednak fakt, że w odróżnieniu od amerykańskiej piosenkarki i brazylijskiego kierowcy, nadal pozostaje w świecie żywych, chociaż po seansie filmu „Diego” uświadomimy sobie, że kariera piłkarska i życiowe błędy popełnione przez wychowanka dzielnic biedy, uśmierciły w nim spory procent życiowej energii.

Film zaczyna się w momencie, gdy Maradona mający dość roztrząsania przez opinię publiczną ciągłych afer, których był bohaterem, postanawia opuścić FC Barcelonę i decyduje się na transfer do Serie A. Ku zdziwieniu wszystkich trafia do SSC Napoli, które w momencie jego przybycia do klubu mieni się jako kopciuszek włoskiej piłki. Dodatkowo Neapol, leżący na południu Włoch jest postrzegany przez bogatsze rejony kraju w sposób stereotypowy. Mający się bardzo dobrze na włoskich trybunach szowinizm i rasizm nie daje zapomnieć mieszkańcom tego miasta, że jest uważane za narodowy zaścianek, a mieszkańcy Turynu czy Mediolanu nie uważają ich nawet za mieszkańców Włoch, nazywając stolicę Kampanii „Afryką”, z lubością przypominając epidemię cholery, która w latach 70. nawiedziła miasto, a nawet głosząc potrzebę wprowadzenia idei apartheidu i odizolowania Neapolitańczyków od bogatej północy. Transfer Maradony do takiego miejsca wydaje się być czymś kompletnie absurdalnym.

Neapol popada w euforię w momencie ogłoszenia tego transferu. Diego od początku traktowany jest jak bohater, który przybywa do miasta na białym koniu i ma zbudować potęgę miejscowego futbolu. Nie są to bezpodstawne przypuszczenia. Po trudnych początkach Maradona doprowadza SSC Napoli do zdobycia dwóch scudetto, Copa Italia oraz Pucharu UEFA. Pewność kibiców o tym, że ten argentyński chłopak ma w sobie boski pierwiastek, zostaje spotęgowana do granic absurdu. Diego staje się niekoronowanym królem Neapolu.

Tam, gdzie pojawia się sława i władza, tam również czeka na ciebie więcej życiowych pułapek. W filmie pokazana jest scena, gdy na pierwszej konferencji prasowej po przybyciu Diego, zdenerwowany prezes Napoli, wyrzuca z sali dziennikarza, który śmiał zadać pytanie dotyczące Camorry i wiedzy Maradony na temat jej wpływu na miasto. Dla kibiców interesujących się piłka nożną, tajemnicą poliszynela jest, że ta organizacja mafijna faktycznie maczała palce w ściągnięciu Argentyńczyka do zespołu. Jeśli mafia ściąga cię w jakieś miejsce, to nie po to, by bić przed tobą pokłony.

Film pokazuje właśnie dualizm tej sytuacji. Z jednej strony Maradona był bogiem, któremu mieszkańcy miasta oddaliby wszystko, łącznie ze swoimi córkami, z drugiej zaś miał sprawować rolę kukiełki sterowanej sznurkami pociąganymi przez Camorrę. Cała ta atmosfera przytłaczała gwiazdę futbolu. Nie mógł się nigdzie ruszyć, by nie zostać otoczonym przez rozhisteryzowany tłum, pod jego domem wiecznie wyczekiwali paparazzi. Uciekał w używki. Uzależnił się od kokainy, co sprawiło, że jego droga stała się jeszcze bardziej wyboista. Problem w tym, że wszystko, co wam teraz opowiadam, jest posiłkowane wiedzą posiadaną przeze mnie jako przez fana piłki nożnej. Mam wrażenie, że dokument Kapadiego, jest głównie dla fanów Maradony i futbolu ogółem. Skupia się na konkretnym odcinku życia idola tłumów, ale za szybko galopuje przez kolejne tematy, pomijając wiele ważnych detali. Jeśli nie jesteś kibicem, to wyciągniesz z tego filmu jedynie historię o zagubionym Piotrusiu Panie, który napotykał na swojej drodze wielu złych ludzi, a tych dobrych ignorował. Mimo to seans trwa ponad dwie godziny. Jest wypełniony mnóstwem kapitalnych materiałów archiwalnych i ujęć prosto z boiska, trybun Stadionu Św. Pawła czy z życia prywatnego Maradony. Wydaje mi się, że życie argentyńskiego bożyszcza było na tyle intensywne, że nie dało się po prostu zrobić w pełni satysfakcjonującego obrazu, zamkniętego w nieco ponad 120 minutach materiału. Być może najlepszą opcją było rozwinięcie tematu i podzielenie materiału na odcinki? Stworzenie serialu? Niestety wiele pytań pozostaje tam bez odpowiedzi, wiele tematów potraktowanych jest po macoszemu.

Nie zrozummy się źle. Film Asifa Kapadiego jest bardzo dobry i bawiłem się przy nim świetnie. Szczególnie nasycił mnie pod względem wizualnym, a na wiele pytań potrafiłem odpowiedzieć sobie sam, jako fan futbolu. Pozostawił po prostu we mnie nieduży niedosyt. Wiele osób zarzuca mu również, że jest zbyt cukierkowaty i stanowi laurkę dla Maradony. Czy tak jest faktycznie? Mógłbym polemizować. Wydaje mi się, że chociaż faktycznie kilka razy autor stara się wybielić Diego tak jak np. w scenie kończącej film, tak nie pomija błędów popełnianych przez piłkarza i każdy może odpowiedzieć sobie sam na pytanie, czy Maradona jest tu tylko ofiarą, czy z własnej woli sięgnął po raz pierwszy po biały proszek. Zresztą mamy w filmie wypowiedzi wielu osób, które znały Argentyńczyka lepiej niż my i one również podkreślają, że Diego krył w sobie zarówno skromnego chłopaka z prowincji, jak i nadętą gwiazdę futbolu. Nikt nie rozkłada nad nim parasola ochronnego. Chyba że jego fanatyczni fani. Chociaż sam Diego w głębi duszy pewnie by tego nie chciał.

Jeśli jesteś fanem piłki nożnej – sprawdź tę pozycję koniecznie. Jeśli nie – też możesz to zrobić, myślę, że nie będziesz czuć, iż straciłeś dwie godziny życia.

Ocena Futbolowej Rebelii – 8/10

RG

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s