Loża rebelianckich szyderców #8

Coraz więcej wskazuje na to, że rozgrywki Serie A nie zostaną dokończone z powodu rozprzestrzeniającego się koronawirusa. Coraz więcej imprez sportowych i kulturalnych jest zagrożone takim samym scenariuszem. Część z nich już odbywa się bez udziału publiczności. Czy koronawirus faktycznie jest takim zagrożeniem? A może po prostu stanowi doskonały argument dla politykierów, do mocniejszego dokręcania nam śruby pod pretekstem dbania o nasze bezpieczeństwo?

Nie jestem ekstrawertykiem, który wierzy we wszystkie teorie spiskowe dziejów. Nie śmigam w aluminiowej czapeczce na głowie i nie patrzę ze zgrozą na smugi zostawiane na niebie przez samoloty. Nawet kamerki w laptopie nie zaklejam, bo wychodzę z założenia, że informacje na mój temat, są tajnym służbom kompletnie zbędne. Wierzę jednak w tzw. Grupę trzymającą władzę i uważam, że istnieje elita prominentnych osób, która ma większy wpływ na ten świat niż politycy występujący na pierwszej linii frontu i mający za zadanie grzać się w blasku fleszy. Zapewne są to prezesi wielkich koncernów naftowych, banków itp. Nie uważam nawet tego za teorię spiskową, bo nie widzę w takim scenariuszu kompletnie niczego niewiarygodnego. Słucham informacji o wirusie, który uśmierca mniej osób niż grypa, który stanowi zagrożenie życia tylko dla osób starszych i ludzi z obniżoną odpornością, potem patrzę jaki pierdolnik ma miejsce wokół mnie i czegoś tu nie rozumiem… Nie wiem, może faktycznie lepiej dmuchać na zimne? Chociaż nikt nie odwołuje meczów z powodu ogromnej ilości osób, ginących co tydzień w wypadkach samochodowych… No tak, głupotą i brawurą nie można się zarazić. Mimo wszystko mamy XXI wiek, a wystarczy lekko podkręcić ogrzewanie w mediach, by ludzie szykowali się na ‚FUCKING END OF THE WORLD…’. W swoim życiu przeżyłem już koniec świata w 1999 roku, przepowiedziany przez Nostradamusa. Apokalipsę w 2000 roku, gdy miały wybuchnąć wszystkie atomówki i zwariować elektronika, a także w 2012 roku, gdy kończył się kalendarz Majów. Przeżyłem Ebolę, świńską i ptasią grypę oraz seans filmów Vegi. Może dlatego nie mam zamiaru nosić na twarzy maseczki, na której zbierają się zarazki i która w żaden sposób nie chroni mnie przed zagrożeniem? Za to fajnie wygląda na instastory… Nie będę też wykupywał produktów spożywczych, które pochodzą z krajów, gdzie występuje najwięcej stwierdzonych przypadków zainfekowania koronawirusem. Moje hobby to piłka nożna, a nie bycie preppersem-sezonowcem. Do czego zmierzam? Nie chce strugać znawcy, chcę po prostu, żeby inni też przestali to robić, skoro nie mają ku temu podstaw. Weźcie przykład z Kloppa i Nagelsmanna

Wiesz, czego nie lubię w życiu? Tego, jak o bardzo poważne sprawy pyta się trenera piłkarskiego. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego mnie o to pytasz, jak jesteśmy w takim samym położeniu. Nie jest istotne, co o tym sądzą znani ludzie. O takich rzeczach musisz rozmawiać z odpowiednimi ludźmi, którzy się na tym znają. Nie ludźmi, którzy nie mają na ten temat wiedzy tak, jak ja. Ja jestem trenerem, nie rozumiem polityki, koronawirusa, więc dlaczego mnie o to pytasz?

To wypowiedź menadżera LFC. Natomiast szkoleniowiec Lipska, zapytany o koronawirus, odrzekł do dziennikarza: ‚A pytał pan wirusologa, jak zagramy z Wolfsburgiem?’

Wielu z nas powinno wyciągnąć sedno tych słów, zostawić ferowanie wyroków ekspertom i zastanowić się, jak łatwo zatrząść w posadach znanym nam światem.

Często ganię naszych ligowców i śmieję się z absurdalnych decyzji, które podejmują na boisku. Tym razem będzie inaczej. Chcę wyrazić moje słowa uznania. Mamy w ekstraklasie również prawdziwych walczaków. A na tytuł kozaka tygodnia zasłużyli zarówno Jakub Kamiński, jak i Arkadiusz Malarz.

Szczególnie siedemnastolatek z Kolejorza, zasługuje na wielki podziw. W obliczu tragedii, jaką była śmierć jego mamy, miał na tyle siły, by wyjść na murawę i rozegrać całkiem dobry mecz przeciwko Górnikowi Zabrze. Być może był to sposób na odsunięcie myśli od tego koszmarnego wydarzenia? Co by to nie było, Kamiński wykazał się olbrzymią siłą mentalną. Koledzy z drużyny dowiedzieli się o wszystkim dopiero po meczu. Kuba, jesteś cholernym twardzielem. Trzymaj się chłopaku!

Arek Malarz pokazywał swoje jaja z mosiądzu już niejednokrotnie. W czasie potyczki z Zagłębiem Lubin zderzył się z Tadejem Vidmajerem tak niefortunnie, że stracił przytomność i musiał być cucony przez służby medyczne. Wszystkim wydawało się, że golkiper Łódzkiego KS będzie musiał opuścić plac gry. Malarz jednak doszedł do siebie i dał do zrozumienia Dominikowi Budzyńskiemu, że niepotrzebnie się rozgrzewa. Utrata przytomności nie stanowi argumentu, który mógłby zmusić byłego bramkarza Legii do zejścia z boiska. Imponujący hart ducha i chyba jedna z najsilniejszych psychik w Ekstraklasie.
Brawo panowie! To, co obydwaj zrobiliście, było imponujące. Sportowcy przez duże ‚S’.

Powróćmy do Wloch, tym razem już nie będziemy się pochylać nad żadnymi chińskimi wirusami. Przyjrzyjmy się pewnej toksycznej wypowiedzi:

Darzę Atalantę wielkim szacunkiem za wszystko co robi, ale bez przeszłości w turniejach międzynarodowych i tylko dzięki jednemu świetnemu sezonowi uzyskała bezpośredni awans do najważniejszych europejskich rozgrywek klubowych. Czy to jest w porządku?

Ta idiotyczna wypowiedź padła z ust Andrei Agnellego, prezesa Juventusu. Buc sterujący także Europejskim Stowarzyszeniem Klubów Piłkarskich jest jednym z największych orędowników utworzenia Superligi. Jak widać, Agnellemu strasznie przeszkadza, że ktokolwiek spoza elity może wbić się na imprezę dla najbogatszych i zgarnąć trochę grosza przeznaczonego przecież tylko dla największych klubów. Problem w tym panie Agnelli, że Atalanta zasłużyła sobie na miejsce, w którym się teraz znajduje, rozegraniem wielu kapitalnych spotkań i dała w ostatnim czasie o wiele więcej radości kibicom niż pana pragmatyczny i nudny zespół. Dzięki temu zarabia kasę na dalszy rozwój.

Superliga będzie najprostszym sposobem na zabetonowanie futbolu. Stworzenie piłkarskich kast. Zespół z Bergamo tworzy historię, pokroju tych,  które po latach są najchętniej wspominane przez fanów piłki. Ty i twoi kumple chcecie zabić romantyzm calcio i przekuć go w cyrk nastawiony wyłącznie na zarabianie. Stworzyć kółko wzajemnej adoracji, do którego jedyną przepustką będzie kasa, którą kochasz na pewno bardziej niż piłkę nożną. Więc, panie Agnelli – co cię boli i czy aż tak cię to boli, że chłopcy Gasperiniego mają szansę uczciwie zarobić?

Kapitalnie zapowiada się walka o pozycje 3-8 w Premier League. Któż by pomyślał, że na tym etapie sezonu trzecie w tabeli będzie Leicester, natomiast nadal do gry w Lidze Mistrzów aspirować będą Sheffield i Wolves. Cały czas wierzę, że do tej stawki dokooptuje Arsenal. Jeśli jednak ‚Kanonierzy’ nie podołają i nie doszlusują do czuba tabeli, to chciałbym, by obok Liverpoolu przepustkę do Champions League wywalczyły Wolves, Leicester i Sheffield. Niestety doświadczenie United i Chelsea, a także ich zwyżkująca forma (przynajmniej ‚Czerwonych Diabłów’) nie napawają optymizmem, by wierzyć w tak niepodziewane rozstrzygnięcia. Manchester znów jest czerwony, a Bruno Fernandes umacnia się na pozycji idola fanów ‚Red Devils’. Ederson oficjalnie najbardziej przereklamowanym bramkarzem świata.

W Polsce Piast wysuwa się na drugie miejsce w tabeli. To kolejny sezon, w którym kapitalną robotę wykonuje Waldemar Fornalik. Może na selekcjonera kadry nie miał charyzmy, ale jak na warunki naszej ligowej młócki to jest to doskonały trener. Wyraźnie z tonu spuściły Cracovia, Śląsk i Pogoń (to już czas na wycofywanie się z walki o puchary?), nadal w niezłej dyspozycji Lech. Dobry show dały w tej kolejce Lechia i Zagłębie. W Lubinie rośnie kolejna perełka w postaci Bartosza Białka. Mam tylko nadzieję, że kolejni ligowi ‚Golden Boysi’ będą rozważniej dobierać ruchy na szachownicy ligowej kariery i nie skończą jak chociażby Patryk Klimala, który w Glasgow powoli uznawany jest za transferowe nieporozumienie. Jak widać Celtic też czasem ściąga piłkarzy na podstawie jutubowych highlightsów.

Jakby ktoś nie wiedział, to zaczęły się już rozgrywki I ligi. Jeśli myślicie, że w Ekstraklasie padają losowe wyniki, to prześledźcie, co się dzieje o szczebel niżej. Istny totolotek. Osobiście trzymam kciuki za Wartę Poznań i ich awans do elity. Derby Poznania w Ekstraklasie? Przez wiele sezonów sytuacja wręcz z półki z literaturą science fiction. I wyobraźcie sobie ten triumfalny powrót Łukasza Trałki na Bułgarską.

RG

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s