Na Ukrainie wskrzeszają kolejny zasłużony klub.

Na Ukrainie trwa wskrzeszanie starych, zasłużonych klubów. Po Metaliście przyszedł czas na opowieść o Krywbasie Krzywy Róg. Komu zależy na tym klubie? Jaki plan na powrót do żywych mają władze zespołu? Czemu ostatni mecz był opóźniony o godzinę, choć wszyscy byli gotowi, a pogoda była idealna do gry? Zapraszam na opowieść o reanimacji dwukrotnego brązowego medalisty UPL.

Krywbas nigdy nie był potężnym klubem. Nie zdołał zdobyć mistrzostwa za czasów Związku Radzieckiego, nie zdobył go także w czasach wolnej Ukrainy. W gablocie z trofeami nie ma nawet pucharu krajowego. Są jedynie medale za ligi amatorskie i mistrzostwo drugiej ligi. Jednak Krzywy Róg – prawie 700-tysięczne miasto – zawsze żyło meczami swojego zespołu. Mecze z Parmą z 1999 roku wspomina się tam do dziś. Stadion kiedyś porządny, zawsze wypełniony kibicami, teraz jest w fatalnym stanie. Klub popadł w długi i w 2013 roku ogłosił bankructwo. Od tego czasu piłki w mieście nie było, więc stadion oraz baza niszczeją.

Jedną z osób chodzących w czasach świetności na mecze Krywbasa był obecny prezydent kraju, Wolodymyr Zelensky. To on obiecał powrót czerwono-białych do żywych. Jego partia przegłosowała dotację 600 milionów hrywien na odbudowę stadionu Metalurg, jednak już wiadomo, że pieniądze te nie wystarczą. Czas nie był łaskawy dla prawie trzydziestotysięcznego obiektu (tu dałbym link do tweeta).

Baza stała się osiedlem narkomanów. Dlatego wszystko trzeba zaczynać od nowa. Jednak jak to w polityce bywa, wszystko robione jest na szybko i na pokaz. Stary klub miał 4 miliony dolarów długu. Co się z nim stało, czy został spłacony?

Herb i marka klubu znalazły się w 2015 roku w rękach Siergieja Mazura, legendy Kryvbasa. Zespół grał tylko w rozgrywkach amatorskich. Na zlecenie Sługi Narodu postanowiono więc przemianować Horniaka Krzywy Róg (II liga, ostatnia profesjonalna) na Krywbasa – odkupiono licencję od byłego piłkarza i zmieniono barwy. Niby nazwa ta sama, ale nie jest to powrót starego klubu. Przemalowano drugoligowy zespół na czerwono białe barwy. Nawet herb, choć podobny do pierwowzoru, ma wpisany 2020 rok (Krywbas powstał w 1959). Kierownictwo, administracja i piłkarze Horniaka zostają w klubie.

Domem przez pewien czas będzie stadion Horniaka, a w starą bazę nie warto inwestować – finansowana będzie rozbudowana „baza” Horniaka (na razie są to pełnowymiarowe boisko, oraz małe, kryte ze sztuczną. W przyszłości dojdą dwa duże oraz trzy małe). Kibice pytani o taki rozwój rzeczy nie są przychylnie nastawieni.

Prezydent nowego Krywbasa (miesiąc temu to samo stanowisko piastował w Horniaku), Konstantin Karamanic, mówi wprost „to nie jest stary Kryvbas”. Dlaczego więc przedstawia się ten nowy twór, jako powrót do legendarnego klubu? „Horniak i Kryvbas są teraz połączone. Na razie Horniak z nazwy i historii przestaje istnieć na korzyść tego drugiego, ale za parę lat oba te kluby ponownie będą osobnymi bytami” mówi Karamanic.

Ile w tym prawdy, ciężko powiedzieć. Czy to się komuś podoba, czy nie klamka zapadła i nowy Krywbas rozpoczął nową erę od meczu w Pucharze Ukrainy, który został opóźniony o godzinę, bo gościem specjalnym rozpoczynającym spotkanie miał być Zelensky. Ten się pojawił, ale kazał na siebie czekać kibicom i sędziemu 60 minut.

Krywbas ma też za sobą udany start w II lidze. Pokonał na wyjeździe Real Farmę 0-1.

Jaka będzie przyszłość i czy Krywbas kiedyś w pełni wróci na mapę piłkarską Ukrainy? Nikt nie ma wiedzy, by na te pytania odpowiedzieć. Wszystko wydaje się mgliste, nic nie jest oczywiste. Tym tekstem chciałem naświetlić temat, który jest mi dobrze znany, a zdaję sobie sprawę, że w Polsce nadal niewiele mówi się o klubach z Ukrainy. Jeżeli macie jakieś pytania chętnie na nie odpowiem.

BUCKAROOBANZAI

Rakitic w Sevilli? Dobry ruch.

Banegi już nie ma.

Odejście Argentyńczyka mogło zasmucić wielu fanów Sevilli. Kiedy odchodzi prawdziwy architekt sukcesu, pojawiają się pytania, co dalej z zespołem. Jak najprościej pozbyć się wątpliwości? Sprowadzając gwiazdę, a kimś takim jest Ivan Rakitic. Ciężko porównać Rakitica do Banegi. Pochodzą z dwóch różnych światów. Rakitic spokojny i ułożony, Banega szalony i niekiedy sprawiający problemy. Natomiast nie da się ukryć, że obaj piłkarze wznosili Sevillę na wyżyny.

Mocno związany z Sevillą.

Przyjechał do Hiszpanii, nie znając choćby jednego słowa w tym języku, ale dzięki swojej obecnej żonie zyskał andaluzyjski akcent. Cała jej rodzina kibicuje Sevilli, z czym wiąże się pewna historia.

„Pewnego dnia spudłowałem rzut karny. Kiedy dotarłem do szatni i spojrzałem w telefon, zobaczyłem, że dostałem wiadomość od teściowej. Wysłała mi zdjęcie mojego psa z informacją, że strzeliłby lepiej niż ja ”.

Kiedy Rakiticowi urodziła się córeczka, od samego początku zaszczepiał w niej miłość do klubu z Estadio Sanchez Pizjuan, śpiewając jej na dobranoc hymn Sevilli. Nigdy nie krył się z przywiązaniem do klubu z Andaluzji. Zawsze wspominał o tym, że życzy Sevilli jak najlepiej i cieszył się jej osiągnięciami. Kilka dni temu, kiedy Sevilla ograła w finale Inter Mediolan, Chorwat wskoczył do basenu, by pokazać, jak bardzo cieszy go sukces drużyny Julena Lopeteguiego.

Sprawdzony i zaprawiony w boju.

Pierwszy okres Rakitica w Sevilli należał do bardzo udanych.  Uzbierał 149 oficjalnych spotkań, w których zdobył 32 bramki i dołożył 41 asyst. Zwłaszcza ostatni sezon był wart zapamiętania. Wówczas pomógł Sevilli w zdobyciu Ligi Europy, a w lidze hiszpańskiej popisał się piłkarskim double-double (12 asyst + 12 bramek).

Były kapitan wraca na pokład.

Niewiele osób pamięta, że Chorwat odgrywał rolę kapitana Sevilli. Unai Emery w jednym z wywiadów dla Estadio Deportivo wspomniał o tym, jak doszło do przekazania opaski kapitańskiej Chorwatowi:

„On zapytał mnie o możliwość zostania kapitanem. To największe zobowiązanie, jakie możesz podjąć. I on chciał to zrobić”.

Warto podkreślić, że Rakitic stał się wówczas pierwszym zagranicznym kapitanem od czasu Diego Maradony.

Szanowany przez fanów.

Kiedy gwiazda opuszcza dany zespół, zdarza się, że kibice nie szczędzą jej cierpkich słów. Chorwat swoją postawą zapracował sobie na to, że kiedy będąc już piłkarzem Barcelony po raz pierwszy zawitał na Estadio Sanchez Pizjuan, mógł podziwiać transparent z napisem:

„To zawsze będzie twój dom. Dziękujemy, kapitanie”.

Odreagowanie po Barcelonie.

Chorwat w ostatnich dwóch latach poddany był dużej krytyce ze względu na niestabilną formę, jaką prezentował. Genezy kiepskiej dyspozycji upatrywałbym w sezonie 17/18. Chorwat zdobył wicemistrzostwo świata, a zarazem był najmocniej eksploatowanym piłkarzem w Europie. Może gdyby na początku sezonu 18/19 Ernesto Valverde nieco inaczej gospodarował jego siłami, nie obserwowalibyśmy takiego zjazdu w wykonaniu Rakitica. Zresztą trzeba brać pod uwagę, że obniżka formy w ostatnich dwóch latach nie tyczyła się wyłącznie Rakitica. Większość piłkarzy Blaugrany obniżyła znacząco loty, ale chyba najbardziej oberwało się właśnie Rakiticowi.

Aspekt finansowy.

Wcześniej pojawiały się doniesienia sugerujące, że transfer zamknie się w kwocie ok. 15-20 milionów euro. Dziś hiszpańskie media podają, że Sevilla zapłaci symboliczną kwotę (1,5 mln euro) z ewentualnymi bonusami dla klubu z Camp Nou. Sam piłkarz podobno zgodził się na dużą obniżkę zarobków w porównaniu do przelewów jakie otrzymywał z FC Barcelony.

Przyszłość.

Ze względu na wiek wielu już postawiło krzyżyk na 32-latku. Tymczasem w tym wieku dalej można z powodzeniem grać na najwyższym poziomie. Jego rodak Luka Modric mając 33-lata, otrzymał Złotą Piłkę. Luca Toni mając 38 lat, zdobył koronę króla strzelców Serie A. Cazorla w wieku 34 lat wygrzebał się z serii kontuzji i prezentował się wręcz fenomenalnie, więc nie zdziwię się, jeśli Rakitic jeszcze przez 2-3 sezony będzie wyróżniał się na poziomie LaLiga, tym bardziej że wraca do miejsca, które uwielbia i w którym jest uwielbiany.

PAWEŁ OŻÓG

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑