Od Monachium po Moguncję aż do… Stuttgartu. Nietypowa jedenastka rundy jesiennej Bundesligi.

            Za nami 17 serii spotkań niemieckiej ekstraklasy. Żadnych przekładań z powodu wiadomo czego. Czas więc na podsumowanie po połowie rywalizacji u zachodnich sąsiadów. W 153 meczach strzelono 473 gole, co daje około 3,09 bramki na spotkanie. Zachwycaliśmy się solidnym Mainzem, szalonym Koelnem czy Freiburgiem, który… po prostu jest nie do opisania jacy oni są fantastyczni. Załamywaliśmy ręce przy grze BMG, Wolfsburga, Lipska – tam zmiana trenerów zmieniła wszystko na gorsze. Tu chciałbym się skupić na jedenastu wspaniałych tej rundy. Nie znajdziecie tutaj trzech zawodników z Bayernu, trzech z BVB i kilku z innych klubów. Postanowiłem bowiem, że będzie co najwyżej jeden zawodnik z danego zespołu. Ustawienie wybrałem 4-3-3. Gotowi?

BRAMKARZ

            Kandydatów było wielu. Nie brałem pod uwagę ani Manuela Neuera, ani Gregora Kobela, bo u mistrzów i wiceliderów lśniły inne gwiazdy. Gdy patrzę na to kto najsolidniej wykonywał swoją robotę, to trzeba byłoby postawić na Lukasa Hradecky’ego. Solidny na linii, pewny na przedpolu. Kto jeszcze zasługuje na to miano? Bez wątpienia Mark Flekken. Tylko 16 goli straconych nie bierze się znikąd. W dodatku wyliczono, że Holender łącznie wybronił ponad pięć bramek swojej drużynie. Ale znowu – bardziej na wyróżnienie zasłużyli w tych klubach gracze z pola. Tak więc stwierdziłem, że warto się pochylić nad golkiperami z dołu tabeli. I znalazłem według mnie idealnego na tę pozycję. Postawiłem ostatecznie na Manuela Riemanna.

            Od początku było wiadome, że Bochum to ten lepszy beniaminek. Ma po prostu więcej argumentów do pozostania w lidze. Na własnym boisku 9. miejsce w lidze, co jest wynikiem godnym podziwu. W całych rozgrywkach stracili 26 goli – tyle samo co chociażby Borussia Dortmund. A na straży w bramce stał właśnie wspomniany Niemiec. Jego xG wybronionych strzałów wynosi 4,5 – lepszy ma tylko wspomniany Flekken. Trzeci pod względem liczby obron – było ich 66. W 16 meczach aż 5 czystych kont – przy 12. drużynie tabeli jest to wynik fantastyczny wręcz. Przeciwko większym firmom robił niesamowite rzeczy – to dzięki niemu VfL zdobył 4 punkty przeciwko Freiburgowi i BVB. Miał też jeden moment, o którym chciałby szybko zapomnieć – fatalnie przestrzelił karnego przeciwko Hoffenheim. Ten mecz na szczęście skończył się bez straty bramki i zwycięstwem jego zespołu. Robotnik, który robi swoje, bo bramkarz przede wszystkim jest od bronienia. Jakby to powiedział Wojciech Pawłowski: Very solid keeper.

LEWA OBRONA

Chyba najmocniej obsadzona pozycja w tym zestawieniu. Fenomenalne stałe fragmenty gry i przygotowanie motoryczne do sezonu przemawiają za Christianem Guenterem. Niesamowite liczby na wahadle łapie Niko Giesselmann – 3 bramki, 4 asysty. Można by również tutaj porównać Filipa Kosticia, ale to zbyt defensywna pozycja dla Serba. Coraz lepiej wygląda Alphonso Davies. Do tego można dodać Josko Gvardiola, który czasami zastępował Angelino na wahadle. W Stuttgarcie odstaje pozytywnie z formą Borna Sosa. Jednak cały ten festiwal nazwisk przebija gracz Hoffenheim. Przed Państwem David Raum!

            Niemiec ofensywnie daje więcej opcji do rozegrania ataku. Możemy się posłużyć suchymi statystykami: gol i 5 asyst w 16 spotkaniach – już to wygląda zacnie. A spójrzmy głębiej. W TOP3 widzimy go co chwilę. Najpierw motoryka – drugi w liczbie sprintów (494), ustępuje tylko Daviesowi. Pod względem liczby intensywnych biegów (1313) przed nim jest tylko Silvan Widmer.  Asysty nie biorą się znikąd – kolejne drugie miejsce zajmuje w liczbie crossów (88). Wizualnie prawa strona rywali była tak penetrowana, że nie było czego zbierać. Defensywnie też wygląda niczego sobie – 22. miejsce zajmuje pod względem liczby wygranych pojedynków (163). I pomyśleć, że zaczął tę rundę jako nowy nabytek Greuthera Fuerth, a kończy jako ten, którego zauważył Hansi Flick i regularnie powołuje go na zgrupowania. To jest najlepsza rekomendacja, jaką mógł dostać. Moim skromnym zdaniem najlepszy transfer letniego okienka transferowego w Bundeslidze.

ŚRODEK OBRONY

            Wreszcie czas na kogoś z rewelacji sezonu, bo tak trzeba nazwać trzeci w tabeli Freiburg. Na LŚO postawiłem na lewonożnego Nico Schlotterbecka. Zeszły sezon na wypożyczeniu w Unionie, teraz pewny pierwszy plac w układance Christiana Streicha. Zagrał we wszystkich meczach ligowych od pierwszej minuty. Przecinak w obronie (199 wygranych pojedynków – 4. miejsce), przy stałych fragmentach gry bardzo pożyteczny – jest wysoki, świetnie się ustawia względem rywala. Szósty w klasyfikacji liczby wygranych główek (64) i dwie bramki strzelone dzięki dośrodkowaniom. Procent skutecznych podań (84,71%) wynika z tego, że często inicjuje akcje ofensywne. Ostoja defensywy, która straciła tylko 16 goli – tyle samo co lider Bayern, najmniej w Niemczech. Jego współpraca z Philippem Lienhartem przebiega owocnie, a wyczyny Niemca obserwuje selekcjoner reprezentacji, który w nagrodę daje mu trenować z najlepszymi w kraju. Na debiut jeszcze jednak musi poczekać. Być może doczekamy się tego wiosną, za co osobiście trzymam kciuki.

            Niektórzy mówią, że następny piłkarz to mój ulubieniec. Być może baczniej go obserwuję niż innych stoperów. Ale mimo wszystko nie można nie docenić tego co robi na wypożyczeniu z Arsenalu w Stuttgarcie Konstantinos Mavropanos. Trudno w to uwierzyć, ale to właśnie Grek jest najskuteczniejszym zawodnikiem tego zespołu z czterema bramkami na koncie. Ktoś powie: czyli Pellegrino Matarazzo przygotował stałe fragmenty gry pod niego. Tyle że wszystkie te bramki padły z gry. Do tego były one niebanalnej urody. Pajęczynka w niektórych sytuacjach została zdjęta. No to skoro tak wysoko jest usytuowany przy akcjach ofensywnych, to formacja defensywna kuleje, co? No nie wiem. Trzynasty w wygranych pojedynkach – było ich 179. Ogólnie to potężny obrońca – 194 cm i 89 kg robi z niego giganta. Nie dziwne więc, że wygrywa dużo pojedynków główkowych, a było takich 62 (dziewiąty w zestawieniu). Jakby tego było mało, to pomimo tych parametrów potrafi się solidnie rozpędzić. Jest jednym z 19 zawodników, którego najszybszy sprint przekroczył 35 km/h. Robi ich stosunkowo mało, ale i tak wydaje się, że jest wszędzie. Klauzula wykupu z Anglii wynosi 4 mln euro. Ten deal musi stać się faktem. Obaj obrońcy są na radarze skautów BVB. Ja się im nie dziwię.

PRAWA OBRONA

Nie było tak dużego wyboru jak po drugiej stronie boiska. Tak naprawdę brałem pod uwagę dwóch. Jeremie Frimpong po wspaniałym początku zszedł trochę z poziomem, czego nie zrobił wielki żołnierz Bo Svenssona. Nikogo chyba nie zdziwię, jeżeli postawię tutaj na Silvana Widmera. Dwie bramki i trzy asysty w całej rundzie, co daje 20 procent udziału przy bramkach Mainz. Idealnie się wpasował w układankę Duńczyka i pędził z defensywy na ofensywę i odwrotnie. Niezmordowany. Dziewiąty w całej stawce pod względem łącznej liczby przebiegniętych kilometrów – 179,3 km. Lider w liczbie wykonanych intensywnych biegów – było ich 1392. Sprinty? Też w czołówce, a dokładnie szósty z 475 takimi akcjami. Świetna współpraca ze swoimi kolegami, bo środek pola nie boi się mu podać piłki, a sam reprezentant Szwajcarii genialnie obsługuje Karima Onisiwo czy Jonathana Burkardta. Klub z Moguncji kupił go za 2,5 mln euro z Bazylei i na pewno nie żałują ani jednego wydanego eurocenta. TOP3 transferów tego lata w Niemczech.

ŚRODEK POLA

            Nad dwoma z trzech pozycji miałem zagwozdkę. Najpierw część dortmundzka. Zastanawiałem się nad dwoma piłkarzami. Julian Brandt to człowiek, który odżył za kadencji Marco Rose i obecnie przeżywa swoje najlepsze chwile w Zagłębiu Ruhry. Lecz wiem, że nie będzie on pasował do mojej koncepcji, bo oznaczałoby to brak piłkarza na pozycje numer 6/8. Dlatego trzeba wyciągnąć przed szereg bardzo utalentowanego Anglika Jude’a Bellinghama. Mimo wszystko nie mogło zabraknąć miejsca dla niego. Wychowanek Birmingham jest wszędzie na boisku. Akcja przeciwników dzieje się w polu karnym BVB? Jude pędzi na ratunek. Kontratak kto inicjuje? Belingham. Drużynie nie idzie. Kto decyduje się na drybling? Oczywiście, że Anglik. Naprawdę do Der Klassikera nie pamiętam złego meczu tego środkowego pomocnika. Gorzej już wyglądał w dwóch ostatnich meczach, a w meczu z Herthą pauzował za kartki. A teraz trochę statystyk: 2 gole i 5 asyst w 15 spotkaniach, piąty pod względem wygranych pojedynków (193), podania z celnością 86,42% (28. w lidze) jak na piłkarza drugiej linii statystyki zacne. Już mówi się o zainteresowaniu angielskich klubów, ale według mnie jeszcze półtora sezonu będziemy go widzieli na bundesligowych boiskach. Zwłaszcza że władze BVB tanio go nie sprzedadzą.

            Jako drugiego chciałem dać na początku kogoś nieoczywistego. Myślałem nad Leandro Barreiro, ale Widmer na prawej obronie wydawał się rozsądniejszym wyborem. Potem postawiłem na Dejana Ljubicicia. Świetnie wszedł do Bundesligi i wczuł się w rolę żołnierza Steffena Baumgarta. Obie kandydatury się bronią, ale były to raczej opcje, brane pod uwagę, w przypadku wstawienia do składu Brandta. Ale jak mamy Jude’a, to musiał się znaleźć tutaj Florian Wirtz. Eksperci się zastanawiają czy jest większym talentem niż Kai Havertz. Sprawdziłem sobie sezon 2017/18, kiedy obecny pomocnik Chelsea miał 18 lat. W Bundeslidze 30 spotkań, 3 gole, 9 asyst. Wirtz obecnie 15 meczów, 5 bramek, 8 asyst, drugi w klasyfikacji asystentów, piąty w klasyfikacji kanadyjskiej, jest najmłodszym zawodnikiem, który strzelił 10 goli w Bundeslidze – pobił osiągnięcie innego wychowanka Kolonii Lukasa Podolskiego. Czy ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości? Wirtz widzi wszystko i wszystkich, fenomenalnie skanuje przestrzeń. Podoba mi się w nim najbardziej taka boiskowa bezczelność. A to popisze się jakimś genialnym zagraniem do kolegi, a to pójdzie bezpardonowo w drybling, a to nawet przerzuci piłkę nad przeciwnikiem, a ten zdezorientowany nie wie co robić. Nie widać po nim, że on ma dopiero 18 lat, bo decyzje wyglądają na takie podejmowane przez piłkarza 10 lat bardziej doświadczonego. To jest przyjemność oglądać go nie tylko w Bundeslidze, ale też w europejskich pucharach, a nawet w pierwszej reprezentacji. Taki talent rodzi się raz na długi czas.

            Mimo najgorszej rundy w historii występów RB w Bundeslidze załapał się jeden piłkarz Lipska, bez którego sytuacja byłaby jeszcze gorsza. Kto wie, może Jesse Marsch zostałby zwolniony jeszcze wcześniej? Christopher Nkunku w tej rundzie nie zawiódł swoich kibiców. Jeżeli nie szło, to pojawiał się Francuz, robił show na boisku i ratował Bykom skórę. Aż szkoda mi go było, kiedy musiał za uszy ciągnąć cały zespół do ataku. Być może inni zawodnicy będą mu dorównywali poziomem pod wodzą Domenico Tedesco. Na ten moment Nkunku to jeden z niewielu zawodników RB, którego można pochwalić za całokształt. Według oficjalnej strony Bundesligi ma 7 bramek i 5 asyst. Siódmy w kanadyjce. Piąty piłkarz z największą liczbą strzałów (46). Aż trzy razy trafiał w obramowania bramek. Jest piekielnie szybki – jego najlepszy sprint miał prędkość 35,54 km/h (dziewiąty wynik). W dodatku robi je z dużą częstotliwością – liczba jak na razie zatrzymała się na 490 (trzecia pozycja). Z takich jeszcze biegowych spraw, to w nogach ma najwięcej kilometrów przebytych w zespole – 164,4 km w lidze, 28. lokata ogólnie. W klasyfikacji, w której dominują raczej gracze z bocznych stref boiska, czyli intensywne biegi, też jest wysoko – 14. wynik z liczbą 1190 takich biegów. Wygrywał tyle samo pojedynków co chociażby Frimpong – 172, 16. miejsce. Najsmutniejsze jest to, że on ma życiową formę, a Didier Deschamps w ogóle go nie powołuje, a cały środek pola Les Blues, moim zdaniem, Nkunku zjada na śniadanie.

LEWE SKRZYDŁO

            Tak, wiem, ten piłkarz to raczej wahadłowy. Ale jakoś musiałem go zmieścić, ponieważ w tej rundzie był niesamowity. Przed Państwem Filip Kostić – najlepiej ułożona lewa noga w Bundeslidze. Przy jego dośrodkowaniach nawet Sam Lammers potrafi coś ustrzelić. Sam Serb ma trzy gole, w tym jeden dał pierwsze zwycięstwo Eintrachtu w lidze – na Allianz z Bayernem. Być może ze skutecznością jest na bakier, gdyż oddał już 35 strzałów. Do tego dołożył 6 asyst, co plasuje go w czołówce klasyfikacji ostatnich podań. Czasami na niego patrzę i nie mogę uwierzyć, jak można tak podać w punkt i jednocześnie robić to w pełnym biegu. Nie zdziwię Was, jeżeli powiem, że ma najwięcej crossów wykonanych w lidze (105, wyprzedza Rauma aż o 17 takich dograń). Trzeci w zespole w najszybszym sprincie (33,89 miejsce pod koniec pierwszej setki) i w liczbie sprintów. Tych wykonał 419 i razem z Andrejem Kramariciem zajmują 13. lokatę. Pod względem intensywności furory nie robi, ale szczerze mówiąc gdyby nie on, to pierwszą część rundy podopieczni Olivera Glasnera spędziliby w strefie spadkowej. Bez niego zdobycz punktowa byłaby na poziomie Augsburga. Samemu dał 9 punktów swojemu klubowi!  Kolosalny wpływ wahadłowego na Eintracht zauważają już inni. Już w letnim okienku jakieś kuriozalnie nieporozumienie sprawiło, że Serb nie przeszedł do Lazio. Moim zdaniem jest to piłkarz idealnie skrojony pod Inter, ale czy będą go chcieli? Zobaczymy. Myślę, że najbliższe pół roku może być ciekawe, gdyż Eintracht jest dla niego za mały.

PRAWE SKRZYDŁO

            Nikt mnie jakoś szczególnie nie zachwycił w minionej rundzie, jeżeli chodzi o prawą stronę boiska. Dlatego dam tu lewego napastnika, który może schodzić do środka i walnąć naprawdę ładnego gola zza pola karnego. Jednocześnie chciałbym zauważyć jego progres, uczyniony pod skrzydłami Juliana Nagelsmanna. Chodzi mi naturalnie o Leroya Sane. Początek sezonu zapowiadał jeszcze tego starego Niemca: apatycznego, niedokładnego, ogólnie hamulcowego większości akcji mistrzów z Bawarii. Meczem-symbolem takiego stanu rzeczy była druga kolejka u siebie przeciwko Koeln. Na Sane nie dało się patrzeć. Miał te wszystkie cechy, które wymieniłem powyżej. Na szczęście trwało to tylko 45 minut, bo… zmienił go Jamal Musiala. Co gorsza, zmiennik po sześciu minutach asystował przy golu Roberta Lewandowskiego. Wydawało się, że nic już go nie zmieni w tym sezonie. Aż tu nagle wraca po wrześniowym zgrupowaniu z dwoma golami i asystą i przenosi to na Bundesligę! Szarpał niemiłosiernie po tej lewej, a czasami też prawej stronie, bo były trener Lipska lubi co nieco pomieszać w ustawieniu podczas spotkania. Ostatecznie kończy rundę w lidze z pięcioma golami, i tyloma asystami. Ludzie mówią, że głównie to zasługa Nagelsmanna. W dużej części tak, ale twierdzę, że swoje trzy grosze dołożył jednak Hansi Flick. Dużo akcji Sane próbuje skończyć sam – w liczbie strzałów trzeci (55). Grę wreszcie bierze na siebie. Motorycznie też wygląda znakomicie – trzeci w zespole pod względem intensywnych biegów (984, 45. na liście) i ósmy w całej lidze w liczbie sprintów (452). Potrafi się nieźle rozpędzić – jego najlepszy sprint to 35,24 km/h (12. ogólnie). Według mnie największa metamorfoza na plus w Bundeslidze. Mimo wszystko cieszę się, że można w końcu nacieszyć oko jego grą.

NAPASTNIK

            Zobaczmy na klasyfikację strzelców. Lewandowski nie może być, bo jest z FCB Sane. Patrik Schick niespodziewanie wystrzelił z formą i jest jeszcze lepszy niż na EURO, ale nie mogłem się nie zachwycać perełką o nazwisku Wirtz. Kolejny to Erling Braut Haaland, ale to oznaczałoby zabranie Belinghama, który mimo uboższych liczb więcej dał drużynie Marco Rose. I tu pojawia się on. Mistrz główek i fenomenalny fox in the box. Jednocześnie dużo daje nawet w defensywie. Kto by się spodziewał, że Anthony Modeste, bo o nim mowa, będzie miał aż 11 bramek na półmetku zmagań. Steffen Baumgart obiecał mu, że zrobi z niego snajpera i to zrobił! Po raz ostatni dwucyfrową zdobycz w lidze miał w sezonie 2016/17. Wtedy zatrzymał się na 25 bramkach. Jeżeli to powtórzy, to będzie naprawdę czołowym napastnikiem sezonu 2021/22. Przed rozpoczęciem rozgrywek nic tego nie zapowiadało. Wracał z nieudanego wypożyczenia w Saint-Etienne. Wszyscy go skreślali, bo przecież już ma 33 lata, już jest po drugiej stronie rzeki. A tutaj? Tylko Lewandowski pod względem strzałów go wyprzedza (64). Aż 54 wygrane pojedynki główkowe (14. pozycja, drugi po Rafaelu Czichosie w zespole). Do tego potrafi fantastycznie grać tyłem do bramki. Rzadko kto odbierze mu piłkę w polu karnym. Piłka odbija się od poprzeczki? Francuz już w pogotowiu. Bramkarz odbija strzał? Już idzie na dobitkę. Mnie ten piłkarz po prostu zachwycił i trzymam kciuki, by przekroczył po raz trzeci w karierze ligowej barierę 20 goli. Wielki bohater Kolonii!

            Tak prezentuje się moja jedenastka rundy. Zgadzacie się z moim wyborem czy macie innych kandydatów? Dajcie znać, co byście zmienili, a ja się z Wami żegnam. Auf Wiedersehen!

Adrian Malanowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: