Steve Clarke stawia na doświadczenie

Do rozpoczęcia Mistrzostw Europy zostało nieco ponad sześć tygodni. UEFA planuje, by kadry zespołów biorących udział w EURO2020 rozszerzone zostały do 26 zawodników. Dla wielu piłkarzy jest to doskonała okazja, by w ostatniej chwili wskoczyć do reprezentacji i zostać w niej na dłużej. Przyjrzyjmy się więc, jak wygląda to w przypadku Szkotów.

Bramkarze

Selekcjoner reprezentacji Szkocji Steve Clarke to typ menedżera, który ceni sobie przede wszystkim doświadczenie. Nie dziwi więc fakt, że średnia wieku w prowadzonym przez niego zespole wynosi 28,3. Najstarszymi zawodnikami kadry są bramkarze. David Marshall z Derby ma 36 lat, o dwa lata starszy jest Craig Gordon. We wrześniu 34 lata skończy Jon McLaughlin, rezerwowy bramkarz Rangers. O ile dwóch pierwszych gra w klubach od deski do deski, tak McLaughlin musi zadowolić się rolą zmiennika. Może warto zatem byłoby wprowadzić do reprezentacji kogoś, kto w przyszłości mógłby odegrać dużo bardziej znaczącą rolę? Kandydatów, gotowych wskoczyć do kadry Clarke’a nie ma jednak wielu. Scott Bain, który nie zawsze w tym sezonie był podstawowym bramkarzem Celticu, ma już 29 lat, a jednocześnie tylko trzykrotnie reprezentował swój kraj na arenie międzynarodowej. Liam Kelly, wypożyczony do Motherwell z Queens Park Rangers, nigdy nie dostąpił tego zaszczytu. Podobnie Zander Clark, który jest solidnym ligowym golkiperem, ale pewnego poziomu nigdy już nie przeskoczy. Najlepszy w tym momencie szkocki bramkarz – Alan McGregor z Rangers, zakończył reprezentacyjną karierę w marcu 2019 roku. Kwestia powołań wydaje się zatem jasna, jeśli chodzi o piłkarzy pierwszej linii.

Obrońcy

W defensywie wygląda to zupełnie inaczej. Pewniakami w reprezentacji Szkocji pozostają przede wszystkim Grant Hanley, Andy Robertson i Kieran Tierney. Pierwszy z nich to lider angielskiego Norwich, z którym niedawno mógł świętować awans do Premier League. Hanley rozegrał łącznie 32 mecze w barwach The Tartan Army i jest pod tym względem najbardziej doświadczonym środkowym obrońcą w drużynie Steve’a Clarke’a. Nieco gorzej wygląda to w przypadku pozostałych kilku zawodników. Scott McKenna, który do tej pory rozegrał w kadrze 19 meczów, całkiem nieźle radzi sobie w Nottingham Forest. Alternatywę dla niego należy upatrywać w 30-letnim Declanie Gallagherze z Motherwell. Kapitan dziewiątej drużyny szkockiej Premiership zanotował jednak tylko 7 występów w narodowych barwach, a jego doświadczenie na arenie międzynarodowej jest minimalne. Jeszcze słabiej wygląda to w przypadku Andy Considine’a z Aberdeen. Weteran szkockich boisk i legenda Premiership ma w dorobku tylko 3 mecze dla reprezentacji. Charlie Mulgrew, znany dobrze polskim kibicom z występów w Celtic, był w pewnym momencie etatowym środkowym obrońcą kadry, ale jego nierówna forma w Fleetwood plus tragiczna postawa w eliminacjach przeciwko Belgii i Rosji sprawiły, że odstawiony został na boczny tor. Coraz lepsze recenzje zbiera w Jupiler League Jack Hendry, który wypożyczony jest z Celtiku do KV Oostende. 25-latek do tej pory pięciokrotnie grywał dla reprezentacji Szkocji. Jeden mecz mniej w kadrze zanotował Liam Cooper z Leeds, ale w Premier League grywa dosyć regularnie, więc jest realna szansa, że znajdzie się wśród piłkarzy zgłoszonych na EURO. 21-letni Stephen Welsh, który niedawno podpisał nowy kontrakt z Celtic, a który coraz lepiej radzi sobie w meczach ligowych, również po cichu może liczyć na powołanie. W notatniku selekcjonera widnieje z pewnością także jeszcze jedno nazwisko. Ryan Porteous rozgrywa bardzo udany sezon w Hibernian, powoli stając się liderem zespołu z Easter Road. Był już z resztą powoływany na mecze kadry, ale poczynania kolegów oglądał jak dotychczas tylko z ławki rezerwowych. Całkiem nieźle wyglądają boki obrony, szczególnie lewa strona. Tu absolutnym liderem i gwiazdą jest Andy Robertson z Liverpoolu. Powoli poziomem dorównuje mu Kieran Tierney. Piłkarz Arsenalu leczy kontuzję kolana, ale są duże szanse, że zdąży wykurować się tuż przed rozpoczęciem turnieju. Okazje do gry w reprezentacji miewał także Greg Taylor z Celtic, któremu wróżono w pewnym momencie całkiem udaną karierę. W obecnym sezonie Taylor rozegrał 21 meczów w Premiership, ale w ostatnim czasie stracił miejsce w zespole na rzecz Diego Laxalta. Jeśli chodzi o prawą stronę defensywy, coraz częsciej powoływany jest Stephen O’Donnell z Motherwell, a jego naturalnym zmiennikiem pozostaje Liam Palmer z Sheffield United. Na prawej obronie grać może także Ross McCrorie z Aberdeen FC. Nie jest to jednak jego optymalna pozycja, a wychowanek Rangers najlepiej czuje się w roli defensywnego pomocnika. 23-latek, który rozegrał w tym sezonie 27 meczów w Premiership dla zespołu z Pittodrie, grywał dla reprezentacji Szkocji tylko w drużynach młodzieżowych. Wydaje się, że dużo większe szanse na udział w EURO ma Nathan Patterson z Rangers, który niedawno debiutował w ekipie prowadzonej przez Stevena Gerrarda. 19-latek robi jak dotąd bardzo dobre wrażenie i tylko kwestią czasu wydaje się być jego debiut w dorosłej reprezentacji. Gdyby nie dwie poważne kontuzje, wśród wyżej wymienionych piłkarzy prawdopodobnie padłoby także nazwisko Johna Souttara z Heart of Midlothian. Kilka lat temu był jednym z najlepiej rokujących młodych szkockich piłkarzy. Niestety, urazy i wiążące się z nimi operacje spowodowały, że środkowy obrońca JamTarts pauzować musiał przez ponad 300 dni, a na boisko wrócił zaledwie trzy tygodnie temu.

POMOC

Najsilniejsza i najbardziej wyrównana pod względem umiejętności formacja. Tu kluczową rolę odgrywa zdecydowanie John McGinn, najlepszy strzelec eliminacji w szkockim zespole. Pomocnik Aston Villi ma za sobą świetny sezon, a jego rola w układance Steve’a Clarke’a jest niepodważalna. Równie stabilną pozycję ma Scott McTominay, który jest podstawowym wyborem Ole Gunnara Solskjaera w Manchesterze United. Agresja, przewidywanie i wola walki to kluczowe atuty 24-latka z Old Trafford. Warto zauważyć, że McTominay, mimo osobistego rekordu bramek dla klubu zdobytych w jednym sezonie, w reprezentacji grywa także jako środkowy obrońca. Pewniakami w kadrze Szkocji są także Stuart Armstrong z Southampton i Callum McGregor z Celtic. Obaj zaliczyli po kilkadziesiąt występów dla swojego kraju, a gdy przebywają na boisku, dobrze wywiązują się z powierzonych im zadań. Kenny MacLean z Norwich również nie powinien mieć obaw, czy znajdzie się dla niego miejsce. Nieco inaczej wygląda to w przypadku Johna Flecka z Sheffield United. Piłkarz, który w wieku 20 lat wyjeżdżał z Glasgow z opinią „Wonderkida”, mógł osiągnąć zdecydowanie więcej, ale jego rozwój w pewnym momencie przyhamował. Filigranowy pomocnik ma na swoim koncie 5 występów w kadrze Szkocji. Mimo słabej postawy Celtiku na przestrzeni całego sezonu coraz lepsze noty za swoje występy dostaje Ryan Christie. Tylko w lidze, w 29 meczach zdobył 4 bramki i dołożył aż 10 asyst. Tyle samo trafień zaliczył z resztą w 18 dotychczasowych występach kadry. Na EURO nie zobaczymy na pewno Ryana Jacka z Rangers, który z powodu kontuzji łydki pauzować będzie musiał około trzech miesięcy. Jego imiennik, Ryan Fraser z Newcastle, nie zdobył jeszcze bramki w tym sezonie Premier League, ale udało mu się tego dokonać w ostatnim meczu eliminacji do Mistrzostw Świata przeciwko Wyspom Owczym. Jego zadziorność, szybkość i determinacja mogą przydać się reprezentacji. Założyć więc możemy, że i on dostanie szansę pokazania swoich umiejętności podczas zbliżającego się turnieju. James Forrest, który należy do najbardziej doświadczonych piłkarzy reprezentacji, podobnie jak wspomniany wcześniej Souttar także wraca po ciężkiej kontuzji. Pytanie, czy uda mu się załapać rytm meczowy, a jeśli nawet tak, to w jakiej będzie formie? Zatrzymując się na chwilę w szkockiej Premiership, warto zwrócić uwagę na kilka nazwisk. David Turnbull, mimo niezłego sezonu w Celtic, a wcześniej udanych występach w Motherwell, nigdy nie zadebiutował w reprezentacji. Podobnie jego były klubowy kolega Allan Campbell, który jest solidnym ligowcem, a który zagrał 24 mecze w drużynie U-21. Campbell ma tylko 22 lata, charakteryzuje się niezłym przeglądem pola, pracowitością w defensywie i niezłym strzałem z dystansu. Jednym z najbardziej wyróżniających się piłkarzy krajowych jest z pewnością Lewis Ferguson. 21-letni pomocnik Aberdeen to przyszłość szkockiej piłki. W tym sezonie tylko w meczach ligowych zdobył 9 bramek, a jest przecież zawodnikiem drugiej linii. Zaangażowany, probujący szukać prostopadłych zagrań do napastników, wykonujący regularnie rzuty karne. Kolejnym piłkarzem, którego nie wolno skreślać w kontekście gry na EURO, jest Ryan Gauld z Farense. Filigranowy pomocnik, świetnie radzący sobie w lidze portugalskiej, w klasyfikacji kanadyjskiej Primeira Liga zdobył łącznie 14 punktów! W seniorskim zespole jeszcze jednak nie zadebiutował. Jednym z największych obecnie talentów szkockiej piłki jest Billy Gilmour z Chelsea. W tym sezonie grywa głównie w zespole U-23, ale zdążył już pokazać się także na boiskach Premier League. Przed młodym pomocnikiem Chelsea świetlana przyszłość, ale by dostać się do 26-osobowej kadry, może być jednak za wcześnie.

NAPASTNICY

Zdecydowanie najsłabiej obsadzona pozycja reprezentacji. Leigh Griffiths najlepsze lata ma już za sobą, a w podstawowym składzie Cetliku nie wybiegł od końca stycznia. W prasie pojawia się na jego temat coraz więcej informacji o trudnościach z trzymaniem wagi i problemach natury osobistej. Lewis Shankland, któremu średnio wiedzie się w Dundee United, jest piłkarzem mocno ograniczonym, a w kadrze może liczyć jedynie na rolę głębokiego rezerwowego. Johny Russell z Kansas City jest bliżej niż dalej zakończenia kariery, a jego ostatnie mecze w reprezentacji Szkocji nie były zbyt przekonujące. Wydaje się, że pewniakiem w kadrze Clarke’a jest Lyndon Dykes. Pochodzący z Australii napastnik po bardzo dobrym poprzednim sezonie, w lecie przeniósł się z Livingston do QPR. W 40 meczach Championship strzelił 13 bramek, dwa trafienia dorzucił dla reprezentacji Szkocji. Solidny piłkarz, potrafiący zachować się w polu karnym przeciwnika. W marcowym meczu przeciwko Wyspom Owczym na ostatnie 22 minuty wprowadzony został Kevin Nisbet. Bramki co prawda nie strzelił, ale zrobił całkiem niezłe wrażenie, jak na debiutanta. Nisbet to jeden z najlepszych piłkarzy Hibernian, notujący dobrą, ustabilizowaną formę. Regularnie gra w lidze, co pozwoliło mu 14 razy pokonać bramkarzy rywala. Jeśli po drodze nie wydarzy się nic złego i ominą go kontuzje, i on powinien otrzymać powołanie na Mistrzostwa Europy. Tylko jedną bramkę dla Sheffield United strzelił w tym sezonie Oliver Burke, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że cała drużyna The Blades spisywała się w tym sezonie znacznie poniżej oczekiwań. Jego dorobek strzelecki w reprezentacji jest dokładnie taki sam. Zaledwie jeden gol w trzynastu występach. Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku jego klubowego kolegi, Oliviera McBurniego. Rosły napastnik jeszcze nigdy nie zdobył bramki w na arenie międzynarodowej, a na swoim koncie ma już 17 występów. Kontuzja, jakiej nabawił się podczas meczu Premier League, wyklucza go z udziału w EURO. Nie jest to jednak ogromna strata, patrząc na jego dotychczasowe dokonania w reprezentacji. Odpowiedzią na problemy ze skutecznością ma być naturalizowanie Che Adamsa, na co dzień zawodnika Southampton. Już w debiucie Adams pokazał się z dobrej strony, umiejętnie ściągając na siebie uwagę obrońców i pokazując się do gry. Jeszcze lepiej było w dwóch kolejnych meczach, w których 25-latek zdobył bramkę i asystę. Jego doświadczenie, przebojowość i nie najgorsza skuteczność mogą okazać się kluczowe w kontekście walki o wyjście z grupy podczas zbliżających się mistrzostw Starego Kontynentu.

Karol Koczta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s