Węgry-Polska 3:3. Pomeczowe noty.

Co to było za spotkanie! Owszem, nie udało nam się pokonać Węgrów, a w naszej grze jest mnóstwo do poprawy, ale takich emocji nasza Reprezentacja nie dostarczyła nam dawno. Trudno zakładać by Sousa wyszedł na ten mecz z „Show must go on!” na ustach, ale nie zmienia to faktu, że było ciekawie. 

Tak czy inaczej, zbyt daleko idących wniosków po tym meczu wyciągać nie będziemy. Przynajmniej odnośnie Portugalczyka. Selekcjoner musi mieć czas na to by wdrożyć swą, nieco skomplikowaną wizję, a pierwsze zdobycze punktowe, powinny spoczywać przede wszystkim na barkach piłkarzy. A jak oni wypadli w tym spotkaniu? 

Skala ocen: 1-10 (5 jako ocena wyjściowa)

WYJŚCIOWA XI

Wojciech Szczęsny

Czy możemy go jednoznacznie winić za którąkolwiek z bramek? Moim zdaniem nie. Oczywiście, pewne zastrzeżenia co do pierwszej są zasadne, gdyż nasz bramkarz zachował się w tej sytuacji po prostu… dziwnie. Nie zmienia to jednak faktu, że jedno podanie Węgrów rozszarpało naszą całą drugą linię oraz defensywę. W związku z tym czepianie się bramkarza, za skapitulowanie w sytuacji jeden na jeden, byłoby trochę na wyrost. Przy kolejnych golach był też bez szans. Przynajmniej teoretycznie. Mimo wszystko Szczęsny nie zrobił w tym meczu absolutnie niczego, by jakkolwiek sobie pomóc. Nie zaliczył żadnego zagrania, którego moglibyśmy nazwać superinterwencją, a dodatkowo wprowadzał nerwowość w szeregi obronne. Po co było to wyjście do główki w 30 minucie? A to złe wybicie na 30 metr od naszej bramki, na kwadrans przed końcem? Pusty przelot z końcówki? Bramkarz Juventusu nie wyglądał jak ostoja zespołu, a raczej jak debiutant, którego trzeba było prowadzić za rączkę. 

Ocena: 4/10

Jan Bednarek

Jeśli zabierzesz mu Glika, błądzi niczym dziecko we mgle. Koledzy nie pomogli, ale pierwszy gol obciąża głównie jego konto. Elektryczny, niezdecydowany, nie nadążający za grą i idealnie wpisujący się w marazm, tyczący się niemal całej naszej linii obrony. Jeśli ktokolwiek uważał, że to Bednarek stanie się nowym liderem naszej defensywy, to albo musi na to jeszcze długo poczekać, albo po prostu srogo się zawiedzie. Słaby występ piłkarza Southampton.

Ocena: 4/10

Michał Helik

Sousa wrzucił go na głęboko wodę, a defensor Barnsley po prostu utonął. Jeśli miał dawać to czego nie mogliśmy oczekiwać od Glika, a więc sprawne operowanie piłką i umiejętność grania w wysoko ustawionej linii defensywny, to nie zrobił tego zupełnie. Nie dał rady zaasekurować Bednarka przy pierwszym golu, przy drugim był zbyt spóźniony by zablokować strzał. Do tego żółta kartka, który nie odebrała mu ochoty do ostrej gry, przez co był o krok od tego, by wylecieć z boiska. Nie zdał egzaminu.

Ocena: 3/10

Bartosz Bereszyński

Nie był to dla niego mecz bez wad. Przy trzecim golu to właśnie jego niezdecydowanie rozpoczęło falę nieszczęść. Ale za to przy drugim robił co mógł blokując Węgra. Na niewiele to się zdało, ale to i tak więcej niż wiecznie spóźniony Helik i elektryczny Bednarek. Do tego asysta przy bramce Lewandowskiego. Bardzo niejednoznaczne spotkanie w wykonaniu defensora Sampdorii, ale na pewno nie takie, po którym możemy go otwarcie skrytykować.

Ocena: 5/10

Arkadiusz Reca

Reca to piłkarz nierówny. I potwierdził to w tym meczu. Z jednej strony fajnie szarpnął przy akcji dającej nam pierwszą bramkę, z drugiej totalnie zagubił się kiedy zza jego pleców wyskoczył Orban i strzelił na 3:2. Bardzo chaotyczny występ z masą nieporozumień.

Ocena: 3/10

Jakub Moder

Kolejny piłkarz, co do którego można mieć mieszane uczucia. Na pewno nie odmówisz mu aktywności i tzw. „wszędobylstwa”. Widać, że chciał się w tym meczu pokazać. Mimo wszystko niedokładności było tutaj zbyt dużo, a ponad to Sousa, podczas swojej konferencji, wyraźnie wskazał go jako tego, który nie do końca realizował wcześniejsze założenia. 

Ocena: 5/10

Grzegorz Krychowiak

To może wciąż nie jest „Krycha” jakiego chcemy oglądać, ale to był na pewno pozytywny występ w jego wykonaniu. Zadziorność w defensywie i kilka dobrych piłek posuwających akcje do przodu. Można mieć zastrzeżenia co do kilku zagrań (jak choćby niepotrzebne ryzyko z 5 minuty), ale finalnie oglądało się go dobrze.

Ocena: 6/10

Sebastian Szymański

W porównaniu z Jóźwiakiem – do którego przejdziemy za chwilę – wypadł skrajnie niekorzystnie. Widać było, że źle czuje się na pozycji wahadłowego. Miał problemy zarówno w defensywie jak i w ataku, kiedy to zwalniał nasze kolejne akcje. Jedyny plus to 1-2 niezłe dośrodkowania, ale to za mało.

Ocena: 4/10

Piotr Zieliński

W pierwszej połowie niewidoczny. W drugiej cofnął się nieco głębiej i dał popis. Asysta przy drugim golu, ważny udział przy trzecim. Tyle z rzeczy oczywistych. Nie wolno nam jednak nie zaznaczyć tego co zrobił przy bramce numer jeden. Jego spokój we własnym polu karnym i swobodne rozrzucenie piłki do lewej strony, pozwoliło nam na skonstruowanie akcji, która dała nam kontaktowe trafienie. Wtedy kiedy większość polskich piłkarzy wybija na oślep, lub gra bezpiecznie do bramkarza, Zieliński widzi nieco więcej. I tak poznaje się piłkarza klasowego.

Ocena: 7/10

Arkadiusz Milik

Równie dobrze na boisku mogło go nie być. Nie zrobił absolutnie niczego z czego można by było go zapamiętać. Kojarzę może 2-3 momenty, w których koledzy dostarczyli mu piłkę w pole karne, i w żadnym z nich nie zachował się dobrze. Anonimowy występ.

Ocena: 3/10

Robert Lewandowski

Irytujący przez niemal cały mecz. Aż do 83 minuty kiedy to pokazał klasę strzelając bramkę w trudnej sytuacji. Potem jeszcze efektownie uderzał z woleja. Sporo walczył i nie miał łatwego życia, ale możemy wymagać od niego znacznie więcej. Ważny gol nieco ratuje jego notę i wynosi go piętro ponad przeciętność, z jaką możemy kojarzyć sporą grupę naszych wczorajszych reprezentantów.

Ocena:  6/10

REZERWOWI

Kamil Glik (od 58’)

Pokazał, że to zbyt wcześnie by go skreślać. Niczym wielkim się nie wyróżnił, ale wprowadził względny spokój, który mimo wszystko nie pozwolił nam ustrzec się trzeciej bramki. Solidnie, ale nic ponad to.

Ocena: 5/10

Kamil Jóźwiak (od 59’)

To było prawdziwe wejście z buta. Asysta (choć po drodze był jeszcze Krychowiak), gol i udział przy trzeciej bramce. Odwaga, której brakowało Szymańskiemu. Pewniak w kolejnych meczach. Wycisnął ze swojego występu absolutne maksimum.

Ocena: 8/10

Krzysztof Piątek (od 59’)

Bramka już przy pierwszym kontakcie z piłką. Później może nie aż tak bardzo widoczny, ale na pewno przydatny.

Ocena: 6/10

Maciej Rybus (od 79’)

Równie dobrze mógłby być bez oceny. Niczym się nie wyróżnił, ale też nie popełnił żadnego błędu.

Ocena: 5/10

Kamil Grosicki (od 84’)

Miał dwa momenty, w których mógł zrobić coś ekstra (85 i 92 minuta), w obu podjął złe decyzje i nie pomógł zespołowi.

Ocena: 4/10

MICHAŁ BAKANOWICZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s