Loża Rebelianckich Szyderców #20

Lewandowski, Bayern, Lech, Jaga, Schalke, Arsenal i jeszcze raz Lewandowski. Po dłuższej rozłące zapraszam na podsumowanie tygodnia w wykonaniu Loży Rebelianckich Szyderców!

Robert Lewandowski. Skromny chłopak z podwarszawskiego Leszna, który kilkanaście lat temu nie był godzien wiązać butów Mikelowi Arruabarrenie, dostarcza nam co tydzień porcję radości niczym Adam Małysz lub Justyna Kowalczyk w czasach swojej świetności. Obecnie żyjemy życiem zastępczym, śledząc pogoń Bobka za rekordami Gerda Mullera. W sobotę Lewy zapakował Stuttgartowi klasycznego hat-tricka, chociaż ekipa z Badenii-Wirtembergii grała przez większość spotkania z przewagą jednego zawodnika. W pewnym stopniu ten wynik pokazuje przepaść, jaka wytworzyła się pomiędzy Bawarczykami a zespołami ze środka i dołu tabeli Bundesligi, co w pewnym stopniu może dawać  paliwo i argumenty zwolennikom koncepcji utworzenia Superligi (Nie panie Agnelli, Juventus jest kontrargumentem przeciwników…). Skoro dziewiąty zespół w tabeli ligi niemieckiej dostaje ostre baty od jej lidera, grającego niemal przez cały mecz w osłabieniu, to dziura dzieląca Monachijczyków od reszty stawki, zaczyna przybierać zbyt duży rozmiar i nie prędko zostanie zasypana. VFB pewnie nie dałoby rady w tym meczu, gdyby nawet wprowadziło na plac gry dwunastego zawodnika… No ale to już zmartwienie Niemców. Niech zatrudnią w związku kogoś, kto zajmie się tym problemem. Np. duet Mateusz Morawiecki-Zbigniew Boniek ostatnio świetnie rozwiązuje problemy stworzone przez naród niemiecki. Być może obydwaj wkrótce będą do wzięcia z wolnego transferu ;).

A może to ja się mylę? Może przesadzam? Wszak różnica punktowa pomiędzy Bayernem a Lipskiem nie pozwala Monachijczykom być jeszcze pewnym swego. W dodatku ubiegły weekend pokazał nam, że granie z przewagę jednego zawodnika jest równie niebezpieczne, co prowadzenie w meczu 2:0. Poza Stuttgartem przekonał się o tym Lech Poznań, czyli polscy odpowiednicy kojota Wilusia z bajek Looney Tunes. Paradę żenady rozpoczął jednak w tym meczu Błażej „Simeone jest chujowym trenerem” Augustyn, który w swoim trzecim spotkaniu z rzędu wyłapał czerwo po dwóch żółtych kartkach. Facet od zawsze był dowodem na to, że na ekstraklasowej karuzeli może się utrzymać każdy delikwent, któremu raz na dziesięć razy uda się, prosto kopnąć piłkę.  A być może była to niekonwencjonalna taktyka trenera Grzyba? Augustyn i tak głównie przeszkadza na boisku, więc może lepiej było się go pozbyć i tym manewrem uśpić czujność przeciwnika? Jeśli tak, to plan powiódł się w stu procentach. Kolejorz nie przepuścił kolejnej okazji na to, by zrobić z siebie pośmiewisko i po zejściu z murawy Augustyna, dał sobie wbić dwa gole i ostatecznie przegrał z Jagą 2-3. Nagroda imienia Edwarda Potoka po raz kolejny dla Lechitów.

Jednakże, gdy jupitery na poznańskim stadionie już zgasły, żenadometr nadal utrzymywał się na niebywale wysokim poziomie. I nie, nie chodzi mi o domniemany sabotaż włodarzy Lecha, którzy rzekomo uniemożliwili  dziennikarzom udział w konferencji prasowej.  Bardziej chodzi mi o ten tweet:

W moim odczuciu wynika z niego, że mieliśmy w Ekstraklasie kolejny przypadek grania „na zwolnienie trenera”. No bo jak tłumaczyć to, że białostoczanom teraz się chciało, a wcześniej nie? I kompletnie nie przekonuje mnie argumentacja o przydługich odprawach trenera Zająca i dusznej atmosferze w szatni. Nie neguję tego, że Bogdan Zając nie jest materiałem na dobrego trenera. Ale uważam, że kompletnie nic nie usprawiedliwia tego, że „przy 1:2 nikt by nie biegał”. Ambicja i wola walki to cechy, których nigdy nie może zabraknąć na boisku i to chyba pierwsze zasady, które wtłacza się do głowy dzieciakowi, zaczynającemu przygodę z piłką. Niestety w seniorskim futbolu często się o tym zapomina. Szczególnie gdy trener wymaga za dużo i pragnie profesjonalnego podejścia do swoich obowiązków w każdym calu. Jak było z Danem Petrescu w Wiśle? Jak było z trenerem Nawałką w Lechu? Oni nie byli Bogdanem Zającem, który jest na początku swojej pracy w roli szkoleniowca. Życie pokazało, że znali się na swoim fachu… ale musieli otaczać ich profesjonaliści, którzy nie płakali, gdy dokręcało im się śrubę. W Polsce piłkarze otwierają oczy, dopiero gdy idą na zachód i są zmuszeni do trenowania na pełnych obrotach, bo nie otacza ich wtedy banda minimalistów, ciągnących resztę do dołu. Może też dlatego w Polsce sukcesy osiągali tacy trenerscy naturszczycy jak Janusz Wójcik, czy Franz Smuda, którzy doczekali się nawet pracy w roli selekcjonera? Pod rozwagę…

Swoją drogą, jeśli ESA chce doszlusować do poziomu innych piłkarskich bantustanów, to jeszcze im troszeczkę mimo wszystko brakuje…

Wspomniany wcześniej Stuttgart nie jest jednak największym przegrywem Bundesligi. Za naszą zachodnią granicą po czole kopie się zespół, na który nawet zawodnicy Lecha mogą patrzeć z pewną dozą wyższości. Schalke 04 Gelsenkirchen  po 26 kolejkach Bundesligi, ma na koncie jedno zwycięstwo i 16 strzelonych goli. W dodatku postanowili bronić się przed spadkiem, wzmacniając defensywą piłkarzami, którzy nie potrafili sobie wywalczyć miejsca w składzie Arsenalu… A umówmy się, przegrywanie rywalizacji  z Davidem Luizem, czy Callumem Chambersem, to nie są najlepsze referencje. Zresztą Shkodran Mustafi już zdążył błysnąć w Zagłębiu Ruhry swoimi nieprzewidywalnymi zagraniami, tak bardzo niepożądanymi na pozycji stopera, a i modlitwa „w imię ojca i syna i Sead Kolasinac” na niewiele chyba się zda fanom Konigsblauen w kontekście walki o utrzymanie.

Defensywa Arsenalu wzmocniona odejściem wyżej wymienionej dwójki nadal nie rokuje… Wczoraj jak w masło, w linie obronną Kanonierów wjeżdżali Lingard z Antonio. Szczęście podopiecznych Artety polegało na tym, że Młoty były tak nabuzowane, iż oddawały strzały, nie bacząc na to, w czyim akurat polu karnym się znajdują. W związku z tym piłkarze West Hamu pięć razy pakowali piłkę do siatki, przy jednym golu Lacazette’a po stronie graczy The Gunners. Mimo to wynik końcowy brzmiał 3-3, i to chyba bardziej Arteta może być zadowolony z wywalczenia jednego punktu. Kanonierzy jak wiadomo, nie grają w tym sezonie na miarę oczekiwań własnych fanów. Być może spowodowane jest to plotkami łączącymi hiszpańskiego szkoleniowca z Barceloną, gdzie miałby się stać architektem wizji odbudowy klubu, roztaczanej przez nowego-starego prezydenta Laportę? Czy Arteta podąża już w snach ścieżkami wydeptanymi przez Cruyffa, Luis Enrique i jego mentora Guardiolę? Brzmi absurdalnie, szczególnie w kontekście tego, co wypracował w Katalonii Ronald Koeman, ale jeszcze nie dawno Barca przejawiała zainteresowanie Shkodranem Mustafim… Jako kibic Arsenalu zapytam wprost. Zapakować do pudełka i obwiązać kokardką, czy bierzecie bez opakowania?

I na koniec parę słów na temat afery, która wybuchła w chwili pisanie przeze mnie tego tekstu. Przy okazji pobytu na zgrupowaniu reprezentacji Polski, Robert Lewandowski odebrał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Zasłużony sportowiec zostaje uhonorowany przez głowę państwa odznaczeniem. No co tu powiedzieć? Moim zdaniem zasłużenie proszę pana, zasłużenie… Aczkolwiek jak się okazuje, jestem krótkowzroczny i nie dostrzegam drugiego dna.

Rozumiecie? Lewy właśnie zostawił bezbronnego pieska w lesie, zabrał loda niepełnosprawnemu dziecku, stworzył rząd Vichy, nakarmił Sylwię Spurek mięsem, misgenderuje… Lewy stał się właśnie dla pewnego promila społeczeństwa wrogiem publicznym numer jeden. Przyjął order z rąk prezydenta Andrzeja Dudy! Andrzeja Dudy!! DUDY!!! Uklęknijmy na jedno kolano, podnieśmy pięść i uczcijmy to minutą ciszy.

Dobra kurwa, a teraz poważnie.  Takich tweetów jak ten powyższy wysypało w ciągu ostatnich kilku godzin, jak grzybów po deszczu. Trwająca od kilku lat stygmatyzacja polskiego społeczeństwa i przeniesienie życia wielu osób ze świata realnego do social mediów, skutkuje zatarciem się pełnego obrazu zdarzeń i brakiem umiejętności logicznego myślenia. Wojna plemienna, na którą udała się spora grupa naszych rodaków, trwa w najlepsze. Polityczna naparzanka jest jedynym sensem istnienia w ich smutnym życiu. Co najgorsze, jeśli nie jesteś z nimi, to na pewno jesteś przeciwko nim i dostajesz ujebaną od piasku łopatką po głowie, a twoje babki zostaną zdeptane. W dodatku powinieneś natychmiast opuścić piaskownicę.

Ludzie! Zacznijcie żyć i dajcie żyć innym! W dupie mamy wasze internetowe ustawki, bando trolli! Pięć goli do rekordu Mullera, kampania eliminacyjna. To nas teraz najbardziej interesuje w kontekście Roberta, a nie to, który złodziej, z której partii politycznej ogrzeje się przy wręczaniu mu słusznie przyznanego odznaczenia.

Rafał Gałązka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s