Rosnące ambicje w Szczecinie. Czy Portowców stać na walkę o najwyższe cele?



Drużyna z Pomorza Zachodniego kolejny sezon z rzędu robi znaczący progres w każdym aspekcie piłkarskim. Podobnie jak w zeszłym roku, na półmetku rozgrywek są w gronie faworytów do gry w europejskich pucharach, a nawet w kontekście mistrzostwa. Wnioski z wiosny 2020 zostały jednak wyciągnięte i w Szczecinie szykują się na przełomową względem ostatnich lat pozycję w tabeli.

DŁUGOTERMINOWY PROJEKT PRZYNOSI efekty

Niemiecki szkoleniowiec Kosta Runjaic rozpoczął swój staż na północnym zachodzie kraju w listopadzie 2017 roku. Początkowo była to decyzja niezrozumiała z jego perspektywy, ponieważ jeszcze kilka lat temu dwukrotnie otarł się z Kaiserslautern o niemiecką Bundesligę. Do Pogoni przyszedł w momencie, kiedy Portowcy okupowali dolne strefy tabeli, a kryzys coraz bardziej się pogłębiał. „Ja byłem bez klubu, oni potrzebowali trenera. Lubię wyzwania, tak nasze drogi się zeszły” – takimi słowami tłumaczył Runjaic swój wybór po objęciu wówczas ostatniej drużyny Ekstraklasy. Cel na sezon był jeden – utrzymać się w lidze, a potem pomyślimy, co dalej. Ostatecznie udało się uniknąć spadku i to w dość dobrym stylu. Grupę spadkową zakończyli na 3 pozycji z przewagą 9 punktów nad strefą degradacji. W tym momencie można było zacząć kłaść fundamenty pod większy projekt.

Przed sezonem 2018/19 Portowcy dokonali wzmocnień jasno sugerujących, że mają zamiar aspirować o górną ósemkę ligi. Radosław Majewski, Mariusz Malec, czy wypożyczony z Wolverhampton Michał Żyro robili dobre wrażenie, a do tego doszli jeszcze niezbyt znani polskiej piłce Zvonimir Kozulj, Tomas Podstawski, Iker Guarrotxena, David Stec i Soufian Benyamina. Z całego tego grona jedynie były piłkarz Legii Warszawa i Niemiec nie spełnili postawionych przed nimi oczekiwań, natomiast Majewski, Kozulj oraz Podstawski idealnie wpasowali się w styl gry Kosty. Przedsezonowe założenia udało się wypełnić, ponieważ Szczecinianie zajęli 7 pozycję, prezentując się ze świetnej strony w grupie mistrzowskiej. W międzyczasie oficjalnie rozpoczęła się budowa nowego stadionu oraz kompleksu boisk treningowych. Wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku, a końcówka rozgrywek pokazała, że po doszlifowaniu kilku aspektów są w stanie rywalizować z czołówką tabeli.

Największym problem drużyny Runjaicia była defensywa. Obrońcy popełniali wiele błędów, a bramkarze często zawodzili. Z siedmiu wzmocnień, jakie przeprowadzili w lecie 2019 roku, aż pięć było do strefy obronnej. Golkiper Dante Stipica, środkowi defensorzy Benedikt Zech, Igor Łasicki i Kostas Triantafyllopoulos, oraz Damian Dąbrowski grający na pozycji defensywnego pomocnika. Pierwsze efekty było widać już po połowie sezonu, bo Austriak wraz z Grekiem zbierali liczne brawa za solidną grę, a Chorwat przez wielu został okrzyknięty najlepszym bramkarzem ligi. Na półmetku sezonu Portowcy okupowali górną część tabeli, a myśli o grze w eliminacjach do europejskich pucharów były jak najbardziej uzasadnione. Wiosna jednak okazała się tragiczna dla Pogoni, ponieważ po odejściu Zvonimira Kozulja, oraz Srdjana Spiridonovicia stracili siłę w ofensywie, a kolektyw spoza boiska przestał się przekładać na murawę. Jak runda mistrzowska w sezonie 18/19 była bardzo udana w ich wykonaniu, tak ta z 2020 roku była sporym rozczarowaniem.

Chociaż przed ubiegłymi rozgrywkami wycofał się główny sponsor klubu – grupa Azoty, to rozwój nie zahamował, a wręcz przeciwnie. Jarosław Mroczek nie obawiał się sięgnąć do kieszeni i sprowadził Michała Kucharczyka, Alexandra Gorgona, Luke Zahovicia oraz Luisa Mate. Co najważniejsze – oprócz Marcina Listkowskiego nikt istotny z klubu nie odszedł. Mimo kiepskiego startu w rozgrywkach i ciągnących się problemów z formą aż do grudnia, Portowcom udało się zakończyć rundę jesienną na pozycji lidera.

WYRACHOWANIE I DETERMINACJA

Pogoń nie gra atrakcyjnej dla oka piłki. Nie ma sensu nikogo przekonywać, że jest inaczej. Portowcy grają przede wszystkim mądrze, z myślą o końcowym wyniku, a nie o zrobieniu jak najlepszego widowiska. Po objęciu nawet jednobramkowego prowadzenia nie szukają na siłę podwyższenia rezultatu, tylko starają się go nie stracić. Dla niektórych taki styl może być bardzo nudny, a nawet niemożliwy do oglądania, ale takie nastawienie doprowadziło ich do miejsca, w którym aktualnie są. Nie jest to jednak typowo defensywna gra, w której w ośmiu, bądź więcej bronią swojego pola karnego, tylko stawiają na kontrolę i posiadanie piłki.

Akcje bramkowe często są budowane od obrony, z dużą liczbą podań, a czasami przy wykryciu błędu w ustawieniu rywala pójdzie szybkie wyprowadzenie akcji, jak chociażby przy bramce Sebastiana Kowalczyka w meczu z Lechem Poznań. Długa wymienność podań dekoncentruje rywala, dzięki czemu jest większa szansa, że popełni błąd. Posiadanie futbolówki i mądre ustawienie sprawia także, że rzadko nadziewają się na kontry. Ogólnie rzecz biorąc, defensywa Runjaicia działa jak jedna wielka maszyna. Jeśli ktoś popełni indywidualny błąd w okolicach własnego pola karnego, to praktycznie cała formacja obronna się sypie, i trzeba liczyć na samodzielny odbiór któregoś z obrońców, bądź w ostateczności na Dante Stipice. Często Chorwat ratuje sytuacje fenomenalnymi interwencjami, ale czasami kończy się to stratą bramki.

Najważniejszą rolę w preferowanym przez Niemieckiego trenera stylu odgrywa defensywny pomocnik. Aktualnie tę funkcję wykonuję Damian Dąbrowski, który w mojej opinii jest najlepszym piłkarzem Szczecinian w tym sezonie, uwzględniając tylko zawodników z pola. Łączy formację defensywną z atakiem i niemal wszystkie wyprowadzane akcje przechodzą przez byłego piłkarza Cracovii. Ma on za zadanie rozrzucać piłki ze środkowej części boiska na skrzydła lub czasami samemu podprowadzić futbolówkę wyżej. Przede wszystkim musi unikać błędu, ponieważ w przeciwnym razie obrońcy będą musieli interweniować. Głównie właśnie z tego względu wygrał rywalizacje o miejsce w wyjściowym składzie z Tomasem Podstawskim, ponieważ w porównaniu do Portugalczyka popełnia o wiele mniej pomyłek.

Portowcy są niesamowicie zdeterminowani do wygrywania, przez co starają się jak najbardziej zwężać ryzyko popełnienia błędu. Stanowią jeden wielki kolektyw, który na pierwszym miejscu ma dobro drużyny. Indywidualne akcje nie są karane, ale każdy stara się szukać jak najlepszego rozwiązania, a nie poklasków za efektowne zagrania. W Pogoni widać wielkie wyrachowanie, które prowadzi ich do sukcesu.

SPOKOJNI O PRZYSZŁOŚĆ

Stadion na 20 tysięcy miejsc, centrum szkolenia dzieci i młodzieży, trzy boiska pełnowymiarowe. Tak wyglądają najważniejsze punkty w ramach projektu dotyczącego rozbudowę klubu, opiewającego na ponad 362 miliony złotych. Pogoń w końcu będzie mogła pochwalić się nowoczesnym stadionem, o którym bardzo długo marzyli, oraz jakościowo poprawić szkolenie młodzieży. Akademia wejdzie na jeszcze wyższy poziom, bo przecież mowa tu o jednej z lepszych szkółek w Polsce. Inwestycja da nowe rozwiązania i większą swobodę trenerom, którzy już teraz robią świetną robotę. Widok rozbudowanej bazy treningowej w dużym stopniu zachęci także młodych piłkarzy, którym została złożona oferta dołączenia do jednej z grup młodzieżowych. Projekt ten niesamowicie przyśpieszy rozwój klubu, a być może okaże się nawet najważniejszym posunięciem w historii Pogonii.

Cała machina związana z nową infrastrukturą ruszy rzecz jasna dopiero po ukończeniu jej budowy, jednak w pierwszej drużynie Portowców już teraz jest wielu młodych zawodników, na których Kosta Runjaic nie obawia się stawiać. Sebastian Kowalczyk, choć rozgrywa już 5. sezon w Ekstraklasie, to ciągle ma dopiero 22-lata. Mimo młodego wieku już teraz jest jednym z liderów szatni oraz niejednokrotnie wychodził na boisko z opaską kapitańską. Takiej postaci potrzebuje każda drużyna, a Szczecin – zakładając, że nigdzie nie odejdzie – już teraz ma zapewnionego lidera na lata. Adrian Benedyczak zadebiutował w sezonie 17/18, ale dopiero teraz przebił się na stałe do pierwszej drużyny Portowców. Poprzedni rok spędził na wypożyczeniu w Głogowie, gdzie poprzez regularną grę zbierał doświadczenie grając zbierał doświadczenie. Po czasie jak widać – wyjazd się opłacił, ponieważ w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej pokazuje się ze świetnej strony, co przełożyło się także na dwa trafienia.

Chociaż jest jednym z najmniej doświadczonych piłkarzy Pogoni, to według niektórych w obecnym sezonie należy do grona jednych z lepszych zawodników występujących w granatowo-bordowych barwach. Mowa tu oczywiście o Kacprze Kozłowskim, któremu wielką karierę wróży się już od debiutu w wieku niespełna 16 lat (dokładnie 15 lat, 7 miesięcy). Jednak dopiero teraz zachwyty nad młodzieżowym reprezentantem Polski osiągnęły apogeum, ponieważ pod koniec ubiegłego roku kalendarzowego robił prawdziwą furorę na boiskach Ekstraklasy. Drugim z młodych pomocników zbierającym już pochwały jest Kacper Smoliński. Rok temu otrzymał trzy razy szansę występu, jednak obecnie już na stałe zawitał w seniorskiej kadrze.

Nie wolno także zapominać o Hubercie Turskim, który, choć w tym sezonie został chwilowo odsunięty na bok, to ma niesamowite warunki jak na swój wiek (18 lat). Obecnie pod względem fizycznym wygląda lepiej niż duża część rosłych zawodników ligi. Na wypożyczeniu w Warcie Poznań przebywa aktualnie Maciej Żurawski, który także wiele razy zaprezentował swój potencjał w pierwszym zespole. Mateusz Łęgowski, chociaż nie zaliczył jeszcze debiutu w profesjonalnym futbolu, to w ubiegłym sezonie przebywał w hiszpańskiej Valencii, gdzie trenerzy doceniali jego umiejętności. Jest jeszcze dochodzący do pełnej sprawności po kontuzji Marcel Wędrychowski, który również ma ogromne możliwości. Mariusz Fornalczyk i Bartłomiej Mruk nie są wychowankami klubu, ale o ich podpis walczyło kilka innych drużyn Ekstraklasy. Pierwszy z nich, choć w ostatnich tygodniach rozegrał tylko 21 minut, to udowodnił w nich swoją wartość. Były zawodnik Garbarni Kraków otrzymał, póki co zaledwie minutę, co poskutkowało wypożyczeniem do Błękitnych Stargard z trzeciego poziomu rozgrywkowego.

Młodzież w Szczecinie rozkwita w ekspresowym tempie, a proces ten ma usprawnić nowy kompleks nowych boisk i budowa akademii z prawdziwego zdarzenia. Pogoń w najbliższych latach stanie się sporym producentem piłkarzy z potencjałem, nie tylko na skale krajową. W głowach kibiców, jak i zapewne osób w klubie największym celem jest jednak wygranie jakiegoś trofeum. W końcu, bo Portowcy w całej swojej historii ani razu nie sięgnęli po oficjalny puchar. Jak pokazuje aktualna dyspozycja Szczecinian – pragnienie w najbliższej przyszłości zostać zrealizowane.

MATEUSZ PEREK

Jedna myśl w temacie “Rosnące ambicje w Szczecinie. Czy Portowców stać na walkę o najwyższe cele?

  1. 5 boisk pełnowymiarowych trawiastych hybrydowych i oświetlanych, a z tego 3 podgrzewane plus jedno pełnowymiarowe sztuczne z halą pneumatyczną.

    Polubienie

Odpowiedz na dax989 Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s