Bohater miesiąca w Hiszpanii?

Każdy zespół potrzebuje goleadora, który w kluczowych momentach przesądzi o losach spotkania. Na kogoś takiego w Realu Sociedad wyrasta młody Szwed. Imponujący wzrost, momentami krnąbrny charakterek oraz instynkt killera sprawiły, że od najmłodszych lat Alexander Isak był porównywany do swojego słynnego rodaka Zlatana Ibrahimovicia. Czy były to porównania na wyrost? Oceńcie sami.

Na Isaku porównywania do Ibry nie robiły wrażenia. Reagował podobnie jak Kamil Stoch na porównania do Adama Małysza. Rozumiał je, ale podkreślał, że nosi inne nazwisko. Isak ma 21-lat, a już zdążył zaliczyć kilka wzlotów i upadków, które można usprawiedliwić wciąż niewielkim doświadczeniem, ale czas pokazuje, że potrafi wyciągać wnioski.

Nigdy nie miał renomy grzecznego chłopca z sąsiedztwa, który każdemu się kłaniał, a złośliwym obrońcą nadstawiał drugą nogę do skopania. Od początku swojej przygody z piłką wiedział, czego oczekuje od życia i nie rzadko zadzierał nosa. W końcówce jednego ze spotkań reprezentacji Szwecji pojawił się na ostatnie minuty i po strzeleniu bramki, spojrzał na swój nadgarstek niczym na Rolexa, stwarzając wokół siebie aurę gwiazdy, która sprawdza, ile zajęło jej rozprawienie się z kolejnym rywalem.

Długo nie musiał czekać na wejście do dorosłego futbolu. Już mając 16 lat, zadebiutował w seniorskiej piłce. Nie miał łatwego życia, przepychając się ze znacznie silniejszymi i bardziej doświadczonymi obrońcami, ale to doświadczenie nauczyło go szybkiego podejmowania decyzji, a dzięki twardej grze bark w bark szybko zmężniał, a jego pseudonim żyrafa szybko uległ przedawnieniu.

Kiedy tak młody piłkarz zbiera regularnie minuty na najwyższym poziomie ligowym w swoim kraju, od razu zjeżdża się grono skautów z największych europejskich klubów. Swego czasu wzbudził zainteresowanie Realu Madryt, ale lepsze na tamten moment warunki rozwoju zaproponowała Borussia Dortmund. W Niemczech Isak zbyt wiele sobie nie pograł. Tuchel wolał stawiać na innych zawodników, wierząc, że czas Isaka dopiero nadejdzie. To oznaczało, że Isak musiał szukać gry gdzieś indziej. Gra w rezerwach w żaden sposób nie rekompensowała mu gry w Bundeslidze, więc nadszedł czas na podjęcie kolejnej decyzji.

Szwed w porozumieniu ze swoimi agentami szukał rozwiązania pośredniego. Ligi, która będzie przetarciem przed Bundesligą, a przy tym będzie dobrą ekspozycją na topowe ligi. Padło na Eredivisie. Willem II przyjęło go z otwartymi ramionami, a on swoimi bramkami odwdzięczył się za szansę, którą otrzymał. Po bardzo dobrym sezonie powrócił do Dortmundu, ale na krótko. Na stole pojawiła się oferta Realu Sociedad, a wraz z nią wizja długofalowego rozwoju zawodnika. W ten sposób zawitał na hiszpańskie boiska.

Pierwsza eksplozja formy Isaka miała miejsce mniej więcej rok temu. Wówczas regularnie zdobywał bramki w rozgrywkach ligowych, a w Pucharze dosłownie się bawił. Na dobrą sprawę passa Szweda zakończyła się po meczu z Realem Madryt, w którym ustrzelił dublet. Czy zahuczało w głowie młodego piłkarza i czy poziom wody sodowej osiągnął stan powodziowy? Można podejrzewać, że do pewnego stopnia ta teza jest prawdziwa, tym bardziej, że pojawiały się takie głosy. Z drugiej strony można zrozumieć chwilowe nadmierne samouwielbienie Isaka, po tym, jak w Dortmundzie był postacią marginalną, a nagle w Hiszpanii jedną nogą wszedł na stopień z napisem gwiazda. Wszyscy chwalili trenera Imanola Alguacila oraz piłkarzy na czele z Odegaardem, Oyarzabalem i Portu, więc mogło zaszumieć.

Później z wiadomych przyczyn liga przestała grać, a Real w wyniku problemów zdrowotnych głównego dyrygenta zespołu znacząco obniżył loty, co przełożyło się też na gorszą grę Isaka. Sezon 20/21 rozpoczął w pierwszym składzie, ale bez oczekiwanych fajerwerków. Jego głównego konkurenta do miejsca w składzie z gry wykluczył pozytywny test, ale pomimo tego, że w ten sposób Isak sztucznie wygrał rywalizację, nie przekonywał. Często przechodził obok spotkań i brakowało mu już słynnego ognia w oczach. William Jose od dłuższego czasu siedział na walizkach, a Jon Bautista przy całym szacunku dla tego zawodnika, nie stanowi realnej konkurencji dla Isaka. W zimowym oknie transferowym Jose w końcu opuścił txuri-urdin i powietrze dla Isaka stało się jakby rzadsze. Złapał niesamowity luz i nawiązał do oczekiwań, jakie z nim wiązano. Nagle wszystko stało się dla niego łatwe i praktycznie każdy kontakt z piłką kończył się strzałem, który lądował w siatce. Dziewięć bramek w ostatnich siedmiu spotkaniach LaLigi mówi samo za siebie.

Bramkostrzelni napastnicy bez względu na sytuację na rynku transferowym zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem. Zawsze znajdzie się zespół, który potrzebuje maszyny do zdobywania bramek. Warto pamiętać, że kwota odstępnego za Isaka wynosi 70 milionów euro, ale przy tym należy postawić gwiazdkę. Dortmund oddając Szweda na preferencyjnych warunkach, zastrzegł sobie możliwość odkupienia gracza za 30 milionów euro. O ile sam Isak przebąkiwał, że Dortmund jest dla niego przeszłością, a nie przyszłością, o tyle sytuacja może ulec zmianie w momencie transferu Erlinga Haalanda do jednego z gigantów. Wówczas zwolni się miejsce dla bramkostrzelnego napastnika. Do Haalanda Isakowi nadal daleko, natomiast zna dortmundzkie realia. Przy zachowaniu wszelkich proporcji, Isak ze swoją charakterystyką mógłby godnie zastąpić Norwega, bez większej ingerencji w grę całego zespołu.

Jednak choć ewentualny powrót do BVB jest możliwy, to Isak w Hiszpanii czuje się dobrze. Szybko nauczył się języka i dobrze dogaduje się z pozostałymi piłkarzami Realu. RSSS latem ściągnął Davida Silvę, żeby pokazać takim zawodnikom jak Isak, że sufit klubu jest stale podnoszony, a wraz z klubem mogą też rosnąć piłkarze. Zaplecze Realu San Sebastian jest fenomenalne i nie trudno przekonać młodych zawodników do dołączenia do projektu, tym bardziej że trener Imanol Alguacil potrafi wprowadzać nowe twarze do zespołu bez utraty jakości ogółu. Oczywiście RSSS na miano hiszpańskiego giganta musi jeszcze zapracować, ale stopniowo buduję swoją renomę i stał się atrakcyjnym miejscem dla piłkarzy, którzy chcą stopniowo budować swoją pozycję w europejskiej piłce.

PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s