Piękni trzydziestoletni – sekret ofensywy Levante

Od czasu zakończenia kariery przez Davida Villę, reprezentacja Hiszpanii ma spory problem z obsadzeniem pozycji numer 9. Na Euro 2016 pojechali tacy napastnicy jak Aritz Aduriz, czy Nolito. Smak mundialu w Rosji poznali natomiast Lucas Vazquez i Rodrigo Moreno. Do dyspozycji kolejnych selekcjonerów prawie zawsze byli Iago Aspas (jeżeli tylko był zdrowy), czy Gerard Moreno, ale nie są to typowe 9. Warto jeszcze wspomnieć o naturalizowanym Diego Coście, ale ten rozdział jest już raczej zamknięty.

Jeszcze za czasów Villi reprezentację Hiszpanii miał zbawić Bojan Krkić, a nieco później Munir El Haddadi, który najpierw nieco przygasł, a ostatnio zdecydował się nawet na grę dla reprezentacji Maroka. W międzyczasie 36 spotkań dla „La Roja” rozegrał Alvaro Morata, a na horyzoncie pokazał się Ferran Torres. Sytuacja w kadrze Luisa Enrique zaczęła się stabilizować, a do drużyny zaczęli pukać nowi, dość ciekawi zawodnicy. Ich główną wadą jest wiek, ale to przecież tylko liczba.

Roberto Soldado, Alvaro Negredo, Roger Marti i Jose Luis Morales – razem 133 lata i… aż 30 bramek w tym sezonie La Liga. Pierwszy z nich jest najlepszym strzelcem Granady, drugi najlepszym strzelcem oraz asystentem Cadiz, a pozostała dwójka stanowi drugi najlepszy duet ofensywny w lidze. Tylko Joao Felix i Luis Suarez mają lepsze liczby od napastników Levante. Razem przeszli drogę od gry w trzeciej lidze, przez spadek do Segunda Division, aż do wygranej z Realem Madryt, czy awansu do półfinału Copa del Rey. Oto jak formował się jeden z najciekawszych duetów napastników w europejskiej piłce.

JAK DWIE KROPLE WODY

Fabryka bramek – Roger & Morales, tak duet napastników Levante opisali dziennikarze „El Pais”. Nie bez powodu. Dowódca i rewolwerowiec (z kolei tak Martiego i Moralesa nazywają kibice Levante) zdobyli w tym sezonie aż 21 z 44 bramek „Żab” we wszystkich rozgrywkach. W swojej 112-letniej historii klub z Walencji nigdy nie widział bardziej zabójczego duetu.

Ich wspólna droga rozpoczęła się w 2011 roku. Obaj trafili wówczas do rezerw Levante – Marti ze szkółki Valencji, Morales z niewielkiego zespołu CF Fuenlabrada. Przez najbliższe dwa lata nie mogli się przebić do pierwszego zespołu, więc w sezonie 13/14 obaj zdecydowali się na wypożyczenie – Roger trafił do Realu Saragossy, a Morales do Eibaru.

W tym momencie ich drogi rozeszły się pierwszy i ostatni raz. Morales szybko znalazł miejsce w składzie Eibaru i odegrał ważną rolę w awansie zespołu do Primera Division, co dało mu przepustkę do pierwszego składu Levante. Wkrótce otrzymał nawet opaskę kapitańską. Droga drugiego ze snajperów była nieco bardziej skomplikowana. Marti był wypożyczany aż trzykrotnie, a do Levante wrócił dopiero w 2016 roku. Najważniejsze jednak, że w pierwszym zespole zastał przyjaciela sprzed lat. W ciągu pięciu następnych sezonów zostali najlepszymi strzelcami Levante w najwyższej klasie rozgrywkowej.

TRUST THE PROCESS

Pod koniec zeszłego roku kibice Levante nie mieli zbyt wielu powodów do uśmiechu. Ich ukochany klub bił rekordy pod względem jednobramkowych remisów (nazbierał ich aż 5 z rzędu), a nowy sezon rozpoczynał zdobywając zaledwie 3 punkty w 4 spotkaniach. Posada Paco Lopeza wisiała na włosku. Prezydent klubu – Quico Catalan postanowił mu jednak zaufać, co szybko okazało się strzałem w dziesiątkę.

W międzyczasie ten sam Quico Catalan popadł w konflikt z największą gwiazdą zespołu – Jose Luisem Moralesem. Poszło o przedłużenie kontraktu, który miał wygasać w czerwcu 2021 roku. Jak dobrze jednak wiemy, taki konflikt potrafi niesamowicie zmobilizować zawodnika. Robert Lewandowski podczas trwania sporu z Cezarym Kucharskim strzelał bramkę za bramką, co jakiś czas dokładając „doppelpacka”, a nawet hat-tricka. Co więcej, Leo Messi wyraźnie odżył właśnie podczas ostatniej afery kontraktowej, co potwierdzają jego bramki przeciwko Granadzie, czy Betisowi. Podobnie było w przypadku napastnika Levante. Od momentu rozpoczęcia sporu z prezydentem klubu aż do podpisania kontraktu, Morales strzelił 5 bramek i zanotował 3 asysty. Potem było już tylko lepiej.

Zdarza się, że zawodnicy po podpisaniu nowej umowy obniżają loty. W tym przypadku było wręcz przeciwnie. Za starcie z Granadą kapitan „Żab” otrzymał nagrodę „King of the match”. Zdobył dwie bramki, ale jego prawdziwą wartość można było zaobserwować dopiero, gdy opuścił boisko z powodu urazu. Gra Levante posypała się, a Granada zdołała wyrównać. Skończyło zakończyło się wynikiem 2:2 po bramce Roberto Soldado w doliczonym czasie gry.

NAJWAŻNIEJSZY GOL

„Do dzisiaj wspominam swoją pierwszą bramkę w La Liga, ale to bramka z Villarealem jest od teraz najważniejszą w mojej karierze” – Roger Marti

120 minuta spotkania, na Estadio Ciudad de Valencia panuje głucha cisza. Przebijają się tylko pojedyncze głosy trenerów obu drużyn, ustalających już powoli wykonawców rzutów karnych. Kilkanaście sekund później Roger Marti dostaje piłkę w środkowej strefie boiska. Napastnik opanował futbolówkę, po czym zagrał ją w kierunku lewego skrzydła. Czas na ostatnie dośrodkowanie w tym spotkaniu. Do piłki dobiega Jose Luis Morales, po czym zagrywa ją na skraj pola karnego. Tam już czeka Roger Marti, który prostym podbiciem kieruje ją do siatki. Już po chwili ginie w stosie uformowanym przez kolegów z boiska. W ten oto sposób Levante pokonuje Villarreal Unaia Emery’ego, gwarantując sobie miejsce w półfinale Pucharu Hiszpanii.

Była to już siódma sytuacja w tym sezonie, kiedy Morales zagrywał piłkę do Martiego, a ten zamieniał jego podanie na bramkę. Fabryka bramek Roger & Morales działa jak nigdy wcześniej, choć warto wspomnieć, że prawdziwym bohaterem tego spotkania był rezerwowy bramkarz Levante – Daniel Cardenas. 23-latek nie tylko zachował czyste konto, ale również obronił 11 strzałów piłkarzy Villarrealu.

Levante zagrało w półfinale Pucharu Króla tylko dwukrotnie – w 1935 i 1937 roku. Teraz po ponad 80 latach przerwy dostąpi tego zaszczytu po raz trzeci. Czy jeden z najlepszych duetów w lidze zaprowadzi swój zespół do finału Copa del Rey? Przekonamy się już w czwartek około godziny 21.00.

MACIEJ SZEŁĘGA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s