Piazza del Calcio #12. Amerykanin za Amerykanina – zmiana warty w Romie.

„Obyśmy nigdy więcej się już nie zobaczyli… James, najbardziej bezużyteczny prezydent w historii. Twoi pierdoleni idioci.” – takim oto banerem grupa kibiców Romy żegnała odchodzącego właściciela i prezesa klubu, Jamesa Pallottę. Czemu po dziewięciu latach rządów, amerykański biznesmen jest żegnany w Rzymie z taką nienawiścią?

„To nie jest sprawiedliwe, żeby wszyscy nasi fani byli karani za błędy paru idiotów z Curva Sud. Jestem przekonany, że większość kibiców Romy ma już dość tych pierdolonych idiotów” 

Tak James Pallotta zareagował w Roma Radio na zamknięcie trybuny najbardziej zagorzałych fanów Romy. Komisja dyscyplinarna podjęła taką decyzją po tym jak kibice Romy, podczas meczu z Napoli w kwietniu 2015 roku, wywiesili transparenty wymierzone w osobę i rodzinę Ciro Esposito. Młody kibic Napoli, przed finałem Coppa Italia 2014 został zamordowany przez ultrasa rzymskiego klubu, Daniele De Santisa. Pallotta postanowił nie apelować od tego wyroku, co doprowadziło do protestów pod Olimpico przy okazji kolejnego meczu domowego z Atalantą.

Amerykanin przejął klub w 2011 roku wraz z trójką innych inwestorów (Thomas R. DiBenedetto, Michael Ruane i Richard D’Amore) z rąk rodziny Sensich, która rządziła klubem przez 18 lat. Prezydentem klubu Pallotta został rok później.

O nastrojach panujących wówczas wokół klubu opowiedział nam kibic Romy, Łukasz Niźnikowski.

„Nie byłem jakoś specjalnie zadowolony z przejęcia Romy przez Amerykanów z rąk rodziny Sensich (chociaż wiadomo, że Roma tonęła w długach, ale jak to mówiono w Rzymie „było biednie, ale godnie”). Nigdy nie byłem jego zwolennikiem pomimo tego, iż wyciągnął Romę z długów, dlatego że zaczął popadać w konflikt z kibicami, zmienił herb, który jest rzeczą świętą dla tifosich, mówił w wywiadach o kibicach z Curva Sud „fucking idiot” itd. Ja jestem kibicem Romy, który jeździ na mecze, nie jestem internetowym fanem, więc miałem do niego taki stosunek, a nie inny. Najbardziej wkurzył mnie tym, że bardzo rzadko pojawiał się w Rzymie, w ostatnich dwóch latach nie było go w ogóle, nie pasowali mu w klubie piłkarze, którzy mają Romę w sercu, to chyba był gwóźdź do trumny jeśli chodzi o mój stosunek do tego gościa.”

W 2014 roku James Pallotta w wywiadzie dla CNN opowiadał o swoich planach marzeniach związanych z włoskim klubem:

„Mam jeden wielki cel. Chcę, żeby miasto pozwoliło nam zagrać z kimś pokroju Barcelony czy Bayernu Monachium w Koloseum. Zrobimy z tego widowiska transmisję PPV; koszt – 25 dolarów. Taki mecz obejrzałoby 300 milionów widzów na całym świecie, spotkanie na Koloseum, którego już drugi raz nikt nie zobaczy.”

Marzenia ściętej głowy? Jak najbardziej.

Jednak dziewięcioletnia kadencja Pallotty to nie tylko i wyłącznie pasmo negatywów. Na pytanie o największe zasługi odpowiedział nam inny fan Romy i użytkownik Twittera, Wilku.

„Jamesowi Pallottcie trzeba oddać jedno: wprowadził Romę w XXI wiek. Przejął klub od zadłużonej na 400 mln rodziny Sensich, zwiększył kapitał zakładowy, rozpoznawalność marki na świecie i obecność w mediach, pozyskał sponsorów, a klub z „rodzinnego” stał się bardziej profesjonalny. Wielką zasługą jest też zaangażowanie w projekt Stadio Della Roma – posiadanie własnego obiektu to trampolina finansowa dla klubu i niezbędny element do wejścia na wyższy poziom.”

Nowy stadion stał się swego czasu wizytówką Pallotty. Jego projekt miał być inspirowany wyglądem Koloseum, a pojemność Stadio della Roma miała wynieść 52 500 miejsc. W 2014 roku Pallota zakładał, że obiekt będzie gotowy już na start sezonu 2016/17. Jednak podobnie jak plany Fiorentiny, włoska rzeczywistość prawna zweryfikowała amerykańskiego inwestora.

Co do minusów prezydentury, kontynuuje Wilku:

„Pallotta miał dobre intencje (a przynajmniej takie deklarował) i pragnął jak najszybciej wprowadzić Romę do światowej elity, ale… zapomniał, że Italia to nie USA, nie zdawał sobie też sprawy, jak wymagające jest rzymskie środowisko. Projekt stadionu utknął w bagnie włoskiej biurokracji, a plan stworzenia z Romy korporacji był realizowany zbyt szybko, chaotycznie, żeby nie powiedzieć brutalnie: zmiana herbu, skandaliczne potraktowanie klubowych legend (Tottiego i De Rossiego), postępująca deromanizacja Romy. Nie mogło przysporzyć mu fanów ani jego arogancja, ani zarządzanie klubem z dalekiego Bostonu (rękami znienawidzonych w Rzymie Baldissoniego i Baldiniego). Próba ratowania wizerunku przez wskoczenie do fontanny po wygranej z Barceloną, wzbudziła tylko zażenowanie.
Pallotta zdawał się nie przejmować słynną maksymą, że „nie od razu Rzym zbudowano”. W ciągu 9 lat trenerzy zmieniali się 8 razy, głowy dyrektorów sportowych spadły pięciokrotnie. Klubowe gwiazdy wyprzedawano co roku, poświęcając je na ołtarzu plusvalenzy – mimo zapewnień, że są nie do ruszenia. Wychowanków pozbywano się za bezcen. Jak przy takim braku stabilności można budować zespół? Są w Serie A kluby, których właściciele potrafią zatrzymać w zespole swoich najlepszych zawodników. Szkoda, że Pallotta do takich ludzi nie należał. Pion marketingu zdobył scudetto Twittera, ale cóż z tego, skoro przez 9 lat nie przybyło ŻADNE trofeum – nawet Puchar Włoch. Pięciokrotnego awansu do LM, 87 punktów Spallettiego czy główki Manolasa nie wstawi się do gabloty.”

Gwoździami do trumny Pallotty były odejścia legend, o których wspominali obaj nasi rozmówcy. Totti niejako został zmuszony do zakończenia kariery piłkarskiej, mimo że czuł się jeszcze na siłach, aby kontynuować grę. Natychmiast objął stanowisko dyrektorskie, ale będąc rozczarowanym sytuacją w klubie (nie miał realnego wpływu na pion sportowy klubu, pełnił bardziej rolę ambasadora niż dyrektora), po dwóch latach z niego zrezygnował. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej mówił:

„W Trigorii jest wiele osób, które ranią Romę. Pallotta nie ma o tym pojęcia, bo ufa tym ludziom. To jego główny problem.”

Podobnie sytuacja miała się z De Rossim. Klub nie chciał przedłużać kontraktu z legendą Romy, która pod koniec swojej kariery miała duże problemy z kontuzjami. Sam piłkarz był gotów obniżyć swoją pensję, aby tylko zostać w Romie jako piłkarz. Nikt w zarządzie nie miał jednak sentymentów, a sam Daniele odszedł do Boca Juniors, gdzie po pół roku zakończył swoją karierę piłkarską.

Nie najlepszą łatkę Pallottcie przyczepiają również, jego byli podwładni w rzymskim klubie. Rudi Garcia jako trener Marsylii w wywiadzie dla France Football w 2018 roku powiedział:

„Dużą różnicą pomiędzy Romą a Marsylią jest to, że nasz prezydent Frank McCourt jest bardzo często na miejscu. To nigdy nie miało miejsca w przypadku Pallotty”.

Media wyliczyły, że Pallotta w Rzymie nie pojawiał się od czerwca 2018 roku aż do momentu sprzedaży klubu.

W Romie zaczyna się więc nowa era. Właścicielem klubu został Dan Friedkin, amerykański miliarder, który wykupił rzymski klub za 591 mln euro. Co ważne, w przeciwieństwie do modelu Pallotty, Friedkinowie chcą zarządzać Romą z Rzymu, gdzie urzędować będzie Ryan Friedkin jako prezydent klubu. Oby był to dobry prognostyk, zapowiadający długie i owocne rządy Teksańczyków.

Krzysztof Pierściński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s