Loża rebelianckich szyderców #12

Wszyscy jesteśmy fanami Bundesligi! A przynajmniej dopóki nie wrócą inne rozgrywki, które nas interesują. Za dwa tygodnie podzielimy się już na #TeamBundesliga i #TeamEkstraklasa. A w czerwcu, myślę, że będzie już cała gama lig do wyboru. Na koniec chciałem też wam opowiedzieć pewną ciekawą historię…

Jak wam się podobały wznowione rozgrywki Bundesligi? Zaspokojeni? Czy jesteście z tej frakcji, która narzeka na brak kibiców na trybunach? Trochę mnie dziwią te głosy malkontentów, którzy kręcą nosem. Wszyscy doskonale wiedzieliśmy, w jakich warunkach będą w najbliższym czasie rozgrywane mecze. Wybór był prosty – atmosfera treningu lub kompletny brak futbolu. Wolicie nadal oglądać retro mecze?

Również hołduję zasadzie „piłka nożna dla kibiców”. Strasznie dziwnie ogląda się futbol w warunkach pandemii. Te wywiady na odległość, gracze rezerwowi porozrzucani na trybunach, celebrowanie bramek do pustych trybun. Ale w końcu mogę emocjonować się tym, czy Lewy ukłuje kolejną brameczkę, czy Dortmund odprawi rywala kilkoma bramkami lub, czy Giki zachowa czyste konto. Fajnie powspominać stare mecze itp., ale jednak to tylko dawka nostalgii, bez jakichkolwiek głębszych emocji. We wczorajszą gazetę zawija się śledzie. Odpoczynek od piłki dobrze wszystkim zrobił, ale starczy tych wakacji. Nawet jeśli ma się to odbywać na takich zasadach. W końcu wszystko wróci do normalności. A przecież piłkarze nie zawiedli. Widać było, że każdy z nich poważnie potraktował przerwę wywołaną koronawirusem i zespoły są solidnie przygotowane i to pomimo ograniczonych możliwości treningu.

I tylko Krzysiu Piątek nadal w czarnej d***. Odszedł z Milanu, skąd poniekąd pogonił go dziadek Ibrahimović, ale mimo wszystko Ibra to nadal instytucja. Przyszedł do Berlina, gdzie do składu może nie pozwolić mu wrócić kolejny weteran o nazwisku zaczynającym się na literę „I” i kończącym na „vić”. Bośniak Ibisević pokazał, że jest solidną firmą i „Pio” będzie się musiał ostro napocić, by przekonać do siebie trenera Labbadie. O dziwo, przełożenie turnieju Euro 2020 może okazać się przekleństwem naszego napadziora. Gdyby mistrzostwa odbyły się w tym roku, Jerzy Brzęczek z pewnością zabrałby go ze sobą. Jeśli zjazd formy nadal będzie postępował, to za rok może się okazać, że dla Krzysztofa zabraknie miejsca w 23-osobowej kadrze.

Erling Blaut Haland. Prawdziwy Golminator (O matko, ale to jest beznadziejne określenie…). W sobotę znów ukłuł i ma już 10 goli na koncie. Ale ja nie o tym. Gość jest prawdziwą zmorą dziennikarzy. Nie znam drugiego piłkarza, który miałby aż tak bardzo wywalone na media jak on.

Prawdziwy król wywiadów.

Z całego serca gratulujemy Motorowi Lublin awansu do II ligi. Sześć lat nieporadności zakończone. Jest awans! A że przy zielonym stoliku? Kit z tym! Nie no, teraz na serio. Ciężko mieć w tej sytuacji największe pretensje do klubu z Lublina. Ostatnio na YT ukazał się świetny, amatorski dokument o jednym z najbrudniejszych spotkań w historii polskiego futbolu. Finale Pucharu Polski z 1998 roku pomiędzy Amicą Wronki i Aluminium Konin:

Po seansie tego filmiku przychodzi taka dygresja: „Jak to k**wa było możliwe? Przecież futbol lat 90. to był dziki zachód.” Wszyscy wierzymy, że korupcja, kolesiostwo itp. to w polskiej piłce czasy słusznie minione. Niestety leśne dziadki z LZPN dały nam namiastkę tamtych czasów, siląc się na własną interpretację regulaminu rozgrywek już w czasie ich trwania. Powiedzmy sobie bez ogródek, przyznanie awansu Motorowi to jawne dymanie Hutnika Kraków. Mam nadzieję, że cała sytuacja będzie jeszcze miała swój sprawiedliwy ciąg dalszy i improwizacja działaczy przy interpretacji przepisów wynikała jedynie z ich gorszego dnia. Całym sercem życzę tego ekipie ze Suchych Stawów.


Na koniec obiecana historyjka. Futbolowa Rebelia stara się być apolityczna, ale szalony pomysł opowiedzenia wam tej historii, był we mnie tak silny, że nie mogłem się powstrzymać :). Poza tym czymś trzeba wypełnić artykuł, a pomimo powrotu Bundesligi, tematy piłkarskie są nadal mocno ograniczone. Czytających uprasza się o zachowanie należytego dystansu do otaczającego nas świata.

Ulica Nowogrodzka w Warszawie. Kwatera główna partii rządzącej. W półmroku dusznego biura prezesa Jarosława stoi prezydent Andrzej (zbieżność imion przypadkowa). Siedzący w obitym skórą fotelu prezes, spogląda spode łba na swojego młodszego kolegę, z którym do tej pory razem wykuwali lepszą przyszłość dla narodu polskiego (dla nas!). Po dłuższej, nieznośnej chwili ciszy, prezes Jarek postanawia zadać Andrzejowi dręczące go pytanie:

-O czym ty do mnie rozmawiasz? Głowa cię nie boli?

Podekscytowany prezydent, zbliża się do wielkiego, dębowego biurka, za którym siedzi jego polityczny autorytet. Opiera się rękoma o gładki, niczym głowa Jacka Wiśniewskiego blat XIX-wiecznego mebla i spogląda prosto w oczy starszego mężczyzny, który w przeszłości wprowadził go na salony. Przyszedł jednak czas, by odciąć pępowinę i zadać sobie zajebiście ważne pytanie: „Co lubię w życiu robić?” Andrzej je sobie zadał i już to wie. Pełnym pasji głosem przemawia:

-Prezesie, nie pasuje mi takie życie. Chce zająć się tym, co naprawdę lubię! Chciałeś, żebym wyszedł spod klosza…?
-…nie chciałem…
-…więc wychodzę!
– I co niby chcesz robić?

-Muzykę! Nagrałem #Hot16Challange2, które ma osiem milionów wyświetleń! To więcej niż najnowszy singiel Kazika! Zaoszczędziłem trochę szmalu, otworzę niezależną wytwórnię muzyczną. Ja, Rysiek Makowski, Jan Pietrza i Super TWiNS.

-Może ty się jeszcze zajmij hodowlą jedwabników!? Przecież ty nawet nie umiesz rapować!
-Przesłuchałem najnowszą płytę Quebo! To na początek wystarczy… Nie wiem, czy odniosę sukces i trafię na listy przebojów, ale decyzję już podjąłem. Spróbuj mnie zrozumieć.

Andrzej pewnym krokiem wyszedł z gabinetu prezesa i udał się spełniać swoje marzenia. Piętnaście minut później do biura wkroczył szef służb specjalnych, zawezwany przez Jarosława zaraz po wyjściu prezydenta. Siwowłosy mężczyzna wlepił mętny wzrok w postawnego faceta w czarnych okularach i powiedział:

-Andrzej chce robić muzykę.

Na ustach szefa wywiadu zarysował się kpiący uśmiech. Prezes kontynuował niewzruszony:

-Sprawdź mi tę całą branżę muzyczną i dowiedz się, czy można coś na tym zarobić. Jeżeli tak, to wchodzimy w ten biznes. Jak Andrzej coś nagra, to załatw, żeby to było na pierwszym miejscu listy przebojów radiowej Trójki.

Skonsternowany szef służb specjalnych spojrzał niepewnie na prezesa i wydukał:

-Prezesie, obawiam się, że to ludzie o tym decydują…

-…to masz się dowiedzieć jacy ludzie i porozmawiać z nimi po swojemu!

Miesiąc później. Gabinet prezesa. Z włączonego radioodbiornika płynie głos nowozatrudnionego w radiowej Trójce spikera:

„W tym tygodniu na miejscu pierwszym, głosami słuchaczy…podkreślam, głosami słuchaczy, nie przez błąd informatyczny… MC Duda z utworem „Ostry cień mgły.”

Popijający drinka prezes zajadał kawałek pizzy z Da Grasso. Kotek siedział mu na kolanach. Andrzej był na pierwszym. Zero potrzeb, zero testosteronu. Są hajsy, jest bezpieczeństwo. I do tego Andrzej na pierwszym. Prezes kochał swoje życie.

RG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s