This is England #7. Jak Anglicy ograli resztę świata, a Lew Jaszyn zadziwił Wembley?

Lata 60. to bardzo udany okres dla angielskiego futbolu. W 1966 roku ‚Synowie Albionu’ grając na własnych obiektach, zostali mistrzami świata. W 1968 roku Manchester United jako pierwszy angielski klub zwyciężył w rozgrywkach Pucharu Europy. W dzisiejszym tekście nawiążę natomiast do wydarzenia mniej znanego, ale bardzo ważnego dla ówczesnej angielskiej piłki. Reprezentacja ‚Trzech Lwów’ rozegrała w 1963 roku bardzo prestiżowy sparing. Na legendarnym Wembley Wyspiarze odprawili z kwitkiem drużynę, w której składzie zagrali m.in. Eusebio, Denis Law czy Alfredo Di Stefano.

‚Starcie stulecia’ na sto lat angielskiej piłki

Zadufani w sobie Anglicy, przez wiele lat uprawiali politykę piłkarskiego izolacjonizmu. Stanowiąc kolebkę współczesnego futbolu, wychodzili z założenia, że reszta nacji uprawiających piłkę nożną to jedynie ich nieudolni naśladowcy. Być może tak było u zarania futbolowych dziejów, gdy Charles Miller czy Alexander Watson Hutton uczyli egzotycznych tubylców kopania kawałka skóry w Argentynie oraz Brazylii. O angielskich korzeniach latynoskiego futbolu z pewnością napiszę w jednym z kolejnych odcinków #ThisIsEngland. Tymczasem widowiskowa dyscyplina sportu rozwijała swoje skrzydła i niebawem miało się okazać, że uczniowie szybko przerośli mistrza. Zimnym prysznicem dla dumnych Anglików był już ich pierwszy Mundial, kiedy to musieli uznać wyższość piłkarskich żółtodziobów z USA, co stanowi jedną z największych sensacji w historii światowego czempionatu. W kolejnym meczu ulegli Hiszpanom i już po fazie grupowej pożegnali się z rozgrywanym w Brazylii turniejem. Potem przyszło podwójne upokorzenie z rąk węgierskiej Złotej jedenastki. Mit futbolowego imperium, budowany w zamkniętych głowach obywateli Zjednoczonego Królestwa uległ kompletnej destrukcji. Nadwątloną pewność siebie dumnego narodu zaczęła być mozolnie odbudowywana w momencie, gdy na stanowisko selekcjonera wybrano byłego menadżera Ipswich TownAlfa Ramseya.

Doskonała okazja do podniesienia ogólnonarodowego morale, nadarzyła się 23 października 1963 roku. Wówczas to Angielska Federacja Piłkarska postanowiła zorganizować mecz pomiędzy rodzimą reprezentacją i drużyną Reszty Świata. Pretekstem do rozegrania tej prestiżowej potyczki towarzyskiej, były obchody stulecia istnienia Football Association. Zorganizowanie takiego meczu ułatwił fakt, że na czele FIFA stał wówczas Anglik – Stanley Rous. Mecz reklamowano jako „starcie stulecia” i w okamgnieniu wyprzedano 100 tysięcy wejściówek na Wembley. Zainteresowanie było tak wielkie, że działacze ze Zjednoczonego Królestwa nie mieliby problemu, żeby znaleźć kupców biletów, nawet gdyby londyński stadion miał pojemność dziesięciokrotnie większą. Pamiętajmy, że w tamtych czasach, życie przeciętnego kibica nie było tak przeładowane wielkim futbolem jak obecnie i takie mecze towarzyskie były traktowane bardziej poważnie niż współcześnie. Zobaczenie w akcji gwiazd pokroju Eusebio, Alfredo Di Stefano czy Ferencja Puskasa, było życiową okazją. Dziś Lewandowski z Messim wręcz wylewają nam się z ekranów smartfonów i telewizorów. ‚Synowie Albionu’ również postanowili podejść do tego starcia nader poważnie.

FIFA All Stars

FIFA także zrobiła wszystko, by wysłać do boju na Wembley jak najsilniejszą drużynę. W londyńskiej „Świątyni futbolu” zgromadzeni widzowie mieli okazję podziwiać istny ‚Dream Team’. Ze znaczących nazwisk zabrakło jedynie brazylijskiego superduetu Pele-Garrincha. 23-letni Denis Law, który miał wówczas zaszczyt być członkiem tej międzynarodowej konstelacji gwiazd, tak wspominał tamto przeżycie:

Wystawienie mnie w jednej linii ze wszystkimi najlepszymi piłkarzami, którzy wówczas żyli, w tym z moim ponadczasowym bohaterem Alfredo Di Stefano, było absolutnie niewyobrażalnym zaszczytem. Stare porzekadło mówi o tym, że nigdy nie powinieneś zbliżać się do swoich idoli, ale ktoś, kto wymyślił to powiedzenie, nigdy nie spotkał Di Stefano.

Co prawda gwiazdorzy futbolu nie mieli zbyt wiele czasu, by dostatecznie zgrać się ze sobą, ale Law wspominał, że cenne godziny spędzili na intensywnej integracji.

Świetnie się bawiliśmy w londyńskim hotelu. Nigdy nie zapomnę mojego rodaka Jima Buxtera, który wychwalał zalety szkockiej whisky przed Di Stefano i Puskasem. Muszę przyznać, że obaj szybko załapali.

Na opiekuna ‚Reszty Świata’ wyznaczono chilijskiego trenera Fernando Rierę. Szesnastka reprezentująca Rest of the World prezentowała się następująco:

Lew Jaszyn (Dynamo Moskawa, ZSRR); Djalma Santos (Palmeiras, Brazylia); Karl-Heinz Schnellinger (AC Mantova, RFN); Svatopluk Pluskal (Dukla Praga, Czechosłowacja); Jan Popluhar (Slovan Bratysława, Czechosłowacja); Josef Masopust (Dukla Praga, Czechosłowacja); Raymond Kopa (Reims, Francja); Denis Law (Manchester United, Szkocja); Alfredo Di Stefano (Real Madryt, Hiszpania/Argentyna); Eusebio (Benfica, Portugalia); Francisco Gento (Real Madryt, Hiszpania); Jim Baxter (Rangers, Szkocja); Milutin Soskić (Patizan, Jugosławia); Uwe Seeler (HSV, RFN); Ferenc Puskas (Real Madryt, Węgry); Luis Eyzaguirre (Universidad, Chile)

Przed meczem ustalono, że cała szesnastka otrzyma szansę występu w tym meczu, by nikt nie czuł się urażony. Co ciekawe Anglicy rozegrali pełne 90 minut w niezmienionym składzie.

article-2455519-189C529B00000578-187_634x475
Jimmy Armfield i Alfredo Di Stefano wyprowadzają swoje drużyny. Źródło: Sportslens.com

Genialny mecz Jaszyna

Od pierwszego gwizdka szkockiego arbitra Boba Davidsona w bramce Reszty Świata wystąpił Lew Jaszyn. Radziecki golkiper miał już 34 lata, a gablotę z trofeami w jego domu zdobiły: złoty medal olimpijski, złoty medal za mistrzostwo Europy i pięć złotych medali mistrza ZSRR z Dynamem Moskwa. Rosyjska legenda miała jednak za sobą trudny okres. Po nie udanym dla niego Mundialu w Chile, gdzie wpuścił bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego (do dziś pozostaje jedynym bramkarzem, który dał się w ten sposób zaskoczyć na światowym czempionacie), kibice w jego ojczyźnie urządzili na niego nagonkę. Popularny Liowa na pół roku zaszył się w swojej podmoskiewskiej daczy i mocno zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Wypoczynek na łonie natury pozwolił mu jednak nabrać sił i ‚Czarna pantera’ wróciła pomiędzy słupki Dynama. I to w wielkim stylu. Stołeczny klub zdobył mistrzostwo ZSRR, a Jaszyna wybrano najlepszym golkiperem w lidze. W 27 ligowych meczach wpuścił zaledwie sześć goli. Na Wembley przybywał w kapitalnej formie. Wiele lat później Eusebio wspominał w jednym z wywiadów, jak wielkie wrażenie wywarł wówczas na nim rosyjski bramkarz:

Przed meczem ćwiczyliśmy strzały i rzuty karne. Lew bronił wszystko. Był najlepszym bramkarzem na świecie i bronienie rzutów karnych przychodziło mu z łatwością. Strzelanie karnych Jaszynowi różniło się od strzelania ich komukolwiek innemu. Sama świadomość, że to on stoi pomiędzy słupkami, paraliżowała wielu świetnych strzelców. Wiedziałeś, że musisz oddać idealny strzał, żeby go pokonać.

Chociaż znakiem charakterystycznym dla Liowy był czarny (w zasadzie ciemnogranatowy) kostium bramkarski, to pomiędzy słupkami Reszty Świata pojawił się wyjątkowo w żółtej bluzie. Jaskrawy kolor odzieży nie był mu jednak potrzebny do tego, by przyciągnąć uwagę widzów. Wkrótce całe Wembley wydawało z siebie okrzyki zachwytu po interwencjach przybysza zza Żelaznej Kurtyny.

Najaktywniejszym graczem gospodarzy był skrzydłowy Tottenhamu Jimmy Greaves. Światowe gwiazdy miały nie lada problem z powstrzymaniem jego szarż. W bramce Reszty Świata czuwał jednak Lew Jaszyn. Nie dał się zaskoczyć ani razu. Gdy w pewnym momencie Greaves uderzył z bliskiej odległości, publiczność zgromadzona na stadionie już widziała piłkę w bramce. Liowa po raz kolejny sparował uderzenie. Po trybunach przebiegł szmer podziwu wymieszanego z niedowierzaniem. Elegancki golkiper z komunistycznego kraju porwał serca kibiców z Anglii. Niektórzy kibice po latach wspominali pierwszą odsłonę tego widowiska jako pojedynek Greaves vs. Jaszyn. Rosjanin przetrwał nawałnicę angielskich ataków.

Triumf gospodarzy

Jednakże bramkarz Dynama Moskwa nie wybiegł już na drugą połowę. Pomiędzy słupkami zastąpił go golkiper belgradzkiego Partizana – Milan Šoškić. Świetny fachowiec, ale gdzie mu tam do ‚Czarnej pantery’. Jugosłowianin dał się pokonać dwukrotnie. Najpierw w 66 minucie, kiedy to wszędobylski Greaves obsłużył podaniem Terry’ego Paine’a, który w podbramkowym zamieszaniu wepchnął piłkę do bramki rywala. Napastnik Southampton występował wówczas w drugiej lidze angielskiej i bramka strzelona drużynie FIFA, była dla niego wyjątkowym wydarzeniem. Po latach wspominał, że Alf Ramsey nie pozwalał reprezentantom Anglii wymieniać po meczu koszulek z przeciwnikami i żałuje, że ten jeden raz nie złamał tej zasady. Marzył o trykocie Francisco Gento.

Osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry stan meczu wyrównał Denis Law. Szkot grał przeciwko wielu swoim znajomym, w końcu sam spędził całą karierę na angielskich boiskach. Zależało mu, by się popisać przed miejscową publicznością. Anglicy byli zdeterminowani, by zwyciężyć w tym meczu. Wykorzystali ostatnie fragmenty spotkania do zepchnięcia Reszty Świata pod ich pole karne i nękania Šoškicia. W jednej z ostatnich akcji meczu Bobby Charlton uderzył na bramkę zawodnika Partizana, ten wypuścił futbolówkę z rąk. Dopadł do niej nie kto inny jak Jimmy Graves i sprawił, że Wembley wybuchło radością. Anglicy zrobili to! Pokonali na własnym stadionie najlepszych piłkarzy świata 2-1.

Część widzów okrzyknęła Gravesa bohaterem tego spotkania. W końcu gracz Tottenhamu strzelił gola i zaliczył asystę, do tego na początku drugiej połowy, po pięknym rajdzie umieścił piłkę w siatce, lecz arbiter uznał, że był na spalonym. Było jednak sporo głosów mówiących, że piłkarz Spurs nie zdołał pokonać Lwa Jaszyna i to radziecki golkiper zasługuje na miano gracza meczu. Dodatkowo wspaniały występ gwiazdy Dynama Moskwa stanowił sporą cegiełkę w wybudowaniu schodów do zdobycia przez Rosjanina Złotej Piłki w 1963 roku. To był jedyny raz, kiedy nagroda przyznawana przez France Football, powędrowała do rąk bramkarza.

Ten mecz nie był tylko potyczką towarzyską. Anglicy otrzymali dzięki niemu potężnego kopa motywacyjnego i spory zastrzyk dodatkowego morale, które pomogło im odbudować przekonanie o sile własnego futbolu. Drużyna Alfa Ramseya pokazała, że drzemie w niej spory potencjał. Być może bez tego triumfu nie byłoby mistrzostwa świata wywalczonego niecałe trzy lata po triumfie nad Di Stefano, Eusebio i spółką?

Dla gwiazd futbolu mecz był przede wszystkim okazją do świetnej zabawy. Wiele lat później Denis Law powiedział:

Jeśli kiedyś umrę i pójdę do nieba, chcę biegać po gładkiej murawie Wembley i wymieniać podania z Di Stefano, Puskasem i Eusebio.

Zwycięski skład Anglików:

Gordon Banks – Jimmy Armfield, Ray Wilson, Gordon Milne, Norman, Moore, Maurice Paine, Jimmy Graves, Bobby Smith, George Eastham, Bobby Charlton.

RG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s