Nowy wirus DBP, czyli wirus tęsknoty!

Pewnie drogi czytelniku zastanawiasz się, czym jest to całe DBP. Otóż nazwa DBP to akronim wyrażenia Depresyjny Brak Piłki. Brzmi niewinnie, ale wpływa w sposób destrukcyjny na zdrowie psychiczne nawet przeciętnego kibica piłkarskiego bez względu na szerokość geograficzną.

Początkowo choroba przebiega łagodnie i jej objawy są lekceważone. W 99 procentach przypadków przez pierwsze 4 dni (od poniedziałku do czwartku) odczuwa się jedynie delikatną pustkę w swoim sercu, ale stan zdrowia pozostaje stabilny. Stan pacjenta ulega znacznemu pogorszeniu w piątkowy wieczór, podczas którego przyzwyczajony jest do przyjęcia choćby minimalnej dawki piłkarskich emocji pozwalającej utrzymać się przy życiu co najmniej do sobotniego południa. Nerwowe przeskakiwanie z kanału na kanał nie przynosi żadnego efektu i zwiastuje kłopoty. W celu ratowania sytuacji zainfekowany wirusem DBP poszukuje alternatyw, dochodząc do momentu, w którym pożąda transmisji nawet z ligi czarnogórskiej. Niczego rzecz jasna nie ujmuję lidze czarnogórskiej, ale wspomnienia związane z piłkarzami z tego kraju pomimo kilku wyjątków takich jak Mirko Vucinic wiążą się z odczuwaniem postępującego bólu oczu.

Pewnie zastanawiacie się jak przeciwdziałać DBP. W celu zwalczenia schorzenia wywołanego przez DBP początkowo zalecano kurację archiwalnymi spotkaniami, artykułami o futbolu w ujęciu retro oraz uczestnictwem w twitterowych zabawach związanych z budowaniem składu. Na wczesnym etapie taki rodzaj kuracji przynosił efekty, ale okazuje się, że jest to wyłącznie leczenie objawów. Setki testów laboratoryjnych wykazały, że dopóki rozgrywki nie zostaną wznowione, to sytuacja nie wróci do normy. Na ten moment efekt odstawienia futbolu można zaobserwować na każdym kroku. Pozostaje nam nadzieja, że kolejne dni nie doprowadzą do wstrząsu anafilaktycznego i związanych z nim konsekwencjami.

Pozostaje nam życie w zawieszeniu i oczekiwanie, że jakoś zdołamy przetrwać ten trudny czas, w którym odczuwamy pustkę w swoim życiu. „Czasem najlepszym towarzyszem bywa właśnie samotność. A krótka rozłąka do tym słodszego powrotu nakłania”. To fragment cytatu Johna Miltona z „Raju utraconego”. Czyż nie daje on pewnej nadziei na lepszą przyszłość? Czy podobnie jak ja już czujecie w powietrzu zapach rozgrzanego dekodera? Tylko pytanie, kiedy to lepsze jutro nadejdzie.

Ze swojej strony rekomenduje śledzenie Futbolowej Rebelii w ramach leczenia objawowego. Mamy skuteczność wyższą niż legendarna skuteczność transferów Lecha Poznań, o której wspominał Karol Klimczak. Trzymajcie się ciepło.

Paweł Ożóg

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s