Przystanek La Liga #3 – Wielki test Atletico.

Kiedy w grudniu wylosowano pary ⅛ finału ligi mistrzów, moją uwagę szczególnie przyciągnęło zestawienie Liverpool z Atletico Madryt. Pierwsze moje wrażenia były bardzo mieszane. Z jednej strony sobie myślałem, że kto ma zatrzymać rozpędzony pociąg Jurgena Kloppa jak nie Diego Pablo Simeone wraz ze swoją wyrachowaną drużyną. Z drugiej jednak strony w ciągu roku w Atletico doszło do wielu zmian. W porównaniu z poprzednim sezonem odeszło kilku ważnych żołnierzy bastionu cholismo przede wszystkim Filipe Luis, Diego Godin, Lucas Hernandez, Juanfran oraz Rodri z Griezmannem. Zwłaszcza pierwsze nazwiska powinny działać na wyobraźnie kibiców ze względu na to, że gra Atletico to przede wszystkim solidna gra w obronie, a to właśnie w tej formacji doszło do największej rotacji. Nie dziwi więc fakt, że wielu zawodników „Los Colchoneros” na przestrzeni tego sezonu często podkreślało, że potrzebują czasu na zgranie poszczególnych formacji oraz schematów gry zespołu „zarówno w ofensywie, jak i defensywie”.

W pierwszym spotkaniu Atletico pozytywnie zaskoczył pod wieloma względami. Niczego nie ujmując hiszpańskiej drużynie, natrafili na Liverpool, który złapał lekki dołek. Każdy, kto obserwował w ostatnim czasie Liverpool, mógł zauważyć, że coś zaczyna się psuć w tej drużynie i kwestią czasu było spotkanie, którego wynik nie będzie po myśli charyzmatycznego Niemca. Atletico zagrało zgodnie z tym, czego można było się spodziewać. Podjęli próbę zaskoczenia rywala na początku spotkania, a następnie rozpoczęli obronę korzystnego wyniku. Do zrealizowania idealnego scenariusza przez zawodników grających na co dzień na Estadio Wanda Metropolitano zabrakło tylko gola na 2:0, który znacznie utrudniłby Liverpoolowi zadanie odrabiania strat w rewanżu. Na pochwały po tym spotkaniu zasłużyła większość zawodników “rojiblancos”. Oprócz strzelca bramki Saula Nigueza na szczególne wyróżnienie zasłużył Renan Lodi, który pokazał się z bardzo dobrej strony, skutecznie uniemożliwiając przedarcie się jego stroną. Nie ma sensu gdybać, ale wiem jedno. Atletico czeka bardzo ciężkie spotkanie wyjazdowe. Z góry można zakładać, że Atletico, aby mogło myśleć o awansie, będzie musiało zdobyć bramkę na Anfield Road, bo nie chce mi się wierzyć, że Liverpool nie przełamie obrony rywali choć raz.

Czynnikiem sprzyjającym „The Reds” jest wyjazdowa forma ich dzisiejszego rywala, na którą w ostatnim czasie zwracał też uwagę pełniący od tego sezonu funkcje kapitana Atletico Koke. W ujęciu statystycznym wygląda to tak, że nie licząc styczniowego Superpucharu rozgrywanego w Arabii Saudyjskiej, Atletico nie wygrało poza swoim stadionem od grudniowej potyczki z Betisem. Ma to o tyle duże znaczenie, że Liverpool zwłaszcza u siebie jest szczególnie groźny, o czym przekonała się w poprzedniej edycji Champions League FC Barcelona. Sami zawodnicy Liverpoolu oczywiście również zdają sobie sprawę z atutu własnego boiska. James Milner podkreśla, że atmosfera ich poniesie i oczekują kolejnego wyjątkowego wieczoru na Anfield. W weekend Liverpool zwyciężył z Bournemouth, co według Adriana bardzo podbudowało morale zespołu. Klopp przygotowując zespół, na pewno ma na uwadze przebieg dwumeczu Atletico z Juventusem z sezonu 18/19. Dwubramkowa zaliczka z pierwszego spotkania nie wystarczyła Atletico do awansu, gdyż w rewanżu koncert swojej gry zaprezentował strzelec hat-tricka Cristiano Ronaldo, rozstrzygając pojedynek na korzyść „Starej Damy”.Koke zapytany o to, czy nie obawia się powtórki z poprzedniego roku, odpowiedział, że była to dla nich świetna lekcja futbolu pokazująca, że trzeba nieustannie utrzymywać intensywność gry.

„Musimy wykorzystać to, czego nauczyliśmy się w zeszłym roku i udowodnić, że zasługujemy na awans”.

Jak sami widzicie, to spotkanie przyniesie nam wiele odpowiedzi. Przekonamy się, czy Liverpool już w pełni się odbudował po trudniejszym okresie oraz pokaże, jak silne jest Atletico, które w końcu ma do dyspozycji zdrowego Diego Coste, Joao Felixa oraz Alvaro Morate. Sam nie pokuszę się o typowanie wyniku spotkania, ale w imieniu FUTBOLOWEJ REBELII zachęcam do pozostawienia komentarza z waszymi przewidywaniami. Poniżej znajdziecie kilka ciekawostek, które mogą wam pomóc w sondowaniu wyniku spotkania. Na ten moment się żegnam i życzę wszystkim świetnego widowiska.

⦁ Atletico nie wygrało sześciu kolejnych spotkań wyjazdowych.
⦁ W ostatnim ligowym meczu przełamał się Alvaro Morata oraz Joao Felix.
⦁ Ostatnie 3 spotkania tych drużyn kończyły się w 90 minutach wynikami 1:0 dla drużyny, która w danym momencie pełniła funkcje gospodarza.
⦁ Atletico przegrało ostatnie dwa spotkania wyjazdowe w LM.
⦁ Liverpool nie przegrał w tym sezonie żadnego spotkania na Anfield.
⦁ W tej edycji LM Liverpool w każdym ze spotkań tracił przynajmniej jedną bramkę.
⦁ Przeciwko Atletico na pewno nie wystąpi Alisson.

Paweł Ożóg

Jedna myśl w temacie “Przystanek La Liga #3 – Wielki test Atletico.

  1. No i się udało. Gratulacje dla Atletico. Frustrująca to porażka dla każdego fana Liverpoolu bo mecz rozegrali bardzo dobry. Błędy indywidualne zadecydowały o wyniku.
    Cóż, kiedyś musiało się to niestety wydarzyć.
    Z niecierpliwością czekam na kolejne potyczki z hiszpańskimi drużynami. Szczególnie tymi z Madrytu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s