Przystanek La Liga #1 -Villarreal najbardziej hiszpański od dawna.

Zaczynając pisać ten tekst, stwierdziłem, że dobrze rozpocząć go od przedstawienia krótkiej historii „Żółtych Łodzi Podwodnych”. Villarreal pojawił się na kartach historii już w 1923 roku, ale dopiero w sezonie 1998/99 pojawił się po raz pierwszy w rozgrywkach Primera Division i od tego momentu „El Submarino Amarillo” spędzili tylko dwa sezony poza elitą.

Za każdym razem, kiedy słyszę Villarreal, w okamgnieniu przypominają mi się sylwetki trzech wspaniałych piłkarzy, których podziwiałem za czasów mojego dzieciństwa. Pierwszym z nich był argentyński fantazista Juan Roman Riquelme, który swoją grą sprawił, że powstało szerokie grono jego wyznawców. Drugą ikoną tamtych lat był urugwajski goleador, dwukrotny zdobywca nagrody Złotego Buta (w tym raz jako piłkarz „Żółtej łodzi podwodnej”) Diego Forlan. Trzecią, ale nie mniej zasłużoną postacią był urodzony w Brazylii defensywny pomocnik Marcos Senna, który był jednym z filarów kadry Luisa Aragonesa zdobywającej ME 2008.

Przechodząc płynnie do obecnego sezonu, w ten weekend doszło do niecodziennej sytuacji. Trener Javi Calleja w meczu przeciwko Atletico Madryt postawił na jedenastkę składającą się wyłącznie z zawodników posiadających hiszpański paszport. Co warte podkreślenia zdarzyło się to po raz pierwszy w historii występów klubu z Estadio de la Ceramica w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Skład Villarreal prezentował się następująco:

Sergio Asenjo – Alberto Moreno, Pau Torres, Raul Albiol, Ruben Peña – Manu Trigueros, Vicente Iborra, Santi Cazorla – Moi Gómez, Paco Alcácer, Gerard Moreno.

Co więcej, już w poprzedniej kolejce awizowano ustawienie składające się tylko z Hiszpanów, jednakże uraz uniemożliwił Pau Torresowi występ przeciwko Levante, a swoją szansę otrzymał Argentyńczyk, którego możecie kojarzyć z Evertonu, czyli Ramiro Funes Mori.

Fakt, że w składzie Villarreal dominują Hiszpanie, nie powinien nikogo dziwić. Oprócz transferów hiszpańskich piłkarzy grających przez pewien czas poza La Ligą np. Alberto Moreno, Raula Albiol, czy też Paco Alcacera, to od dłuższego czasu klub prowadzi rozbudowany skauting młodych piłkarzy na terenie całego kraju. Do Villarreal sukcesywnie dołącza masa perspektywicznych piłkarzy od wieku juniora po zawodników mogących występować w kadrach młodzieżowych. Swego czasu do tego zespołu trafili np. Rodri, dziś piłkarz Manchesteru City, Samu Castillejo sprzedany z dużą nadwyżką do Milanu, podobnie jak Pablo Fornals dziś zawodnik West Hamu, a także Iworyjczyk (wiem, że nie Hiszpan 🙂 ) Bailly obecnie obrońca Manchesteru United.

Oprócz sprowadzania młodych piłkarzy klub zwraca uwagę na budowanie tożsamości wokół uznanych postaci, które kiedyś już grały dla Villarreal. Dowodem na to był transfer Santiego Cazorli, który notabene w tym sezonie przeżywa drugą młodość, dzięki czemu otrzymał po kilkuletniej przerwie powołanie do reprezentacji Hiszpanii. Swoją drogą ta sytuacja przypomina mi nieco powrót Jakuba Błaszczykowskiego do Krakowa, który po latach spędzonych w innych zespołach i licznych kontuzjach próbuje odbudować się w Wiśle, w której jego kariera nabrała tempa. Oczywiście życzę byłemu kapitanowi reprezentacji Polski, by podobnie jak Hiszpan był w stanie jeszcze wejść na najwyższe obroty i nawiązać do swoich najlepszych występów.

W styczniowym oknie transferowym Villarreal zdecydował się na sprowadzenie  za 23 mln euro Paco Alcácera, bijąc przy tym klubowy rekord transferowy. Od pierwszych minut widać, że szybko zaaklimatyzował się w zespole i będzie bardzo pomocny w walce o miejsce gwarantujące europejskie puchary. Ponadto, aby zrobić miejsce dla Alcácera, wypożyczono do Ligue 1 nierówno grającego Karla Toko-Ekambi z nadzieją, że OL zdecyduje się na wykup Kameruńczyka. O ile ściągniecie Toko-Ekambi, nie można nazwać niewypałem, o tyle w ostatnich latach również osobom odpowiedzialnym za transfery Villarreal przydarzały się wpadki transferowe i co ciekawsze będące wynikiem odstępstwa od sprowadzania piłkarzy krajowych lub z rynku krajowego. Nie wybiegając daleko w przeszłość, przychodzą mi na myśl tacy zawodnicy jak Enes Unal, Roger Martinez, czy Ruben Semedo. Zwłaszcza w przypadku ostatniego możemy mówić o błędnej decyzji, mając na uwadze jego problemy z prawem i późniejsze okoliczności rozstania z zawodnikiem.

Wracając do tematu transferów powrotnych, Villarreal nie boi się ściągać piłkarzy, którzy na pewnym etapie swoich karier bronili barw „Los Amarillos”. Do tego grona należą Moi Gómez oraz Gerard Moreno. Ponadto w kadrze pierwszego zespołu nie brakuje także postaci, które przewinęły się przez drużyny juniorskie Villarreal i do tego grona należy zaliczyć choćby prawego obrońcę Mario Gaspara.

Kończąc temat przywiązania do barw klubowych i tożsamości klubu pamiętam odpowiedź Pau Torresa w jednym z wywiadów, w którym zapytano go o to, na jakich piłkarzach się wzoruje. Ten bez wahania stwierdził, że na Manu Triguerosie, który piął się w strukturach „Los Amarillos” od drużyny C, następnie rezerwy, aż w końcu trafił do pierwszego zespołu, w którym od wielu lat należy do grona ważnych zawodników.

Pisząc ten artykuł, chciałem pokazać zdrowy klub, budujący w ostatnim czasie kadrę pierwszego zespołu opierającą się na krajowych piłkarzach, a przy tym wyciągający wnioski i mający aspiracje walki o miejsce gwarantujące „pocałunek śmierci”. Jak widać na powyższym przykładzie, można osiągać dobre rezultaty, traktując obcokrajowców jako uzupełnienie. Zachowując wszelkie proporcje, Villarreal powinien być swego rodzaju drogowskazem dla wielu klubów ekstraklasy, które zatraciły się w sprowadzaniu wątpliwej jakości obcokrajowców.

Nie przedłużając pierwszego #przystaneklaliga zachęcam do wymiany spostrzeżeń oraz udostępniania. Zapraszam również do zapoznania się z pozostałymi treściami znajdującymi się na Futbolowej Rebelii.

¡Hasta pronto!

Paweł Ożóg

P.S.

Więcej treści przygotowanych przez Pawła, znajdziecie na jego vlogu, znajdującym się na kanale YouTube. O, —-> Tutaj <—– Zapraszamy do sprawdzania!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s