Liga wielu prędkości. Nadchodzi wiosna ’26

Utrzymująca się warstwa śnieżna, minusowe teperatury i zima jakiej dawno nad Wisłą nie oglądaliśmy – w takich realiach do gry wraca PKO BP Ekstraklasa. Czy zatem bywały lepsze okoliczności ligowego startu? Zapewne tak. Czy kiedykolwiek sezon był ciekawszy, niż ten aktualny? Kwestia sporna, ale jednego odmówić nie można: to będzie runda potężnych wrażeń!



Kiedy w piątek rozbłysną jupitery w Lubinie, to będzie symboliczny moment obudzenia się z zimowego letargu. To właśnie na Dolnym Śląsku jako pierwsi na murawę wyjdą piłkarze Zagłębia i GKS-u Katowice. Wróci zatem ekstraklasowe życie, rozterki, troski i emocje, którymi karmimy się od lat. 

Trzeba przyznać, że jesteśmy w czasach wyjątkowych dla naszej ligi. Trend nowoczesnych obiektów to już trochę relikt przeszłości, a teraz za infrastrukturą poszły konkrertne pieniądze, wizje, a także i sami piłkarze, którzy przyjeżdżają do Polski widząc dynamiczny rozwój produktu oraz możliwość odpowiedniej promocji. To już nie jest ta sama liga co kilka lat temu. PKO BP Ekstraklasa rośnie. Dosłownie i w przenośni. Więcej pieniędzy, większe budżety, bardziej profesjonalne struktury, lepsze zaplecze organizacyjne. Nie da się tego nie dostrzec i to się w końcu przekłada na boisko. Coraz lepsi piłkarze trafiają do Polski nie tylko „na przeczekanie”, ale po realny projekt sportowy. 

Powyższe elementy sprawiły też to, że liga stała się wyrównana i różnice są  niewielkie, a tabela nie jest już monotonną listą oczywistych faworytów i reszty stawki. Każdy mecz może zmienić układ sił, a brak zdobyczy w trzech-czterech meczach diametralnie zmieni położenie, analogicznie też w drugą stronę, że taka sama udana seria stanie się trampoliną do wyższych lokat, a na tę chrapkę ma 3/4 stawki. Dodatkowe miejsce w europejskich pucharach działa na wyobraźnię kibiców i właścieli, którzy głębiej zaczęli sięgać do swoich kieszeni zwietrzając szansę na zarobek i prestiż. To z kolei sprawiło, że chętnych nie brakuje i dodatkowo ciężko stwierdzić, że są tutaj oczywiści faworyci. Ekstraklasa staje się ligą wielu prędkości, a nic w tym przypadku nie dodaje kolorytu bardziej, niż nieobliczalność.

Warto także w tym miejscu pomyśleć o wszystkich wokół, którzy tworzą całe środowiska w poszczególnych miejscach. Powrót Ekstraklasy to zawsze coś więcej niż wznowienie rozgrywek. Traktuję to bowiem jako moment, w którym futbol wraca do codzienności. Do rozmów przy kawie, do nerwowego sprawdzania składów, do wieczorów planowanych pod pierwszy gwizdek. Wraca rytm weekendów, wracają emocje, wraca życie, które zimą było tylko w zawieszeniu. Warto zatem zapiąć pasy, bo przed nami miesiące, które zamarznięte boiska zamienią się w gorące areny walki o mistrzostwa, europejską przepustkę lub utrzymanie. Gwizdek sędziego dla wielu przywróci sens weekendów, a reszta? Jak zwykle napisze się sama.

Bartłomiej Jędrzejczak

Dodaj komentarz

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑