Manuel Locatelli – perełka z Mediolanu błyszczy w Sassuolo

Wszedł do Milanu w wieku 18 lat. Regularnie otrzymywał minuty oraz pokazywał się z wyjątkowej strony, ale już dwa lata później został wypożyczony z obowiązkiem wykupu do Sassuolo. Wydawało się, że chłopak nie poradził sobie z presją, ale tylko uśpił naszą czujność i wskoczył pod okiem Roberto De Zerbiego na światowy poziom. Dziś wymieniamy Locatellego jako kandydata na przyszłego lidera środka pola w Juventusie oraz chłopaka, który może bez problemu wskoczyć do podstawowego składu reprezentacji Włoch na Mistrzostwa Europy.

Z BERGAMO DO MEDIOLANU I PIERWSZE POWOŁANIA DO REPREZENTACJI

Manuel Locatelli swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Atalancie. Już jako młody chłopak wyróżniał się w rozgrywkach Esordienti (dla dzieci w wieku 11-12 lat), co poskutkowało szybkim transferem do Milanu. Rodzinny dom opuścił jako 11-latek, aby przenieść się do stolicy Lombardii. Włoch był wyróżniającym się chłopakiem w rozgrywkach młodzieżowych w koszulce Milanu. Potrafił w pojedynkę rozprawiać się z przeciwnikami, co skutkowało powołaniami do juniorskich reprezentacji Italii oraz treningami ze starszymi kolegami. Trenerzy młodych ekip rossonerich słusznie faworyzowali Locatellego, ponieważ wyróżniał się nawet na tle starszych kolegów. W koszulce narodowej przeszedł każdy szczebel od U15 po U21. Rozegrał aż 71 spotkań w koszulce młodej „Squadra Azzurra”. Manuel swój pierwszy profesjonalnym kontrakt z klubem podpisał w 2015 roku, jako zaledwie 17-letni chłopak. Chyba nikt się nie spodziewał, że już rok później będzie miał za sobą debiut i pierwszą bramkę w Serie A.

PROMYK SŁOŃCA I NADZIEI W KOSZULCE CZERWONO-CZARNEJ

 „O Boże! Niesamowite, ależ uderzył Manuel Locatelli, a ten chłopak ma zaledwie 18 lat!” – tak krzyczał po zdobytej bramce dla Milanu w spotkaniu z Sassuolo komentator Eleven Sports Piotr Dumanowski. Była to debiutancka bramka Manuela na poziomie Serie A. Jak szybko zadebiutował, tak równie szybko pokochało go San Siro. Mijały tygodnie, miesiące, a Manuela zaczęła przytłaczać bezbarwność Milanu. Chłopak miał problem z udźwignięciem presji, jaka spadła po znakomitym debiucie. Zapytaliśmy Marcina Długosza – eksperta Calcio oraz miłośnika Milanu, o Locatellego, który nie przeszedł drogi usłanej różami w Mediolanie.

– Chyba każdy kibic Milanu miał co do Manu ogromne oczekiwania. I dość paradoksalnie właśnie jego świetne wejście do zespołu spowodowało, że potem rzeczy nie potoczyły się jak należy. Ludzie z dnia na dzień przestali postrzegać Locatellego jako obiecującego 18- czy potem 19-latka, a zaczęli patrzeć na niego przez pryzmat goli z Sassuolo i Juventusem. Pięknych, ważnych, ale jednak rozdmuchujących otoczkę wokół tego chłopaka do granic możliwości, czy raczej te granice przekraczając, a jeśli dodamy do tego fakt, że zawodzący klub pokroju Milanu to ostatnie miejsce w piłkarskim świecie, gdzie można liczyć na spokojny rozwój i wprowadzanie, to mamy obraz, dlaczego tak to się potoczyło – podsumował ekspert.

Na pewno był okres wow, bum i zaskoczenia, a potem przyszła szara rzeczywistość. Gdzieś przeczytałem, że Locatelli teraz w stosunku do Milanu jest jak zraniona dziewczyna – z jednej strony wciąż kocha, z drugiej nie ma mowy o wybaczeniu, a jest chęć zemsty i uleczenia zadry w innych barwach, na przykład Juventusu. Więc posługując się dalej tą nomenklaturą, ujmijmy, że po początkowym zauroczeniu i całkowitym straceniu głowy, życie codzienne nie było już tak kolorowe i uczucie wygasło – komentuje Marcin Długosz.

Sezon 2016/17 był bardzo dobry w wykonaniu nastoletniego piłkarza. Na boiskach Serie A spędził 1689 minut, strzelając dwie bramki (wcześniej wspomniana z Sassuolo i Juventusem). Cały rok Locatelli grał na młodzieńczej fantazji, nieraz potrafił swoich kolegów z drużyny zagrzewać do walki. Był materiałem na przyszłego kapitana Milanu, ale przyszły sezon okazał się ostatnim w koszulce rossonerich…

Kolejny sezon i kolejny rok postępów? Nie tym razem. Locatellego przerosły oczekiwania, z miejsca miał stać się liderem pola, a Vincenzo Montella i później Gennaro Gattuso zaczęli więcej wymagać od młodego chłopaka. Kibice Milanu również rzucili na barki Manu presję, której kompletnie nie udźwignął. Wkrótce Włoch zaczął przegrywać rywalizację z Lucasem Biglią, który trafił w tym samym sezonie do drużyny rossonerich za 20 mln euro. Wyżej w hierarchii od niego był później nawet doświadczony Riccardo Montolivo, który wracał do zdrowia po ciężkiej kontuzji. Problemy Milanu spiętrzyły kłopoty Manuela. Co poszło nie tak?

– Milan latem 2017, jak wszyscy pamiętamy, wydał kupę pieniędzy i nie miał z tego właściwie nikt. Spiętrzające się oczekiwania, brak realizacji celów, zawodzący zawodnicy… To nie był czas ani miejsce, żeby kogoś głaskać, nawet jeżeli były ku temu powody. Inaczej byłoby w obecnym Milanie, co doskonale udowadnia Tonali. On sobie wchodzi krok po kroku, łapie pewność, z miesiąca na miesiąc wygląda lepiej. Bo to się odbywa naturalnie, ma czas, nie zjadają go przerośnięte oczekiwania. Locatelli nie miał tego szczęścia, trafiając na dużo bardziej burzliwy okres w klubie – opowiada fan rossonerich.

W sezonie 2017/18 rozegrał tylko 668 minut, ani razu nie wpisując się na listę strzelców i ani razu asystując. Apetyt rósł w miarę jedzenia, ale Włoch nie zaspokoił głodu sukcesów w Milanie. Klub borykał się z ogromnymi problemami, a Manuel, żeby wyjść na prostą, udał się na wypożyczenie z obowiązkiem wykupu do Sassuolo.

– Klub słusznie zauważył, że ówczesny 20-letni Locatelli nie jest zawodnikiem będącym we właściwej formie, aby występować na kierownicy Milanu. Oczywiście z dzisiejszej perspektywy można się złapać za głowę, że wolano w tym względzie Biglię, ale na stan wiedzy z 2018 roku rozumiem, że klub wolał wtedy mieć ligowego wyjadacza – nawet jeśli dalekiego od topowej formy – niż młokosa, który był wciąż do ogrania i zagubił swój blask. Dalszy wybór był pewnie indywidualną decyzją Locatellego. Mógł to ciągnąć, ale wolał odejść i grać regularnie. Wyszło znakomicie dla niego – komentuje dziennikarz Super Expressu.

NOWY KLUB, NOWE CELE, NOWA RZECZYWISTOŚĆ

Decyzję o zmianie wart podjął z agentem. Milan nie stawiał oporu, zgadzając się na warunki Włocha. Locatelli miał ogromny żal do swojego byłego klubu, że nie otrzymał wsparcia, kiedy był w trudnej sytuacji.

„Pożegnanie z Milanem? Nie wiem, czy to właściwe powiedzieć, że mnie porzucili, ale w Milanie nie czułem już więcej zaufania. Cierpiałem i płakałem. Jestem szczery” – opowiada piłkarz Sassuolo.

W nowej drużynie na dzień dobry stał się ważną postacią. Roberto De Zerbi dostosował taktykę „neroverdich” do młodego Włocha. Zapytaliśmy Marcina Ostrowskiego – redaktora Calcio Merito, czy spodziewał się wybuchu talentu pomocnika od pierwszych spotkań w nowej drużynie.

– Locatelli trafił na moment, w którym Milan potrzebował piłkarzy na „już”. Nie dostał czasu na rozwinięcie się. Gdy Locatelli wchodził do zespołu bez presji, jak obecnie Tonali, być może Milan miałby teraz u siebie jednego z najlepszych pomocników w lidze. Locatelli pokazywał potencjał, ale aż taka eksplozja jego talentu na pewno zaskoczyła. Ten piłkarz ma cechy kompletnego pomocnika. Przed nim otwarta droga do światowej czołówki na tej pozycji – podsumował nasz rozmówca.

W swoim pierwszym sezonie Manuel Locatelli rozegrał aż 1976 minut. Piłkarski rok kończył z dwoma bramkami i czterema asystami na koncie. Etatowy młodzieżowy reprezentant Italii zaliczył przełomowy sezon w swojej karierze. Reanimacja wielkiego talentu trwała bardzo krótko.

Przyszły sezon przyniósł jeszcze więcej dobrego. Manuel zajął miejsce w składzie Stefano Sensiego, który powędrował do Interu i stał się liderem środka pola Sassuolo. Wizja i zmysł gry chłopaka wskoczyła na jeszcze wyższy poziom. Roberto De Zerbi wyczarował nowego Locatellego, który już nie tylko odpowiadał za destrukcję ataku rywali, ale także za konstruowanie akcji ofensywnych drużyny, która przechodzić miała przez nogi Locatellego. Sezon 2019/20 przerwany pandemią był równie wyśmienity co poprzedni. Na boisku spędził łącznie 2741 minut, co było najwyższym wynikiem w całej drużynie (nie licząc bramkarza Consigliego). Świetne występy zaowocowały pierwszymi powołaniami do reprezentacji Italii przez Roberto Manciniego.

Aktualny sezon można uznać za wybitny. W przypadku absencji Domenico Berardiego to Manuel zakłada opaskę kapitańską. Całą drużynę Sassuolo można uznać za rewelację rozgrywek Serie A, ale mózgiem fenomenu drużyny De Zerbiego jest Locatelli. Czy Milan może żałować utraconej perełki?

– Łatwo powiedzieć dziś, że się żałuje, ale… chyba nie. Milan akurat w środku pola nie ma co narzekać, bo duet Kessie – Bennacer w formie może konkurować o miano najlepszego w lidze. Rozwija się Tonali, gigantyczny talent. A sam Locatelli potrzebował zmiany otoczenia, przede wszystkim mniejszych oczekiwań i presji, żeby spokojnie się rozwinąć i postawić na stół swoje karty. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że obecnego Manu nigdy byśmy nie ujrzeli, gdyby przed ostatnie lata w Milanie tylko wchodził z ławki czy grał od czasu do czasu, dodatkowo obrywając krytyką nie tyle za siebie, co za wszystko wokół, bo wiadomo, jak ciężko było/jest znieść ten aspekt w tak wielkim klubie, który zawodzi. Czasami rozłąka, choć bolesna, to najlepsza decyzja i myślę, że z perspektywy czasu po prostu wyszło dobrze. Locatelli się rozwija, Milan ma innych i nie narzeka. Pozostanie tylko drobne uczucie niespełnionej romantycznej historii – opowiada stały ekspert programu „Curva Sud” na Kanale Sportowym.

REPREZENTACJA WŁOCH I WALKA O PODSTAWOWY SKŁAD

Manuel piął się po szczeblach młodzieżowej kadry, tak samo teraz pnie się po szczeblach w hierarchii pomocników. Roberto Mancini nie jest w stanie zagwarantować na ten moment Locatellemu tej samej pozycji co w Sassuolo. Rywalizacja w środku pomocy „Squadra Azzurra” jest chyba największa na świecie. Na ostatnim zgrupowaniu wskoczył Manu do podstawowego składu w miejsce Jorginho i spisał się wyśmienicie. Włosi ocenili go największym wygranym ostatnich spotkań. Marco Verratti i Nicolo Barella są nietykalni, ale czy piłkarz Sassuolo jest w stanie wygryźć zawodnika na co dzień grającego w Premier League

– Roberto Mancini uwielbia Jorginho, który jest mózgiem zespołu i ma niesamowitą wizję gry. Wydaje mi się, że Locatellemu ciężko będzie przeskoczyć w hierarchii Verrattiego, Barellę czy Jorginho, ale obecnie jest chyba czwartym do grania, nad Pellegrinim. Nie możemy też zapominać o jego byłym koledze z zespołu, Stefano Sensim, który ma problemy ze zdrowiem, ale gdy już gra prezentuje się naprawdę znakomicie. Włosi mają niewyobrażalnie mocny środek pola i każdy z tych piłkarzy jest gwarancją jakości – odpowiada Marcin Ostrowski.

Locatelli rozegrał do tej pory 9 spotkań dla reprezentacji Italii, strzelając jednego gola w meczu z Bułgarią. Kadra stoi dla niego otworem. W styczniu skończył dopiero 23-lata, a selekcjoner reprezentacji Włoch uwielbia bazować na młodzieży.

PRZYSZŁY TRANSFER DO JUVENTUSU?

Otrzymywaliśmy już podczas zimowego mercato informacje, że Locatellim interesują się wielkie marki. Przewijały się takie nazwy klubów jak: Manchester City, Bayern Monachium, Liverpool, ale najczęściej wymieniany był Juventus. „Stara Dama” ma ogromne problemy i braki w środku pola, a transfer Locatelli wisiał już w powietrzu latem. Turyńczycy złożyli ofertę w wysokości 30 mln euro za Manu, ale natychmiastowo została odrzucona przez Giovanniego Carnevalliego i Carlo Rossiego – prezesa zarządu oraz prezydenta klubu. Juventus byłby najlepszy wyborem dla Locatellego?

– Locatelli wskoczył już na tak wysoki poziom, że byłby wzmocnieniem dla każdej drużyny Serie A. Naturalnym ruchem byłby wybór Juventusu, u którego ta formacja mocno kuleje. Nie mam wątpliwości, że piłkarz Sassuolo byłby teraz najmocniejszym punktem drugiej linii „Bianconerich”. Zapracował sobie na grę w klubie, który co roku realnie walczy o Scudetto i mógłby zdecydowanie poprawić wyniki „Starej Damy” w Lidze Mistrzów – podsumował redaktor Calcio Merito.

Talent jest darem, który jest łatwo zakopać, a trudno oszlifować. Manuel Locatelli stał jedną nogą nad przepaścią, ale pomocną dłoń wyciągnęło Sassuolo i Roberto De Zerbi. Dziś możemy zachwycać się przed telewizorem zagraniami reprezentanta Włoch i zastanawiać się, czy od przyszłego sezonu będziemy go oglądać w biało-czarnej koszulce Juventusu.

KACPER KARPOWICZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s