Historia współczesnych derbów Sevilli.

W życiu są pewne tylko trzy rzeczy śmierć, podatki i emocje związane z piłkarskimi derbami. Już samo słowo derby wzbudza ludzką ciekawość, kojarzy się z zaciętą rywalizacją, a przy okazji oddaje charakter wyjątkowego wydarzenia, z którym mamy do czynienia tylko od czasu do czasu. Dziś wcielam się w rolę przewodnika po współczesnych derbach Sevilli.

Z CYKLU NIETYPOWE PRAKTYKI

Na przełomie XX i XXI w. konflikt pomiędzy fanami obu ekip wciąż narastał, a najzagorzalsze grupy kibicowskie pozwalały sobie na coraz więcej. Swoje trzy grosze dorzucili również czterej piłkarze Sevilli, którzy sprowokowani przez grupę fanatyków Betisu wzięli udział w bójce w jednym z lokalnych barów. Na boiskach również dochodziło do czynów, które nie miały wiele wspólnego ze sportową rywalizacją, ale sytuacja w barze była skandaliczna. W ramach 40. kolejki sezonu 96/97 (ostatni sezon przed zmniejszeniem ligi do 20 zespołów) Betis mierzył się na własnym stadionie ze Sportingiem Gijon, który walczył o ligowy byt. Wygrana gości oznaczała spadek Sevilli. 

Kibice „Verdiblancos” poprzez swoje zachowanie postanowili dać swoim piłkarzom do zrozumienia, że ten mecz należy odpuścić. Za każdym razem, gdy zawodnicy Betisu byli przy piłce, ich kibice wyrażali swoje niezadowolenie poprzez rzęsiste porcje gwizdów. Kiedy piłką operowali gracze z Gijon, stadion wrzał i oklaskiwał „bohaterów”, którzy sprawią, że Sevilla pożegna się z LaLigą. 

Ku uciesze fanów Betisu, Sporting wygrał po bramce Dmitrija Cherysheva (ojca Denisa Cherysheva). Kilka lat później doszło do swego rodzaju rewanżu. W sezonie 99/00 oba kluby ze stolicy Andaluzji szorowały po dnie ligowej tabeli. Po 34. serii spotkań Sevilla była już pewna spadku. Mając w pamięci okoliczności z końcówki sezonu 96/97 postanowiła podłożyć się Realowi Oviedo, dzięki czemu Betis również pożegnał się z LaLigą.

PORADNIK JAK NIE KIBICOWAĆ

Obie ekipy spędziły zaledwie rok w Segunda Division, a wzajemna nienawiść pomiędzy ekipami osiągnęła astronomiczne poziomy. W pierwszej połowie 2002 roku podczas derbów zapłonęła część krzesełek, w październiku na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan doszło do kolejnego skandalu. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem ochroniarz pracujący przy zabezpieczaniu spotkania został pobity przez grupę pseudokibiców Sevilli, którzy mniej więcej przez minutę okładali go ze wszystkich sił. W trakcie spotkania również dochodziło do przykrych incydentów. W pewnym momencie ktoś rzucił racą w kierunku bramkarza Betisu Toniego Pretsa, a nieco później jeden z fanatyków Sevilli postanowił wkroczyć na murawę i uderzyć golkipera Betisu. Zdarzenia, o których mowa sprawiły, że komisja ligi nałożyła na Sevillę karę czterech spotkań bez udziału publiczności.

HISTORIA Z BUTELKĄ W TLE

Brzmi niczym afera alkoholowa pełna wzlotów i jak to często bywa również upadków, natomiast odnosi się jedynie do aktu głupoty pewnego kibica, który podczas spotkania Copa del Rey rozgrywanego na stadionie Betisu postanowił rzucić butelką w stronę ławki rezerwowych Sevilli. Największym pechowcem całego zajścia okazał się szkoleniowiec Sevilli Juande Ramos, który w wyniku trafienia w głowę stracił przytomność, po czym został przewieziony do szpitala. 

Haniebny czyn sprawił, że sędzia postanowił przerwać spotkanie w 57. minucie w obawie o bezpieczeństwo zawodników oraz osób zasiadających na trybunach. Pozostała część rywalizacji decyzją Królewskiej Hiszpańskiej Federacji Piłki Nożnej została przeniesiona na neutralny dla obu ekip stadion Getafe. Na Coliseum Alfonso Pérez już bez udziału publiczności wynik nie uległ zmianie. Bramka Fredericka Kanoute zdobyta w przerwanym spotkaniu zdecydowała o awansie drużyny Juande Ramosa. W następnej rundzie Sevilla zdołała wyeliminować Deportivo La Coruña, a w finale pokonała Getafe. Po raz kolejny bohaterem czerwonej części Sevilli okazał się kameruński napastnik Frederick Kanoute. Sezon 2006/07 Sevilla zakończyła na trzeciej pozycji w lidze, a co ważniejsze do gabloty trafił Puchar UEFA oraz wspomniany wcześniej Puchar Króla.

DERBY POD ZNAKIEM WZAJEMNEGO SZACUNKU

Nic tak nie zbliża ludzi, jak różnego rodzaju tragedie. Pewnego sierpniowego wieczoru na Estadio Sanchez Pizjuan Sevilla podejmowała Getafe i nic nie zapowiadało momentu, w którym po raz kolejny świat piłki pogrąży się w smutku. Pod koniec pierwszej połowy na oczach kilkudziesięciu tysięcy kibiców w wyniku zatrzymania akcji serca na murawę upadł Antonio Puerta. Niemal natychmiast zareagowali Andrés Palop oraz Ivica Dragutinovic i dzięki reanimacji Puerta zdołał podnieść się z murawy, po czym udał się do szatni, w której po raz kolejny upadł.

Następnie 21-latek został przewieziony do szpitala. Po trzech dniach świat obiegła smutna informacja o śmierci jednokrotnego reprezentanta Hiszpanii. Śmierć zawodnika Sevilli złagodziła obyczaje pomiędzy zwaśnionymi klubami. Kibice Betisu wielokrotnie pokazywali, jak bardzo wstrząsnęła nimi śmierć piłkarza, który był wychowankiem ich największego rywala. Na Estadio Benito Villamarin zagościły sztandary z napisami „Gdziekolwiek jesteś, jesteśmy z tobą. Połączyłeś Sevillę i nigdy cię nie zapomnimy”. Pierwsze spotkanie derbowe po śmierci Puerty okrzyknięto mianem „Derbi de Puerta”, a na boisku Sevilla nie dała szans Betisowi wygrywając 3:0, choć nie obyło się bez kontrowersji. Sędzia Undiano Malenco uznał bramkę Luisa Fabiano pomimo tego, że ten uderzył piłkę ręką. Bramkę na 2:0 zdobył również Luis Fabiano, a wynik spotkania ustalił Dani Alves.

DERBY W LIDZE EUROPY

Po sezonie 13/14 Betis po raz kolejny pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Kibice „Verdiblancos” już od 15. kolejki oglądali swoich ulubieńców na dole ligowej tabeli. Wówczas piłkarzem Betisu był Damien Perquis, który częściej leczył urazy, niż wychodził na murawę. Betis o dziwo o wiele lepiej radził sobie w Lidze Europejskiej. Zdołał wyjść z grupy, w której mierzył się z OL, Jabloncem i Vitorią Guimaraes. W 1/16 wyeliminował Rubin Kazan, by w następnej rundzie trafić na Sevillę. 

Pierwsze spotkanie wygrali niespodziewanie goście, u których rolę kapitana pełnił Damien Perquis. Rewanż od samego początku nie układał się po myśli trenera Betisu – Gabriela Calderóna, który od połowy stycznia do końca sezonu prowadził ekipę z zielono-białej części Sevilli. W rewanżu lawinę nieszczęść zapoczątkowała kontuzja Polaka, w wyniku której ze łzami w oczach opuścił murawę. W następnych fragmentach spotkania bramki na wagę dogrywki zdobyli Jose Antonio Reyes oraz Carlos Bacca. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc doszło do serii rzutów karnych, w których lepsza okazała się Sevilla, a jej awans przypieczętował Ivan Rakitić.

NIECH ŻYJE FUTBOL

Na początku sezonu 17/18 stery w Betisie przejął Quique Setien, dla którego był to pierwszy sezon pracy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Hiszpanii. Efekty pracy Setiena można było dostrzec niemal natychmiast. Betis pod jego wodzą grał futbol przyjemny dla oka zwłaszcza dla kibiców postronnych. Śledzących regularnie spotkania Betisu kompletnie nie dziwiło, że w jednej kolejce potrafił ograć Getafe 4:0, by kilka kolejek później ulec 0:5 ekipie Eibar. Pierwsze derby Setiena okazały się prawdziwym świętem futbolu nie tylko na boisku, ale również na trybunach, ponieważ kibice obu ekip stworzyli fantastyczną atmosferę godną pojedynku derbowego. 

Gospodarzem spotkania była Sevilla, która tydzień wcześniej dokonała istotnej zmiany. Nowym szkoleniowcem Sevilli został Vincenzo Montella, który zastąpił Eduardo Berizzo. Goście postanowili wejść mocno w to spotkanie i nie minęło nawet 30 sekund, gdy Sergio Rico po raz pierwszy musiał wyciągać piłkę z siatki po firmowym strzale lewą nogą Fabiana Ruiza. W tym momencie rozpoczęła się wymiana ciosów. Kolejne bramki zdobywali kolejno Ben Yedder na 1:1, Feddal na 2:1 oraz Kjaer na 2:2. Niespełna 5 minut później sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy. W drugiej części spotkania za sprawą Durmisiego i Sergio Leona Betis wyszedł na dwubramkowe prowadzenia. Bramkę kontaktową w 67. minucie zdobył Clement Lenglet. Oba zespoły wściekle atakowały, co również przełożyło się na liczbę żółtych kartoników pokazanych przez Jesusa Gila Manzano. W 95 minucie wynik na 3:5 ustalił Cristian Tello i tym samym ekipa Setiena rozpoczęła pogoń za miejscem dającym możliwość występów w europejskich pucharach. Ostatecznie sezon zakończyli na 6 miejscu, które dla zespołu z Estadio Benito Villamarin powrót do gry w Lidze Europy. Sevilla na koniec sezonu uplasowała się tuż za Betisem.

PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s