Joshua Kimmich, pilny uczeń i przyszła legenda

„Dla nas trenerów, najważniejszą umiejętnością piłkarza jest jego pasja, właśnie taka, jaką ma w sobie Kimmich. Na treningu jest wiecznie głodny gry, chętny do nauki i do tego, by słuchać. My szkoleniowcy od tego właśnie jesteśmy, a jego postawa sprawia, że myślisz sobie: >>O! To jest właśnie ten pieprzony gość, któremu mogę pomóc w byciu jeszcze lepszym!<<”

Wymowne, prawda?

To laurka, którą Pep Guardiola wystawił Joshua Kimmichowi podczas swojej pracy w Bayernie, gdy ten był jego podopiecznym, w roku 2016. Po kilku latach rozwój niemieckiego zawodnika pokazuje, że w słowach Hiszpana nie było krzty przesady. W końcu mówimy dziś o jednym z najlepszych pomocników na świecie, który jest kluczową postacią zarówno w zespole z Bawarii, jak i w swojej reprezentacji. 

Wejście na salony 

Zanim jednak Kimmich trafił do Bayernu, przeszedł on szkolenie w akademii VfB Stuttgart, gdzie występował w zespołach dziecięcych i juniorskich, po czym w roku 2013 przeniósł się do RB Lipsk. Właśnie tam 18-letni wówczas Joshua, stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Zespół ze wschodniej części Niemiec wówczas nie był jednak potentatem, a tak naprawdę dopiero zaczynał budować swoją potęgę. Tak więc pierwsze seniorskie szlify naszego bohatera nie miały miejsca na poziomie Bundesligi, a raczej na jej głębokim zapleczu. I tak w sezonie 13/14 młody Niemiec był członkiem zespołu, który wywalczył awans z trzeciej do drugiej Bundesligi, by zaledwie rok później świętować promocję do najsilniejszej ligi piłkarskiej w Niemczech. Tak zaczęła się przygoda Lipska z dużą piłką. Kimmicha również…ale już w innym klubie. Dobre występy – wówczas – defensywnego pomocnika, przykuły uwagę włodarzy Bayernu, którzy sprowadzili go do Bawarii, za 8 mln euro. W tamtym okresie transakcja mogła wydawać się nietypową, ale dziś wiemy, że niemiecki hegemon wyłowił prawdziwą perłę.

Początki w Bayernie

A jak sam Kimmich wspomina pierwsze wrażenia po przybyciu do nowego klubu?

„Pierwsze tygodnie w Bayernie były trudne. W ich trakcie zauważyłem na przykład, że moi nowi koledzy mają perfekcyjne przyjęcie kierunkowe. Ja nie byłem na aż tak zaawansowanym poziomie. Wiedziałem, że muszę to jak najszybciej poprawić. Potrzebowałem czasu, by móc być sobą i stać się pewniejszym siebie. Im więcej dobrych zagrań wykonasz, tym więcej nowych kolegów Cię zaakceptuje. W drugiej połowie mojego pierwszego sezonu u Pepa grałem na środku obrony, gdzie musiałem się nauczyć całkowicie nowych rzeczy. To był moment, w którym czułem się członkiem zespołu, bo koledzy mogli zauważyć jak ciężko nad sobą pracowałem.”

I tu wraca temat wspomnianej przez Guardiolę ambicji i chęci do nauki. Katalończyk był zresztą pierwszym szkoleniowcem Niemca, jeśli chodzi o jego przygodę z Bayernem i kimś, kogo Kimmich wspomina z rozrzewnieniem. Nic dziwnego, gra pod wodzą Pepa to prawdziwe błogosławieństwo dla piłkarzy głodnych wiedzy. Joshua, który występował u swojego ówczesnego trenera zarówno na pozycjach środkowego i prawego obrońcy,  jak i defensywnego pomocnika, wyciągnął z tych lekcji absolutne maksimum. Nie dość, że Kimmich przeszedł u Guardioli prawdziwy piłkarski uniwersytet, to jeszcze zapełnił swą gablotę takimi zdobyczami jak Puchar i Mistrzostwo Niemiec. Zresztą, obu panów wiązała specyficzna relacja. Do dziś możemy wspominać pamiętną sytuację po jednym ze starć Bayernu z Borussią, kiedy to po skończonym spotkaniu mistrz wziął swojego ucznia „na stronę” i przez minutę w wymowny sposób dawał mu lekcję na oczach kamer. Wówczas wyglądało to na ostrą reprymendę, ale sam zawodnik dziś mówi:

„To mi się podobało. Gdy ktoś podchodzi do gry tak emocjonalnie, z takim zaangażowaniem, pasją i miłością, to jest to dobre zjawisko. Kiedy go znasz i wiesz jakim typem szkoleniowca jest, to jako jego zawodnik wiesz, że to było w 100% naturalne.”

Pozycja

Uniwersalność Kimmicha długo utrudniała nam jednak zdefiniowanie tego piłkarza. Ustawianie mierzącego 177 centymetrów Niemca na środku obrony, mogło przyjść do głowy chyba tylko Guardioli, ale już jego występy na prawym boku defensywy to takie, które pozwalały nazywać go jednym z najlepszych na swojej pozycji. Sezony 17/18 i 18/19 to przecież kampanie niemal w całości rozegrane przez Niemca w takiej właśnie roli i okraszone liczbami na poziomie (kolejno): 6 goli/17 asyst i 2 gole/19 asyst. Co z tego, skoro Kimmicha zawsze ciągnęło do środka? Spytany przez Four Four Two, jaka jest jego ulubiona pozycja, odpowiada bez wahania:

„Oczywiście defensywny pomocnik. Dorastałem na tej pozycji.”

Skoro więc Joshua czuje się pomocnikiem, to należy poszukać mu miejsca w drugiej linii. Z takiego założenia widać wyszli zarówno jego poprzedni szkoleniowiec – Niko Kovac, jak i obecny – Hansi Flick.

Osobowość

„On jest absolutnym profesjonalistą. To mentalny potwór. Zawsze jest pod grą, nigdy się nie poddaje. Jest jednym z tych, którzy nie unikają starć, ale oczywiście jest też niebywały z piłką przy nodze.”

„Zawsze mam problem kiedy chcę dać mu odpocząć. On jest tak głodny gry, że zawsze chce być na boisku”.

Słowa Flicka potwierdzają to co mówił niegdyś Heynckes:

„Kimmich ma charakter starszych od siebie zawodników. Jest jak  Lahm, Schweinsteiger, Mueller czy Neuer.”

Mentalność Kimmicha sprawia, że chce on być wciąż pod grą, brać udział w możliwie największej liczbie pojedynków i być centralną postacią zespołu. Zawodnik ten pokazuje swoją pewność nie tylko na boisku. Swego czasu potrafił skrytykować władze Bayernu za zbyt wąski skład, czy wyrazić swoje niezadowolenie z faktu, że selekcjoner Reprezentacji Niemiec, tak łatwo rezygnuje z powoływania takich piłkarzy jak Boateng, Hummels czy Mueller. Mówiąc krótko, jest on liderem na boisku, a poza nim nie gryzie się w język.

Liczby ofensywne 

Jednak mentalność to jedno, a umiejętności drugie. Kimmich to piłkarz kompletny. Wybiegany, agresywny, dobrze czujący się z piłką przy nodze i widzący na boisku absolutnie wszystko. Niemiec perfekcyjnie równoważy grę w obronie z zachowaniami ofensywnymi, co czyni go perfekcyjnym defensywnym pomocnikiem nowej generacji. Jego przegląd pola to coś, co pomogło mu w tamtym sezonie w odnotowaniu współczynnika kluczowych podań na poziomie 2,3 takiego zagrania na mecz (3 wynik w Bundeslidze) oraz zgromadzeniu 0,2 prostopadłego podania na mecz (2 wynik w Bundeslidze). Tego typu gra pozwoliła mu na zaliczenie 7 asyst w całym sezonie. W tym idzie mu jeszcze lepiej, co prawda na ten moment odnotowuje on 1,9 kluczowego podania na mecz, ale za to daje 0,3 prostopadłej piłki (2 wynik w Bundeslidzie) i ma na koncie już aż 6 asyst. I to jeszcze przed półmetkiem sezonu!

Tu znowu warto oddać głos Flickowi:

„Jego podania i stałe fragmenty mają niewiarygodną jakość. To właśnie dlatego gra dla Bayernu Monachium, i to właśnie dlatego odnosimy sukcesy mając go w zespole.”

Piłkarska inteligencja

Gole, asysty czy ogólne stwarzanie szans partnerom to jednak nie wszystko. Klasowy pomocnik to taki, który nie tylko wychodzi na pierwszy plan, ale też potrafi wykonać pracę niezauważalną na pierwszy rzut oka. Kimmich to piłkarz szalenie inteligentny, taki który wie jak odpowiednio regulować tempo. Na koniec zeszłego sezonu Bundesligi był jednym z tych, którzy podawali najdokładniej i najczęściej w całych rozgrywkach (średnia 77 podania na mecz i 90,1% skuteczności w tym elemencie). Jeśli dołożyć do tego odpowiedzialną grę w obronie, czy szeroko pojętą energię, jaką daje zespołowi, to mamy obraz zawodnika, niezbędnego zarówno w układance Flicka jak i Loewa.

Sporo do wygrania 

Mówiąc – Kimmich, mamy przed oczami niemal perfekcyjnego piłkarza, który w wieku 25 lat, sięgnął po wszystkie możliwe klubowe trofea. Jego współpraca z Guardiolą na wczesnym etapie kariery dała mu nieocenioną piłkarską wiedzę, a obecna z Flickiem owocuje w kolejne szlify i wielkie zwycięstwa. Dziś nikt nie ma wątpliwości co do tego, że środkowy pomocnik Bayernu to przyszły kapitan klubu jak i Reprezentacji Niemiec. Kimmich jest stworzony do tego by kierować zespołem i wraz z nim wygrywać, a jego naturalne predyspozycje do rozwoju i przyswajania piłkarskiej wiedzy, każą sugerować, że na naszych oczach rośnie legenda niemieckiej piłki, o której będziemy pamiętać latami.

Michał Bakanowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s