Czy Athletic wstał właśnie z kolan?

Przed spotkaniem Athleticu z Betisem przeważająca część hiszpańskiej prasy sugerowała, że może być to ostatni mecz Gaizki Garitano w roli trenera klubu z Bilbao. Zapowiedzi te miały swoje przesłanki, ale zostały brutalnie zweryfikowane przez zespół z San Mames. Przed starciem z Betisem Garitano siedział na elektrycznym krześle, ale zamiast czekać na wyrok, wstał i sobie na nim zatańczył. Gospodarze wygrali 4:0, nie dając gościom z Andaluzji żadnych szans.

Klub z Kraju Basków od początku sezonu nie rozpieszczał ani kibiców Athleticu, ani widzów postronnych. Wyniki, jak i gra przekonywały mniej więcej tak, jak odpowiedź chyba, w momencie, gdy ktoś zapyta, czy jesteśmy czegoś pewni. Gorszy start w XXI. wieku zaliczył z Athleticiem tylko Jose Luis Mendilibar.

Wyniki Athleticu w tym sezonie:

  • porażka 2:0 z Granadą,
  • wygrana 1:2 z Eibar,
  • porażka 0:1 z Cadiz,
  • porażka 1:0 z Alaves,
  • wygrana 2:0 z Levante,
  • porażka 1:0 z Osasuną,
  • wygrana 2:1 z Sevillą,
  • porażka 2:1 z Realem Valladolid,
  • wygrana 4:0 z Betisem.

W sumie 12 punktów w dziewięciu kolejkach. A przecież od Athleticu wymaga się zdecydowanie lepszych rezultatów, chociażby ze względu na tradycję i co warto dodać wysokie zarobki piłkarzy. Te wynikają z ograniczonej puli zawodników, na którą Athletic skazał się, postępując zgodnie z przyjętymi wcześniej zasadami.

Z tego też względu coraz częściej pojawiają się głosy sugerujące, że być może Athletic powinien pójść drogą Realu Sociedad i wzbogacić kadrę pierwszego zespołu o piłkarzy niemających powiązań z Krajem Basków. Na to jednak nie ma przyzwolenia. Nie można się temu dziwić. Rygorystyczne zasady sprawiają, że Athletic jest klubem wyjątkowym, który poprzez politykę kadrową jest kojarzony na całym świecie i w wielu kręgach kibicowskich szanowana jest wierność tradycji, która w kilku przypadkach została dość mocno naciągnięta.

O jakich odstępstwach mowa? I tu zaskoczenie, bo pojawia się wątek kobiecej piłki. Bibiana Schulze-Solano urodziła się w Niemczech i tam też się wychowywała. W 2019 Aitor Elizegi zdecydował się zakontraktować Niemkę, co nie spodobało się wielu fanom klubu. Prezes próbował uzasadnić swoją decyzję, doszukując się u piłkarki baskijskich korzeni – jej pradziadek pochodził z Kraju Basków – jednak ten argument nie specjalnie przekonał przeciwników. Sprawa z biegiem czasu ucichła, ale odbiła się szerokim echem i pewnie jeszcze nie raz będzie wypominana. W całej historii pojawiło się jeszcze kilka odstępstw w stosunku do kontraktowania piłkarzy spoza Kraju Basków np. Cristian Ganea, ale ten temat poruszę w przyszłości.

O TRANSFERACH CIĄG DALSZY

Transfery gotówkowe Athleticu w ostatnich sezonach:

  • 20/21 – Alex Berenguer 10,5 mln euro z Torino,
  • 19/20 – nikt,
  • 18/19 – Yuri Berchiche 28 mln euro z PSG, Ibai Gomez 4mln euro z Alaves, Ander Capa 3 mln euro z Eibar, Cristian Ganea 1mln euro z Vitorula, Kenan Kodro 900 tys. euro z Kopenhagi,
  • 17/18 – Inigo Martinez 32 mln euro z Realu Sociedad.

Jak można zauważyć na ogół w Athleticu okna transferowe przebiegają dość spokojnie, co nie znaczy, że klub nie posiada w swojej kadrze braków i nie stara się ich uzupełnić. Teraz Athletic ma duże problemy z obsadzeniem pozycji napastnika. Aduriz zakończył karierę, Inaki Williams nie odnajduje się najlepiej na pozycji numer dziewięć i woli poruszać się w innych strefach boiska, a pozostali zawodnicy, jak Asier Villalibre czy Kenan Kodro na ten moment nie są w stanie zagwarantować przyzwoitego dorobku bramkowego. Villalibre w spotkaniu z Betisem zagrał na wysokim poziomie, ale dobrą dyspozycję musi potwierdzić w zbliżających się spotkaniach. W przeszłości 23-latek zapowiadał się na goleadora najwyższej próby, ale podobnie, jak Borja Mayoral po wejściu do świata seniorskiego futbolu mocno spuścił z tonu.

Latem niewiele zabrakło do sprowadzenie Fernando Llorente. Zwolennikami tego pomysłu byli Aitor Elizegi, Rafael Alkorta oraz sami zawodnicy, ale ostatecznie mniejszość komitetu transferowego zawetowała pomysł sprowadzenia Llorente, ponieważ jego odejście do Juventusu do dziś wielu zwolenników Urutii postrzega jako zdradę. Szkoda.

Brak napastnika czystej krwi szczególnie obnażył mecz z Cadiz. Pewnie do dziś kibice z San Mames zastanawiają się, jak można było przegrać to spotkanie, mając prawie 75% posiadania piłki, a co gorsza po bramce samobójczej. Porażka z Osasuną po rzucie karnym i z Alaves po dośrodkowaniu z rzutu rożnego również chluby nie przynoszą.

Teraz chyba też co niektórym łatwiej zrozumieć zapytania o Igora Angulo, a w ostatnim sezonie o Jona Bautistę z Realu Sociedad, za którego ponoć byli gotowi zapłacić ok. 25 milionów euro, a należy wspomnieć, że 25-latek nigdy nie grzeszył skutecznością (6 bramek w 50 meczach w rozgrywkach LaLiga). Brzmi surrealistycznie, ale piłkarz z Kraju Basków stał się dobrem luksusowym. Przynajmniej dla Athleticu.

CO Z TYM GARITANO?

Może i polityka klubu ogranicza trenera, ale z pewnością nie na tyle, by kibice musieli drżeć o utrzymanie. Praca w tym klubie przypomina nieco obowiązki selekcjonera, który podjął się wyzwania zbudowania mocnego zespołu w małym kraju. Ograniczona podaż sprawia, że ciężko o wietrzenie szatni, więc każdy ruch musi być przemyślany.

Sam Garitano do plotek o swoim ewentualnym zwolnieniu podchodzi do sytuacji dość spokojnie.

„Będąc trenerem Athleticu, jesteś narażony na wszelką krytykę. To część mojej pracy i ją akceptuję (…) wszyscy (trenerzy) ryzykujemy naszą pozycję co tydzień. Do mnie należy codzienna praca z zespołem i próby wygrania każdego spotkania”.

A jak podchodzą do tego tematu piłkarze? Na ogół bronią Garitano między innymi Unai Lopez wypowiedział się na temat trenera w następujących słowach:

Dołączam do grupy obrońców Garitano. Jestem zwolennikiem tego, byśmy wszyscy razem kontynuowali pracę i razem nawiązali do wyników z przeszłości (…) Athletic zawsze musi zajmować pozycję dającą możliwość gry w Europie lub przynajmniej w jej okolicach. Mamy duży margines do poprawy i pomysł jest taki, by poprawić grę z przodu, by móc ekscytować ludzi”.

Po stronie Garitano stanął również Javier Clemente legendarny trener Athleticu, a obecnie selekcjoner reprezentacji Kraju Basków podkreśla, że jego zdaniem w pierwszej kolejności w obecnej sytuacji winni są zarządzający klubem, następnie piłkarze, a dopiero na samym końcu trener.


Nie ma sensu wyciągać daleko idących wniosków po spotkaniu z Betisem, którego linia obrony wyszła w zestawieniu elektryków najwyższej próby. Athletic od dłuższego czasu przeżywał duży kryzys, ale na ten moment pozycja Garitano jest stosunkowo bezpieczna, o ile nie przydarzy się seria przegranych spotkań. Obecny trener szczególnie na początku swojej pracy pokazywał, że potrafi podnosić zespół z kolan, więc też nie powinno dziwić zaufanie, jakim go obdarzono, a pięć porażek w pierwszych ośmiu kolejkach nie czyni go nieudacznikiem. Ciekawe jak na postrzeganie Garitano wpłynęłoby ewentualne zwycięstwo w Pucharze Króla, którego finał został przeniesiony na 2021.

PAWEŁ OŻÓG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s