Wykop z piątki #14. To nie mogło się udać. Trenerskie wtopy.

Powiedzieć, że praca trenera to wymagające wyzwanie, to nie powiedzieć nic. Dobór taktyki, odpowiednie wytypowanie wyjściowego składu, zarządzanie szatnią, czy wreszcie umiejętność radzenia sobie z presją, to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi stoją szkoleniowcy. Poniżej przykłady pięciu z nich, którzy otrzymali robotę marzeń, ale totalnie zawiedli.

ROY HODGSON (reprezentacja anglii)

Rooney: to jedna z najlepszych reprezentacji Anglii (sport.tvp.pl)

Kojarzycie mema pod tytułem „Jak oni się tam znaleźli”?

Jak oni się tam znaleźli? :D - Obrazek - Obrazkowo - najlepsze obrazki,  demotywatory, motywatory, memy, gify i takie tam.

Roy Hodgson mógłby być jego bohaterem co najmniej dwukrotnie. Po raz pierwszy, gdy objął Liverpool (więcej w „Wykopie” #8), po raz drugi w momencie, gdy trafił do Reprezentacji Anglii.

Szczególnie przypadek numer dwa wydaje się być sytuacją kuriozalną. Bo przecież mogło się wydawać, że menadżer w czasie pracy w The Reds, dostatecznie udowodnił, że nie nadaje się na najwyższy poziom. Włodarze angielskiej federacji byli innego zdania i powierzyli mu chyba najbardziej prestiżową funkcję w całym brytyjskim futbolu. Rzecz działa się w maju 2012 roku, pod koniec eliminacji do Euro, które miały się odbyć w Polsce i Ukrainie. Anglicy pod wodzą Hodgsona zaprezentowali się w turnieju przeciętnie. Co prawda wyszli z „grupy śmierci”, w której to zagrali z Ukrainą, Szwecją i Francją, ale pożegnali się z turniejem już w kolejnej fazie, gdzie ulegli Włochom.

Anglik jednak utrzymał się na stanowisku i przystąpił do walki o kolejny turniej, Mundial w Brazylii. Synowie Albionu przeszli przez eliminacje dość gładko, ale też nie mogło być inaczej, biorąc pod uwagę ich potencjał i fakt, że za przeciwników mieli Polskę, Ukrainę, Czarnogórę, Mołdawię i San Marino.

Schody zaczęły się jednak w trakcie samych mistrzostw. Anglia tym razem nie wyszła z grupy, ugrywając zaledwie jeden punkt w starciach z Włochami, Urugwajem i Kostaryką. O dziwo Hodgson wciąż nie został zwolniony.

Kolejne eliminacje, tym razem do Euro 2016 (Francja), ponownie zakłamały obraz. Piłkarze z Wysp łatwo uporali się z przeciwnikami ze Słowenii, San Marino, Szwajcarii, Estonii i Litwy i uzyskali promocję na turniej.

A tam balonik pękł. Już poszczególne personalne i taktyczne wybory Hodgsona mogły budzić wątpliwości. Będący bez formy Rooney, jako środkowy pomocnik, czy Harry Kane, jako wykonawca rzutów wolnych. Coś ewidentnie było nie tak. Anglicy nie przekonywali już w fazie grupowej, gdzie zremisowali z Rosją oraz Słowacją, a także wymęczyli zwycięstwo z Walią. Do prawdziwej kompromitacji doszło jednak na kolejnym etapie, kiedy to Dumni Synowie Albionu ulegli…Islandii.

Porażka z tą licząca niespełna 400 tysięcy mieszkańców wysepką, to chyba największa kompromitacja w historii angielskiego futbolu. Hodgson nie miał wyjścia. Podał się do dymisji zaraz po meczu, żegnając się słowami:

„Byłoby wspaniale gdybym mógł zostać na kolejne dwa lata ale myślę przyszłościowo i wiem jak mają się sprawy. Mój kontrakt był odnawiany automatycznie po turniejach ale teraz jest czas by ktoś inny zadbał o rozwój tej młodej, głodnej i niesamowicie utalentowanej grupy. Byli fantastyczni i robili wszystko o co ich prosiłem…”.

Szefowie angielskiej federacji również nie sprzeciwili się trenerowi i z ulgą pożegnali szkoleniowca.

Dziś Hodgson pracuje w Crystal Palace, które zdaje się być dla niego idealnym klubem.

Gary neville (valencia)

Gary Neville reveals 'stupid mistakes' he made at Valencia during nightmare  spell as manager in La Liga | The Independent | Independent

W tym mało zaszczytnym gronie znalazło się również miejsce dla asystenta wyżej wspomnianego Hogdsona – Gary’ego Neville’a, który pracował z byłym selekcjonerem, w trakcie jego przygody z kadrą. Kiedy były zawodnik Manchesteru trafiał na trenerską ławkę hiszpańskiego zespołu, znany był z dużej kariery piłkarskiej (między innymi: ośmiokrotny mistrz Anglii i dwukrotny triumfator Ligi Mistrzów), a także z ciętego języka. Ekspert telewizji Sky Sports swoimi – często odważnymi – wypowiedziami, zyskiwał sobie zarówno sympatyków, jak i wrogów. Nic więc dziwnego, że cała piłkarska Anglia przyglądała się z uwagą Neville’owi, kiedy ten został trenerem Valencii.

A tam – delikatnie mówiąc – nie było się czym chwalić. Ciężary pojawiły się już na samym początku. Brak zwycięstwa w 9 kolejnych ligowych meczach nie zwiastował niczego dobrego. Później zespół grał w kratkę, przeplatając wygrane z porażkami. Niestety, przeważały te drugie. Valencia pod wodzą Neville’a rozegrała łącznie 28 spotkań, wygrywając 10, 7-krotnie remisując i zaliczając aż 11 porażek. Anglik i jego ekipa sięgnęli jednak dna w spotkaniu z Barceloną, przy okazji rozgrywek Pucharu Hiszpanii. Nietoperze uległy Blaugranie aż 7-0, a Neville został wystawiony na pośmiewisko.

Włodarze Valencii byli jednak na tyle cierpliwi, że pozwolili pracować Anglikowi przez kilka kolejnych miesięcy. Jego przygodę z hiszpańską piłką zakończyła jednak seria trzech ligowych porażek z rzędu, która zaowocowała zwolnieniem.

Neville wrócił do pracy eksperta stacji Sky Sports, ale haniebny epizod ciągnie się za nim do dziś. Swego czasu dostało mu się od samego Kloppa, który stanął w obronie jednego ze swoich zawodników i zaatakował Anglika słowami:

„Eksperci, a większości byli piłkarze, kompletnie zapomnieli jak czuli się kiedy sami byli krytykowani. A w szczególności bracia Neville. Ten, który był menedżerem zwłaszcza powinien wiedzieć, że krytyka nigdy nie pomaga. Mogę sobie wyobrazić, że on nie jest zainteresowany tym, żeby pomóc zawodnikowi Liverpoolu, ale to wcale nie nadaje jego słowom więcej sensu. Zresztą, pokazał już, że samemu miał problem z odpowiednią oceną potencjału zawodników, więc dlaczego pozwalamy mu wypowiadać się na ten temat w telewizji?”

No cóż, przeszłości nie sposób wymazać.

david moyes (manchester united)

Man manners: the work leaving present dilemma - Telegraph

„Mówili Chosen One, a później że nie wiedzą

Bo nagle coś nie tak, w plecy 7:0

Moje życie to poradnik, jak się potknąć, się nie przejąć

David Moyes – jak przegrać życie w jeden sezon” .

BONSON

No właśnie. Upadek Davida Moyesa był tak spektakularny, że aż doczekał się numeru na swoją „cześć”.

Wątpię, by Szkot znał się na polskim rapie, ale na prowadzeniu dużych klubów też nie.

Kiedy Sir Alex Ferguson ogłosił przejście na emeryturę, namaścił swego następcę. „Będziesz trenerem Manchesteru”, tak miał brzmieć komunikat legendy Czerwonych Diabłów skierowany do Moyesa. Ten nie mógł odmówić. Niestety. Zarówno dla siebie, jak i miejscowych kibiców.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała Szkota, który przez 11 lat pracy w Evertonie, zaskarbił sobie szacunek wszystkich obserwatorów Premier League, ale Old Trafford to nie Goodison. Tutaj presja i wymagania są po stokroć większe. Nieudane transfery (z Fellainim na czele) i seria słabych wyników spowodowały, że szkoleniowiec spędził w Manchesterze zaledwie 9 miesięcy.

Ferguson mylił się rzadko, ale tym razem totalnie przestrzelił. Po 35 meczach pod wodzą Moyesa Manchester zajmował dopiero 7 miejsce w tabeli. To stanowczo za nisko.

Szkot stracił pracę pod koniec kwietnia, 2014 roku.

Jaki był jego największy problem? Popularny Chicharito, który pracował zarówno z Fergusonem jak, i Moyesem wspomina w show Rio Ferdinanda:

„Nie miałem żadnych problemów z Moyesem, ale zatrudnienie go było błędem zarządu. Nie chodzi tu nawet o niego samego, to nie był zły menedżer, ale jego pracodawcy myśleli, że szybko przejmie schedę po Fergusonie. To nie było możliwe. (…) Nawet tacy trenerzy jak Guardiola, Mourinho czy Klopp, nie są na tym samym poziomie co wówczas Sir Alex. Ci szkoleniowcy są dopiero na drodze by stać się kimś takim jak on.”

Kolejne lata pokazały, że zastąpienie trenerskiej legendy to zadanie jeszcze trudniejsze, niż się mogło wydawać. Kolejni menedżerowie Manchesteru (Van Gaal, Mourinho) nie byli w stanie nawiązać do sukcesów Fergusona. Nie zmienia to faktu, że namaszczony przez niego kandydat wypadł w tym gronie najgorzej. Kolejne lata kariery Moyesa to jedna wielka próba odbudowanie swej reputacji solidnego rzemieślnika. 

Dziś pracuje w West Hamie. Chyba się udało.

ZBIGNIEW BONIEK (REPREZENTACJA POLSKI)

Boniek debiutował w Szczecinie - jako trener reprezentacji [w meczu z  Belgią]

Popularny „Zibi” to jedna z barwniejszych postaci polskiej piłki. Zawodnik? Wybitny! Prezes? Charyzmatyczny! Trener? No właśnie…

Boniek lubuje się w wypowiedziach typu:

My Polacy lubimy polemikę. U nas każdy na piłce zna się lepiej od Bońka. Znają się lepiej kibice, dziennikarze i eksperci.

Wiadomo. Prezes zawsze wie wszystko najlepiej. I można go za to lubić, bądź nie.

Ale niestety, ma on za sobą okres, w którym to sceptycy, ewidentnie się nie mylili. Wróćmy do roku 2002, kiedy to nasz bohater został selekcjonerem Reprezentacji Polski.

Jakie miał do tego kwalifikacje? W zasadzie żadne. Owszem, trenował wcześniej we Włoszech pierwszoligowe Lecce i Bari, ale oba te kluby…spuścił do Serie B.

Skąd więc pomysł, by powierzyć mu tak odpowiedzialną funkcję? Trudno powiedzieć.

Reprezentacja była w kryzysie. Tuż po fatalnym Mundialu w Korei i Japonii. Boniek miał być kimś, kto nieco rozrusza towarzystwo i pchnie projekt do przodu.

Nie udało się. I to do tego stopnia, że ciężko znaleźć w XXI polską drużynę, która wyglądałaby gorzej niż ta Zibiego. Jego przygoda kadrą trwała niesłychanie krótko. To zaledwie 5 spotkań!

I tak:

1:1 z Belgią (mecz towarzyski, u siebie)

2:0 z San Marino (eliminacje do Euro, wyjazd)

0:1 z Łotwą (eliminacje do Euro, u siebie)

2:0 z Nową Zelandią (mecz towarzyski, u siebie)

0:2 z Danią (mecz towarzyski, wyjazd)

Szczególnie bolesna była porażka z Łotwą, ale to mecz z Danią przechylił czarę goryczy. Boniek zrezygnował! I to w absurdalny sposób.

Ówczesny kierownik techniczny zespołu Wiesław Ignasiewicz wspomina (cytat pochodzący z artykułu Marka Wawrzynowskiego, WP Sportowe Fakty):

„Boniek zostawił drużynę na lotnisku w Kopenhadze. Po prostu się ulotnił. Szukali go piłkarze i przedstawiciele firmy Orange. Świeciłem za niego oczami. Ludziom z Orange tłumaczyłem, że trener musiał pilnie wyjechać, bo ma bardzo ważne sprawy. Dopinałem też wszystkie dziury organizacyjne. Na przykład z własnych pieniędzy kupiłem zawodnikom napoje i jedzenie. Później Michał Listkiewicz przekazał nam, że żona Bońka kazała mu wrócić do Włoch i nie pozwala dalej pracować, ponieważ jest tak znerwicowany”.

W czym leżał problem kadry?

Grający w niej piłkarze otwarcie mówią, że, w drużynie brakowało zespołowości i panował w niej chaos. 40 przetestowanych piłkarzy na przestrzeni 5 zgrupowań daje do myślenia.

Przeszkodą mogła być również…wielkość trenera. Jerzy Dudek otwarcie pisał w swojej biografii, że ego szefa paraliżowało zespół. Brakowało grupy, która zespoliłaby drużynę. Cały autorytet był w rękach selekcjonera.

Cóż, znając charakter Prezesa PZPN, nie sposób w te słowa nie wierzyć.

A co z jego dalszą karierą?

Nigdy później nie usiadł na trenerskiej ławce.

Julen Lopetegui (Real Madryt)

Lopetegui, destituido como entrenador del Real Madrid

Objęcie pracy w Realu, przez Hiszpańskiego szkoleniowca wiązało się z ogromnym skandalem. Lopetegui załatwił sobie angaż w zespole „Królewskich”, będąc wciąż czynnym selekcjonerem reprezentacji. Mało tego, to wszystko działo się zaledwie kilka dni przed startem Mundialu w Rosji. Trener rzecz jasna zamierzał poprowadzić zespół w turnieju, ale zaraz po nim miał czmychnąć do Madrytu. Sprawa wyciekła za sprawą Florentino Pereza, co spowodowało natychmiastowe zwolnienie szkoleniowca przez hiszpański związek. Dzień później był on już zaprezentowany jako nowy pracownik Realu. Lopetegui mówił:

„Wczoraj prawdopodobnie przeżyłem najsmutniejszy dzień od śmierci matki. Dzisiejszy jest z kolei najszczęśliwszym w moim życiu.

Tak więc madrycka przygoda zaczęła się dla Lopeteguiego, jak film Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. Później emocji było mniej. Szczególnie tych pozytywnych.

Zespół prowadzony przez Hiszpana nie potrafił wskoczyć na właściwe tory. Zadanie było trudne. Los Blancos zostali ledwo co osieroceni przez Zidane’a oraz Cristiano Ronaldo. Niemniej Lopetegui przyszedł po to, by nadać zespołowi nowy kształt. Nikt przecież nie obiecywał, że będzie łatwo.

Już pierwsze spotkanie Hiszpana w roli szkoleniowca zakończyło się porażką. 4:2 z Atletico w Superpucharze Europy nie zwiastowało niczego dobrego. Później było lepiej. 4 zwycięstwa w 5 ligowych meczach nieco uspokoiły nastroje.

Jak się później okazało, była to tylko cisza przed burzą. Spektakularna porażka z Sevillą (3:0), bezbramkowy remis z Atletico czy plecy z Levante, Alaves, a nawet CSKA Moskwa, postawiły szkoleniowca pod ścianą. Co gorsze, egzekucję miała wykonać Barcelona.

I tak też się stało. Przegrana aż 5:1 z odwiecznym rywalem z Katalonii sprawiła, że Lopetegui został zwolniony. I to zaledwie po 14 spotkaniach! Okres 137 dni w roli trenera Realu to niechlubny rekord. Żaden inny trener nie został w tym klubie odstrzelony tak szybko. Włodarze Realu wyjaśniali w oficjalnym komunikacie, opublikowanym na łamach Marci:

„Ta decyzja ma na celu zmianę sytuacji, w której znalazł się pierwszy zespół, jeszcze w czasie, gdy możliwe jest osiągnięcie wszystkich celów na ten sezon. Dyrekcja jest świadoma, że istnieje ogromna dysproporcja między jakością składu Realu Madryt, w którym znalazło się ośmiu piłkarzy nominowanych do Złotej Piłki, co nie zdarzyło się w klubie nigdy wcześniej, oraz osiąganymi wynikami”

Tak więc rok 2018, był dla Lopeteguiego prawdziwym koszmarem. Szkoleniowiec ten został zwolniony dwa razy na przestrzeni zaledwie 5 miesięcy.

Pewne historie kończą się jednak happy endem. Hiszpan najgorsze czasy ma za sobą. Dziś jest on świeżo upieczonym triumfatorem Ligi Europy i trenerem, który ponownie cieszy się uznaniem. Traumatyczne przeżycia nie złamały szkoleniowca i nie przeszkodziły mu w powrocie na szczyt, na który dotarł wraz z Sevillą.

Tak więc dzisiejszy „Wykop” kończyny pozytywnym akcentem. Ostatni z przykładów może być świetną wskazówką dla trenerów, którzy znaleźli się na zakręcie. Pierwszy na myśl przychodzi świeży przykład Quique Setiena, który sparzył się w Barcy. W tym gronie jest choćby również Unai Emery (Arsenal) czy Thierry Henry (Monaco). Inne – jeszcze bardziej spektakularne – wpadki? Na przykład Giampiero Ventura i jego reprezentacja Włoch.

Nazwiska można mnożyć. W końcu praca trenera do prostych nie należy.

MICHAŁ BAKANOWICZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s