EkstraklasaLOVE #1 – Derby Krakowa

Dziś o godzinie 20:30 Cracovia podejmie na własnym boisku lokalnego rywala Wisłę Kraków. Drużyna Michała Probierza zajmuje obecnie drugą pozycję w tabeli, ale nastroje w Cracovii mogły ulec znacznemu pogorszeniu po dwóch z rzędu ligowych porażkach odpowiednio z Piastem i Legią. Wisła prowadzona obecnie przez Artura Skowronka po fatalnej jesieni przeżyła w ostatnim czasie metamorfozę, którą można śmiało nazwać wskrzeszeniem i właśnie ze względu na skomplikowaną historię Wisły w tym sezonie postanowiłem przybliżyć jej ostatnie losy.

Cofnijmy się w czasie do 6 grudnia 2019 roku. Pomimo tego, że na kartce kalendarza widniała informacja, że mieliśmy Mikołajki, to nie każdy ma prawo być zadowolony z prezentu, jaki otrzymał. Wisła Kraków odniosła dziesiątą ligową porażka z rzędu, ulegając tym razem Górnikowi Zabrze. Nastrojów nie poprawiał fakt, że klub z Reymonta zamykał tabelę, mając 6 punktów straty do pozycji dającej utrzymanie. Zwolnienie trenera Macieja Stolarczyka wciąż nie przynosiło wymiernych korzyści w postaci punktów (3 porażki w 3 spotkaniach), a zewsząd podnosiły się głosy sugerujące, że trener Artur Skowronek podjął się misji, która z góry była skazana na porażkę.

Ekstraklasa potrafi zaskakiwać i tak też było w tym przypadku. Od meczu z Górnikiem Wisła nie przegrała żadnego spotkania w rozgrywkach Ekstraklasy. Seria pięciu wygranych spotkań z rzędu przerwana dopiero w ten weekend (remis z Wisłą Płock) wywindowała Wisłę na 13 pozycję. Mało tego dobre wyniki sprawiły, że Wisła wciąż może dostać się do grupy mistrzowskiej, co jeszcze w grudniu było nie do pomyślenia.

W roku 2020 po piłkarzach „Białej Gwiazdy” widać bardzo dobre przygotowanie fizyczne. W znacznym stopniu poprawie uległa gra w obronie, która przełożyła się na 3 spotkania z rzędu bez straconej bramki. Jesienią wydawało się to czymś, co nie grozi piłkarzom Skowronka. Na ten moment blok defensywny tworzy czwórka: Sadlok, Janicki, Klemenz i Niepsuj. U Sadloka wróciła pewność siebie, która przekłada się na próby strzałów z dystansu. Niepsuj pomimo kilku uchybień w defensywie dał kilka akcentów ofensywnych, stwarzając zagrożenie w szeregach rywala, czego owocem była asysta w meczu z Koroną Kielce. Nawet duet środkowych obrońców słynący z „podpięcia do prądu” nie popełnia rażących błędów, co zwłaszcza po fatalnej jesieni jest nowością dla sympatyków Wisły. Obecnie najsłabszym punktem drużyny Artura Skowronka jest krycie przy stałych fragmentach gry, co z pewnością wychwyci sztab Michała Probierza przed zbliżającymi derbami.

Osoby odpowiadające za budowanie kadry pierwszego zespołu odrobiły w przerwie zimowej pracę domową na co najmniej czwórkę (pozostawiam margines na pozostałą część sezonu). Zwłaszcza szumnie zapowiadane przybycie Kazacha Georgija Zhukova zasługuję na dużą pochwałę. Piłkarz, który wcześniej występował w Kairacie Ałmaty, na całe szczęście nie przypomina Kazachów występujących kilka lat temu w Ekstraklasie np. Beysebekova i Chiżniczenko. Zhukov wykazuje dużą inicjatywę w budowaniu akcji Wisły, ale wciąż czeka na swoją pierwszą bramkę oraz asystę na polskich boiskach. Jednak sądzę, że jest to tylko kwestią czasu. Wcześniej trenerzy krakowskiego zespołu mogli narzekać na brak alternatyw dla Pawła Brożka. Również i z tym problemem próbowano się uporać, czego owocem są wypożyczenia dwójki napastników. Alon Turgeman jesienią grał niewiele w zespole Austrii Wiedeń. Już w swoim ekstraklasowym debiucie pokazał się z bardzo dobrej strony, pokonując pewnie bramkarza Jagiellonii. Izraelczyk przypominający nieco charakterystyką znanego z polskich boisk Dudu Bitona odniósł jednak kontuzję, która wykluczyła go z dwóch ostatnich spotkań. Drugi z wypożyczonych do Wisły napastników to Ljubomir Tupta. Już w wieku 16 lat wyjechał ze słowackiego Preszowa do Włoch, a teraz przeniósł się do Wisły, szukając dla siebie miejsca w seniorskim futbolu. W poprzedniej kolejce młody Słowak zanotował swoje pierwsze trafienie i z pewnością nie będzie chciał poprzestać na jednym trafieniu, tym bardziej że jest mocno naciskany przez nastoletniego Buksę.

Na koniec słów kilka na temat funkcjonowania duetu Savicević-Błasczykowski. W drugiej połowie poprzedniej rundy Czarnogórzec zaliczył spektakularną obniżkę formy. Na boisku podejmował mnóstwo błędnych decyzji, które bardzo często kończyły się stratą i narażeniem zespołu na kontrę. Teraz Savicevic wygląda znacznie lepiej. Oglądając mecze Wisły nie ciężko zauważyć, że Savicevic i Kuba Błaszczykowski bardzo dobrze rozumieją się na boisku. W kontekście reprezentanta Polski należy podkreślić, że w końcu przestały doskwierać mu urazy. Dwie bramki i asysta w 5 spotkaniach oraz duży wpływ na grę zespołu pokazują, ile znaczy Błaszczykowski dla swojej drużyny. Jeżeli utrzyma obecną dyspozycję, a co ważniejsze nie doświadczą go kolejne kontuzje, to jego powołanie na zbliżające się EURO 2020 będzie w 100% uzasadnionym ruchem selekcjonera Jerzego Brzęczka.

Paweł Ożóg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s