Andora-Polska 1:4, pomeczowe noty

Jak można było z góry zakładać, mieliśmy do czynienia ze spotkaniem bez większej historii. Choć oczywiście gol strzelony przez gospodarzy na pewno będzie jednym z niewielu miłych wspomnień sympatyków tej reprezentacji. Tego typu wydarzenia nie zdarzają się Andorczykom zbyt często. Mimo wszystko budowanie negatywnej narracji w stosunku do naszej reprezentacji z tego powodu byłoby też przesadą. Zagraliśmy wystarczająco dobrze by pewnie wygrać, doliczyć trzy punkty, oraz zakończyć mecz bez niepotrzebnych kontuzji. Dzięki powyższemu wynikowi i porażce Albanii w meczu z Anglią, nasz udział w barażach Mistrzostw Świata jest już przesądzony. Tak więc piątkowy wieczór powinien kojarzyć się naszym reprezentantom raczej pozytywnie, choć chyba mimo wszystko nie każdy zagrał tak dobrze, jak można by było od niego oczekiwać. Poniżej pomeczowe noty.

Czytaj dalej „Andora-Polska 1:4, pomeczowe noty”

Albania – Polska, czyli jak dobrze jest mieć wszystko w swoich rękach

Jak dobrze jest znów wszystko mieć w swoich rękach. Zwycięstwo w Tiranie nad Albanią daje drużynie prowadzonej przez Paulo Sousę dużą szansę na udział w barażach do mistrzostw świata. Polacy nie rozegrali wielkiego spotkania. Dla postronnego obserwatora to nie był porywający mecz, ale dał nam on nadzieję nie tylko na baraże, lecz również na to, że tworzy się drużyna.

Czytaj dalej „Albania – Polska, czyli jak dobrze jest mieć wszystko w swoich rękach”

Wspomnienie farbowanych lisów, czyli dlaczego jestem sceptyczny wobec Matty’ego Casha?

Od kilku dni w polskich mediach hula temat gry dla naszej reprezentacji Matty’ego Casha. Sprawa reprezentowania przez obrońcę Aston Villi biało-czerwonych barw, wywołała gorącą dyskusję wśród rodzimych fanów kopanej. Standardowo, jak w każdej sprawie, podzieliliśmy się na dwa obozy. Osobiście bliżej mi do tego, który do tematu podchodzi z pewną rezerwą. W poniższym tekście postaram się wyjaśnić, dlaczego tak jest.

Czytaj dalej „Wspomnienie farbowanych lisów, czyli dlaczego jestem sceptyczny wobec Matty’ego Casha?”

Polska – Anglia, czyli mecz o twarzy Glika

Ostatnie dni pokazały nam reprezentację Polski w pigułce. Po najgorszym meczu za kadencji Paulo Sousy przyszedł najlepszy z mityczną dla nas Anglią. To tylko remis, który skazuje nas na walkę o baraże, ale remis, który pozwala nam mieć nadzieję, że tworzy się drużyna. Nie chodzi o to, by popadać w huraoptymizm i mówić o tym, że reprezentacja Polski zmierza w dobrą stronę, bo ta drużyna nauczyła nas, że takich wniosków po jednym meczu wyciągać nie można, ale spotkanie na PGE Narodowym pozwala nam mieć na to nadzieję.

Czytaj dalej „Polska – Anglia, czyli mecz o twarzy Glika”

Polska – Albania. Liczą się punkty, ale Sousa miał dać coś więcej

Na mecz reprezentacji Polski z Albanią czekaliśmy z nadzieją, że zobaczymy postęp w grze drużyny prowadzonej przez Paulo Sousę. Gdy popatrzymy na wynik, to uznamy, że jak najbardziej on nastąpił. W końcu Biało-czerwoni odnieśli drugie zwycięstwo pod wodzą portugalskiego szkoleniowca, a i rywal był przecież mocniejszy niż Andora. Strzeliliśmy aż cztery bramki, co ostatnio zdarzyło nam się w czerwcu 2019 roku. Wynik jednak zupełnie nie odzwierciedla tego, co widzieliśmy na boisku.

Czytaj dalej „Polska – Albania. Liczą się punkty, ale Sousa miał dać coś więcej”

Szwecja-Polska 3:2. Pomeczowe noty.

To Euro się dla nas skończyło. Pomimo rozbudzonych nadziei po meczu z Hiszpanią, nie sprostaliśmy Szwecji. Owszem, widowisko było emocjonujące, ale indywidualne błędy popełnione w obronie, całkowicie odebrały nam szansę na godny występ na tych mistrzostwach. Od porażki ze Szwecją trochę upłynęło, więc to czas by spojrzeć na ten mecz na chłodno. Poniżej noty za spotkanie. (skala 1-10)

podstawowy skład

Wojciech Szczęsny

Przy straconych bramkach szans nie miał, ale też zabrakło z jego strony jakichś interwencji, które pomogłyby nam w tym meczu. Trudno go jednoznacznie winić za to spotkanie, ale tlenu też w nim nam nie podał. 5/10

Jan Bednarek

Patrząc na jego liczby, takie jak 4 interwencje, 3 przechwyty, 3 odbiory czy 7/9 wygranych pojedynków, można by uznać, że to nie był zły mecz w jego wykonaniu. Mimo wszystko sporo brakowało mu do występu choćby takiego, jak w meczu z Hiszpanią. W 50′ zabrakło mu zdecydowania, kiedy to na naszą bramkę uderzał Quaison, 8 minut później zachował się podobnie i z łatwością pozwolił wejść Kulusevskiemu w nasze pole karne, co skończyło się drugą bramką dla Szwedów. 4/10

Kamil Glik

Najpewniejszy w naszym bloku obronnym. Miał słabszy moment w 14′ kiedy to poszedł na raz i z łatwością dał się ograć rywalowi, ale jeśli chodzi o większe wpadki, to w zasadzie tyle. Wygrał 3/6 pojedynków na ziemi. Za to w powietrzu nie miał sobie równych, wykazując się w tym elemencie 100% skutecznością (12/12 wygranych pojedynków). Mimo wszystko mówimy o szefie defensywy, która straciła aż 3 gole. 5/10

Bartosz Bereszyński

Podobnie jak w przypadku pozostałych kolegów z linii obrony, liczby się zgadzają, 7/9 wygranych pojedynków wygląda ok. Ale skoro na papierze jest tak dobrze, to czemu w rzeczywistości wyglądało to tak źle? Bereszyński ustawiony jako półprawy/środkowy obrońca wygląda strasznie chaotycznie. Każdy jego mecz zdaje się być szarpany. Tak też było i tym razem. 4/10

Tymoteusz Puchacz

Przy pierwszy golu dla Szwedów, dał im łatwo poklepać na swojej stronie. W ofensywie natomiast nie dał nam nic. Jego seria niedokładnych i niechlujnych podań mogła doprowadzić do szału. Widział to też Sousa, który zmienił go już po 45 minutach. 3/10

Mateusz Klich

Anonimowy występ piłkarza Leeds. Trudno mi przypomnieć sobie choć jedno jego zagranie, które cokolwiek wniosłoby do naszej gry. Bez strzału, bez udanego dryblingu, bez kluczowej piłki i z mizernym procentem dokładności podań na poziomie 74%. Jeśli chodzi o defensywę to w rubryce przechwytów i odbiorów również zera. 3/10

Grzegorz Krychowiak

Pierwsze skojarzenie dotyczące jego występu, to bardzo dobry strzał z 52′, za który na pewno należy go pochwalić. Oprócz tego wyglądał raczej solidnie. Owszem, można mieć do niego małe pretensje za zablokowane przez Szwedów uderzenie z 58′, po którym poszła bramkowa kontra. Ale to byłoby chyba przesadą, gdyż później mieliśmy ze 2-3 okazje, na przerwanie tej akcji. W defensywie zaliczył 3 interwencje, 2 przechwyty i 2 odbiory. Tak więc na kolana nie rzucił, ale większych pretensji też do niego mieć nie należy. 5/10

Kamil Jóźwiak

Jego kiks z 2 minuty spotkania to coś podcięło nam skrzyła na samym starcie. Były piłkarz Lecha udowodnił po raz kolejny, że własne pole karne i jego okolice, to nie jest miejsce, w którym czuje się komfortowo. Problem w tym, że podobnie prezentował się również w ofensywie. Ani jednego udanego dryblingu, brak strzałów na bramkę rywala i w zasadzie bez dobrego dośrodkowania. Przerósł go ten mecz totalnie. 2/10

Piotr Zieliński

Takiego Ziela chcemy oglądać w Reprezentacji. Dwa bardo groźne strzały z dystansu, plus trzeci zablokowany przez rywala. Oprócz tego aktywny, chętnie biorący grę na siebie. No i z 4 kluczowymi podaniami, z których jedno możemy zapisać mu jako asystę, przy pierwszym golu Lewandowskiego. Szkoda, że szwankowało dośrodkowanie (poza jednym, na głowę Lewego), ale i tak zapisujemy ten mecz Zielińskiemu na plus. 7/10

Karol Świderski

Nie był to może wielki występ, ale trudno odmówić mu przydatności dla zespołu. 1 udany drybling, 2 kluczowe podania i co ciekawe 6/6 wygranych pojedynków w powietrzu. No i przede wszystkim kluczowe zachowanie przy naszym golu numer dwa, kiedy to inteligentnym ruchem odciągnął rywali od Lewandowskiego. Kto wie czy nie jest to piłkarz, który na tym turnieju najmocniej poprawił swoją pozycję w kadrze. 6/10

Robert Lewandowski

Za sytuację z 17′ należy mu się bura, bo Lewy, którego znamy, strzela z tego dwa gole. To co działo się jednak później skutecznie zamazuje ten niekorzystny obraz. Jego bramka numer jeden, to w zasadzie coś, co wyszarpał sobie sam. Druga to już typowy dla niego spryt i zimna krew. Oprócz tego dwoił się i troił by pociągnąć zespół do sukcesu. Nie udało się, ale to był w jego wykonaniu mecz pełen jakości i determinacji. Smutna historia naszego kapitana. 8/10

Rezerwowi

Przemysław Frankowski (od 46′)

Jego piłkarskie ograniczenia mogą irytować i tak też było w tym meczu. Zaliczył co prawda asystę prze bramce Lewego, ale większa w tym zasługa omawianego wyżej Świderskiego, niż samego Frankowskiego. No i ta sytuacja z Kulusevskim. Nie można dać się tak przepchnąć! 4/10

Jakbu Świerczok (od 61′)

Przez ponad pół godziny nie udało mu się oddać celnego strzału. Raz skierował piłkę do siatki, ale był na spalonym. W innej sytuacji strzelał głową, lecz został zablokowany. Nic wielkiego nam nie dał, choć za 6/6 celnych podań i 1 udany drybling można go lekko pochwalić. 4/10

Kacper Kozłowski (od 73′)

Anonimowy występ. Nie pamiętam w zasadzie ani jednego zagrania nastolatka z Pogoni. Gamechangerem nie był na pewno. 4/10

Przemysław Płacheta (od 78′)

To nie było udane wejście. Komiczny strzał z 80′, plus brak powrotu i wyłączenie się z akcji, w momencie, w którym traciliśmy gola na 3:2. Wydawał się jakby myślami był gdzie indziej. 3/10

Kulawe czarne konie Euro 2020 – kto rozczarował najbardziej już w fazie grupowej?

Z wielkimi turniejami zawsze wiążą się różnego rodzaju spekulacje i przewidywania. Każdy lubi zabawić się w szeroko pojętą „typerkę”, starając się zabłysnąć swoją znajomością oraz wiedzą o piłce. Jedną z kategorii owych predykcji są potencjalne niespodzianki dotyczące poszczególnych zespołów. Miano „czarnego konia” otrzymuje drużyna będąca cichym pretendentem; mająca potencjał na to, by zabłysnąć wśród murowanych faworytów. Biblijny Dawid wśród Goliatów. Na Euro we Francji, 4 lata temu zaskoczyły nas Walia z Islandią. Wobec obecnych zmagań również mieliśmy swoich kandydatów, ale…wielu z nich odpadło w przedbiegach. Kto zaliczył upokarzającą wpadkę, notując wynik stanowczo poniżej oczekiwań?

Czytaj dalej „Kulawe czarne konie Euro 2020 – kto rozczarował najbardziej już w fazie grupowej?”

Polska-Hiszpania 1:1. Pomeczowe noty.

Uuufffff…udało się! Przed meczem zbyt wielkich nadziei nie mieliśmy. Wydawało się, że żeby móc powalczyć o korzystny wynik, w naszej grze wszystko musi się zmienić o 180 stopni. I tak też było! Okazało się, że słowa Bednarka, nawiązujące do Husarii i całe jego bojowe nastawienie, nie były tylko zwykłą pokazówką. W tym zespole naprawdę coś udało się stworzyć. Jasne, Hiszpanie piłkarsko byli znacznie lepsi, ale my też potrafiliśmy im się odgryźć. Imponując przy tym grą w pressingu, walecznością i ofiarnością w defensywie. Mówiąc krótko, jesteśmy w grze! Oby na dłużej niż tylko do jutra. Zanim jednak przystąpimy do spotkania ze Szwecją, przyjrzyjmy się na chłodno postawie naszych, w ich ostatnim starciu. Poniżej indywidualne oceny sobotnich bohaterów. (skala 1-10).

Podstawowy skład

Wojciech Szczęsny

Bardzo pewny występ naszego bramkarza. Przy bramce dla Hiszpanów był bez szans, a jedyne do czego można się przyczepić, to jeden pusty przelot, przy jednym z dośrodkowań rywali. Oprócz tego bezbłędny, z super-interwencją z 83′, kiedy to wybronił sytuację sam na sam. Wielu spektakularnych zagrań nie zaprezentował, ale pomagał zespołowi wtedy, gdy było to konieczne. 6/10

Jan Bednarek

To był heroiczny występ defensora Southampton. Przed meczem obiecywał, że damy radę i w raz z kolegami słowa dotrzymał. Solidny, pewny, ofiarny i do tego schludny w rozegraniu (90% skuteczności podań). 6/10

Kamil Glik

Idealny mecz dla obrońcy Benevento, który niemal zawsze znajdował się tam, gdzie się znaleźć należało. Dobrze kierował naszą defensywą, udowodnił, że potrafi być prawdziwym liderem. Aż 11-krotnie czyścił nasze pole karne, a to najwyższy wynik spośród wszystkich zawodników, którzy do tej pory wystąpili na tym turnieju. 7/10

Bartosz Bereszyński

Występ niejednoznaczny, ale na pewno najsłabszy spośród całej trójki defensorów. Na plus choćby zainicjowanie akcji, po której dośrodkowywał Lewandowski a uderzał Świderski. Na minus niestety nieco więcej, jak choćby niefartowne ustawienie przy bramce Moraty, dzięki któremu Hiszpan nie znalazł się na spalonym, czy też nieporozumienie ze Szczęsnym z 78′. Należy również zwrócić uwagę na jego irracjonalne zachowanie po rzucie karnym, kiedy to zamiast przeszkadzać w dobitce, totalnie wyłączył się z gry i został w blokach startowych. Ambicji mu nie odmówimy, ale to na ten poziom jednak za mało. 4/10

Tymoteusz Puchacz

Powinien zachować się lepiej w sytuacji, w której straciliśmy bramkę, gdyż nie postarał się nawet zablokować strzału Moreno. Poza tym wypadł raczej pozytywnie. Nie popełniał rażących błędów, dając sporo energii na lewej stronie, ale sytuacja z 25′ dość mocno obniża jego notę. 5/10

Jakub Moder

Zachował się fantastycznie przy okazji naszej akcji bramkowej, kiedy to jednym zwodem zmienił kierunek i oszukał dwóch Hiszpanów. Niestety chwilę później nie wytrzymał ciśnienia i sprokurował rzut karny. Oprócz tego był najmniej dokładny spośród wszystkich naszych pomocników (zaledwie 47,4% dokładnych podań). 5/10

Mateusz Klich

Grał dość krótko, bo tylko do 55′, ale przez ten czas zdołał oddać groźny strzał oraz wziąć udział w naszej bramkowej akcji. Jeśli chodzi o aspekty defensywne, to był bardzo aktywny w pressingu, co przyczyniło się do zaliczenia 1 przechwytu i 3 odbiorów. Mało spektakularny, ale pożyteczny. 6/10

Kamil Jóźwiak

W pierwszej połowie zaliczył stratę w okolicach pola karnego, co zakończyło się strzałem rywala, na szczęście słabym. Więcej wyraźnych minusów doszukiwać się nie będziemy. Pokazał duże możliwości techniczne, świetną dynamikę, no i przede wszystkim zaliczył asystę, kiedy to perfekcyjnie dośrodkował na głowę Lewandowskiego. Wcześniej zaliczył odbiór, po którym Świderski oddał groźny strzał w słupek. 7/10

Karol Świderski

Na największy plus zasłużył za wyżej wymienione uderzenie. Oprócz tego doszedł do sytuacji w 34′. Generalnie, gdy zerkniemy w statystyki, to wyczytamy z nich, że zaliczył zaledwie 14 kontaktów z piłką, ale choć jest to nawet zabawne, to większego znaczenia nie ma. Był w swojej grze bardzo konkretny i pomógł zespołowi. 6/10

Piotr Zieliński

Na pierwszy rzut oka występ skrajnie anonimowy. Wielokrotnie łapałem się na tym, że na boisku po prostu go nie widziałem. Jeśli jednak wgryziemy się w pomeczowe liczby, to zobaczymy, że zawodnik Napoli, po pierwsze – przebiegł największą liczbę kilometrów spośród wszystkich piłkarzy, po drugie – był tym, który notorycznie starał się popchnąć grę do przodu, subtelnymi, ale ważnymi podaniami. Jego praca w defensywie i inteligentne poruszanie się po boisku pomogło zespołowi. Występ nie aż tak zły, jak początkowo mogłoby się wydawać, ale mimo wszystko wymagamy więcej. 5/10

Robert Lewandowski

Gdyby nie zmarnowana szansa z 42′, mielibyśmy do czynienia z występem perfekcyjnym. Nasz kapitan przez cały mecz, robił dokładnie to, czego wymaga się od klasowej „9”, gdy jego zespół walczy z potencjalnie silniejszym rywalem. Był cały czas pod grą, wchodził w kontakt z defensorami, potrafił przetrzymać piłkę, a także zagrać pod faul. No i przede wszystkim zdobył efektowną bramkę. Takiego Lewego chcielibyśmy oglądać w każdym meczu. 8/10

Rezerwowi

Kacper Kozłowski (od 55′)

Sousa to zrobił! Wprowadzenie piłkarza Pogoni, było równoznaczne z tym, że od teraz to właśnie 17-latek ze Szczecina, jest najmłodszym piłkarzem, który kiedykolwiek zadebiutował na Euro. A jaki to był występ? Bardzo niejednoznaczny. Z jednej strony Kozłowski zdynamizował naszą grę, dodając jej nieco młodzieńczej brawury, z drugiej liczby są już dla niego bezwzględne. Nastolatek przez 35 minut gry, zaliczył zaledwie jedno celne podanie i tylko 9 kontaktów z piłką. Na pewno mogło być lepiej, ale też powodów do przesadnej krytyki nam nie dał. 5/10

Przemysław Frankowski (od 68′)

Nie był specjalnie widoczny, choć swoje dla zespołu wybiegał. Na spory minus sytuacja z 76′, kiedy to mógł lepiej dograć do Lewandowskiego. Ambicja tak, jakość piłkarska już nie. 4/10

Karol Linetty i Paweł Dawidowicz (od 85′) bez oceny

Nie wierzyliśmy, a dostaliśmy w końcu to, na co tak długo czekaliśmy. Komentarz po meczu Polska vs. Hiszpania.

Bałem się tego meczu z Hiszpanią. Odzywały się wspomnienia z Korei i Japonii, gdzie rozbiła nas Portugalią, ale najgorsze były te rosyjskie – z meczu z Kolumbią, która przed trzema laty się z nami bawiła. Tego spodziewałem się po drużynie Luisa Enrique, ale na szczęście się przeliczyłem. To nie była ta Hiszpania, której wszyscy się spodziewaliśmy.

Czytaj dalej „Nie wierzyliśmy, a dostaliśmy w końcu to, na co tak długo czekaliśmy. Komentarz po meczu Polska vs. Hiszpania.”

Monolog po Słowacji

Jak napisał wczoraj mój redakcyjny kolega Damian Głodzik – To Euro się dla nas skończyło. Chyba tylko jednostki wierzą w to, że po wtopie z najsłabszą ekipą w naszej grupie będziemy jeszcze w stanie podjąć rywalizację. Dlatego chyba już czas najwyższy wziąć przykład z Dariusza Szpakowskiego i wygłosić monolog, tak jak legenda polskiego komentarza sportowego zrobiła to w 2009 roku w czasie spotkania ze Słowenią.

Czytaj dalej „Monolog po Słowacji”

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑