Kiedyś mówiło się o nim nawet w kontekście reprezentacji, ostatecznie przez lata określano go mianem solidnego ligowca. Po słabszym okresie w Widzewie Łódź otrzymał ofertę gry na Cyprze i gra w nim do dziś. Obecnie występuje w barwach Krasawa ENY – klubie założonym przez rosyjskiego blogera, który musiał uciec z kraju z powodu krytyki wojny. Patryk Lipski w pierwszym wywiadzie od momentu transferu na Cypr dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat życia w tym kraju i nie tylko.
Rozmowa z Patrykiem była przeprowadzona 1 grudnia 2025 roku – tuż po meczu ligowym jego drużyny z mistrzem Cypru – Pafos FC.
Byłeś kiedyś wyróżniającym się piłkarzem ekstraklasy, zagrałeś też kilkanaście meczów w młodzieżowej kadrze. Czy z perspektywy czasu jesteś zadowolony ze swojej kariery?
Myślę, że tak. Udało mi się zagrać sporo sezonów w ekstraklasie, reprezentowałem barwy czterech różnych zespołów na tym poziomie – w Ruchu Chorzów, Lechii Gdańsk, Piaście Gliwice i Widzewie Łódź. W Ruchu miałem swoje początki w ekstraklasie, grałem wtedy w młodzieżowej kadrze. Udało mi się zaliczyć kilka dobrych sezonów. Z Lechią natomiast zdobyłem Puchar i Superpuchar, z Lechią i Piastem zagrałem też w europejskich pucharach. No tak, myślę, że nie jest to zła kariera.
Jak to się stało, że podpisałeś dwa lata temu kontrakt z Ethnikos Achna?
Po słabszym okresie w Widzewie wiedziałem, że będę musiał poszukać nowego zespołu. Latem 2023 roku pojawiła się oferta z Cypru. Wówczas to był beniaminek tamtejszej ligi. Projekt zapowiadał się jednak stabilnie, klub przedstawił też dobre warunki finansowe. Ostatecznie przy braku innych korzystnych ofert postanowiłem podpisać kontrakt z tym zespołem. Zagrałem tam dwa sezony, gdy byłem zdrowy to grałem w podstawowym składzie i udało się nam utrzymać w lidze. Mimo, że klub chciał żebym został, to nie postanowiłem przedłużyć umowy.
Dlaczego zdecydowałeś się przed tym sezonem na transfer do Krasawa ENY Ypsonas?
Miałem przed sezonem też ofertę z Anorthossis Famagusta, ale była ona gorsza pod względem wynagrodzenia. Przed przyjściem nie wiedziałem szczerze za dużo o tym klubie, tylko tyle, że w poprzednim roku wygrali drugą ligę oraz że mają właściciela z Rosji. Było coraz bliżej końca okienka, a ja chciałem pozostać w tej lidze i zdecydowałem się na Krasawa Ypsonas.
Po niezłym początku sezonu Twój zespół wpadł w dołek i obecnie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Jak oceniasz szansę na utrzymanie?
Faktycznie ostatnio słabo punktujemy, ale myślę, że uda się jednak utrzymać. Ostatnio z Pafos, czyli klubem grającym w Lidze Mistrzów przegraliśmy dopiero po golu w doliczonym czasie. (Wywiad był przeprowadzony 1 grudnia – później Krasawa ENY Ypsonas wygrała i zremisowała w lidze – przyp. red.). Mamy niewielką stratę do kilku zespołów, którą mam nadzieję uda nam się w najbliższym czasie odrobić.
Myślisz, że wpływ na to może mieć wielonarodowa kadra? W Twojej drużynie występują piłkarze z aż 17 państw. Są bariery językowe?
Myślę, że nie. Większość zna dobrze angielski, tylko mała część nie mówi w tym języku. Znają natomiast język hiszpański, którym posługuje się duża część kadry i jakoś otrzymują od innych zawodników uwagi trenera. To na pewno ciekawe doświadczenie, ale też wyzwanie być w tak międzynarodowej kadrze.
Na początku nie byłeś podstawowym zawodnikiem, ale grasz coraz częściej.
Tak, do klubu przyszedłem pod koniec sierpnia. Musiałem też zgrać się z resztą zespołu. Ostatnio jednak wychodzę w podstawowej jedenastce i mam nadzieję, że pozostanie tak jak najdłużej.
Właściciel Twojego zespołu, Jewgienij Sawin to bardzo ciekawy przypadek. Były piłkarz, który stworzył popularnego bloga, a potem założył klub piłkarski. Po krytyce wojny na Ukrainie władze najpierw mu utrudniały prowadzenie zespołu, a później ze względu na potencjalny wyrok musiał opuścić kraj. Miałeś okazję go już lepiej poznać?
Tak, oczywiście, on był już przy podpisaniu kontraktu, a wcześniej osobiście namawiał mnie na transfer. Jest to na pewno pozytywna postać – bardzo zaangażowany w życie klubu, dopingujący naszą drużynę z wysokości trybun podczas praktycznie każdego meczu. Raczej nie porusza wątków politycznych, ale co ciekawe, w klubie mamy też piłkarzy z Ukrainy i Białorusi. Ze wszystkimi rozmawia po rosyjsku, bo ci piłkarze z Ukrainy pochodzą bodajże ze wschodniej części kraju.
W lidze króluje Pafos FC, który nieźle sobie radzi także w Lidze Mistrzów. Oni też mają właścicieli z Rosji. Myślisz, że ponownie wygrają w lidze?
Są dobrą drużyną i na pewno jednym z faworytów do wygranej. Byłem na ich meczu w Lidze Mistrzów z Monaco, a kilka dni później graliśmy z nimi w lidze. Tak, od kiedy gram na Cyprze są oni czołowym klubem i mają na pewno dużo pieniędzy, w końcu gra tam David Luiz, który kiedyś wygrywał Ligę Mistrzów. Piłkarze z tego klubu z tego co wiem jeżdżą na luksusowe obozy treningowe. Sam Łomakin ma też chyba klub na Łotwie, z którego sprowadzał piłkarzy (Siergiej Łomakin jest także właścicielem Riga FC, United FC i Rodina Moskwa – przyp. red.).
Przypomina mi się anegdota związana z drugim właścicielem klubu, Romanem Dubowem. Jego syn, Nikita występował ze mną w jednym klubie w poprzednim sezonie. Formalnie jest on piłkarzem Pafos FC, ale od lat wypożyczany jest do innych zespołów. Rok temu w Ethnikos Achna nie zagrał jednak ani jednego oficjalnego meczu.
A tak ogólnie, to dużo Rosjan mieszka na Cyprze? Widać jakieś rosyjskie wpływy?
To chyba zależy od miasta, ale słychać język rosyjski często np. w Limassolu. Tam w niektórych miejscach czasem jest naprawdę dużo Rosjan. W mniejszych miastach nie jest to aż tak widoczne, ale to prawda, że trochę Rosjan czy też Ukraińców na Cyprze mieszka. Czasem w restauracjach czy sklepach można też zobaczyć napisy w tym języku.
A kibice? Czy Krasawa ENY Ypsonas ma w ogóle jakichś kibiców? Czy są wśród nich Rosjanie?
Tak, ma i prowadzą oni nawet doping w różnych językach. Wiele haseł wykrzykują bowiem w języku rosyjskim. Nie jest ich dużo, ale pojawili się głównie dzięki zaangażowaniu właściciela klubu, czyli Sawina i dzięki osobie prowadzącej doping ich słychać na spotkaniach. Na meczach na pewno nie ma ciszy (śmiech).
Pozostając w temacie kibicowania. Na Cyprze jest jeden zespół znany z kontrowersyjnych zachowań kibiców – Omonia Nikozja. Rok temu prowokowali transparentem fanów Legii Warszawa, a teraz na meczu z Dynamem Kijów wywiesili rosyjskie flagi. Czy faktycznie kibice Omonii są kontrowersyjni?
Tak, bardzo mnie zaskoczyło, jak po raz pierwszy w barwach Ethnikos Achna grałem przeciw nim mecz. Zobaczyłem sierpy i młoty, koszulki z Che Guevarą i inne symbole związane z komunizmem. Dziwne to bardzo było. Dla mnie takie zupełnie niezrozumiałe i nieakceptowalne. Ale na Cyprze oni chyba jako jedyni są znani z takich kontrowersyjnych, skrajnie lewicowych haseł.
A reszta fanów z innych klubów? Co możesz o nich powiedzieć?
Wśród reszty kibiców cypryjskich klubów nie zauważyłem czegoś podobnego. Kibice na pewno wspierają swoje drużyny, prowadząc doping czy robiąc oprawy. Pamiętając jednak czasy ekstraklasy, na pewno jest mniej fanatycznie. U nas jest wszystko też tak bardziej profesjonalnie zorganizowane.
Jedna rzecz mnie zaskoczyła – na Cyprze kibice rywalizujących ze sobą drużyn mogą przebywać obok siebie i nie dojdzie do żadnych kontrowersyjnych sytuacji. Jak był finał krajowego pucharu w ubiegłym roku to obserwowałem, jak na plaży w barwach różnych zespołów przez kilka dni wypoczywali kibice i nic się nie działo. W Polsce raczej byłoby to nie do pomyślenia, żebyś mógł swobodnie nosić szalik czy koszulkę rywala w tak ważnym momencie sezonu i nie napotkał problemów.
Czy poziom cypryjskiej ligi jest wyższy niż polskiej ekstraklasy?
Myślę, że czołówka jest zbliżona do najlepszych zespołów naszej ekstraklasy. Drużyny z obu państw dobrze sobie radzą w europejskich pucharach – Pafos już wygrywał w Lidze Mistrzów, a AEK Larnaka jako jedyny klub nie stracił gola w fazie ligowej europejskich pucharów (Po wywiadzie odbył się mecz, w którym ostatecznie stracili gola, remisując 1:1 z BK Hacken – przyp. red.). Co do reszty klubów z Cypru – to jednak są słabsze. Tak jak śledzę polską ligę, to widzę duży rozwój na przestrzeni lat. Ekstraklasa jest zdecydowanie bardziej wyrównana, tu każdy może wygrać z każdym.
Da się sporo zarobić na Cyprze?
Takie Pafos FC na pewno może zaoferować wysokie pensje, sięgające kilkaset tysięcy euro rocznie. To nie jest w końcu przypadek, że gra tam David Luiz. Na pensję na poziomie ekstraklasy mogą sobie pozwolić te kluby, które grają w europejskich pucharach. Zasłużone marki, jak APOEL czy Anorthossis zmagają się natomiast z problemami finansowymi i na pewno nie stać ich na zaoferowanie dobrych kontraktów. Jeśli o mnie chodzi, ja na swoją pensję nie mogłem i nie mogę narzekać – zarówno w Ethnikos, jak i w Krasawie Ypsonas.
Czy podoba ci się życie na Cyprze?
Tak, decyzja o przenosinach na Cypr była na pewno dobra. Dobrze mi się tu mieszka, są też częste i tanie loty do Polski. Na Cyprze żyje się o wiele spokojniej, niż w Polsce. Ludzie tu aż tak za wszystkim nie pędzą, chyba też się wszystkim mniej przejmują. No i jest praktycznie cały rok ciepło. Rozmawiamy w grudniu, a dziś w ciągu dnia było 17 stopni. Z perspektywy czasu nie żałuje decyzji o transferze do Ethnikos.
Coś cię zdziwiło od momentu, gdy mieszkasz na Cyprze?
Na pewno fakt, że mało osób rozmawia ze mną po grecku (śmiech). Chciałem się nauczyć tego języka, ale od razu chyba słyszą mój akcent i przechodzą na angielski. To też nie dziwne, bo kilkadziesiąt lat temu byli u władzy Brytyjczycy i ta spuścizna kolonialna do dziś tu pozostała. Mam nadzieję, że jednak za jakiś czas i tak mi się uda nauczyć tego języka greckiego (śmiech).
Inna rzecz to fakt, że ze względu na mały rozmiar Cypru bardzo szybko można przemieszczać się między miastami. Podróż na wyjazdowy mecz ligowy to maksymalnie 1,5 – 2 godziny. Jest to duża różnica, porównując wyjazdy na mecze w Polsce, które potrafiły trwać o wiele, wiele dłużej. Myślę, że dzięki temu już dobrze udało mi się poznać całą wyspę.
Jesteś coraz bliżej końca niż początków kariery. Jakie masz plany na najbliższe lata?
Myślę, że przede mną na pewno jeszcze kilka lat grania. Wiadomo, raczej już nie zagram w czołowym klubie w Polsce, ale nadal mam szansę być podstawowym zawodnikiem zespołu w najwyższej lidze. Tutaj, na Cyprze piłkarze grają zdecydowanie dłużej niż w Polsce. Doświadczeni zawodnicy są bardziej cenieni niż w Polsce. Rok temu jeszcze grał 40-letni Valbuena, a teraz w barwach Pafos występuje 38-letni David Luiz. AEK Larnaka ma natomiast najstarszą jedenastkę w całej Europie, bodajże w niektórych spotkaniach średnia wieku wynosiła bodajże ponad 32 lata.
Nie myślisz o powrocie do kraju?
To zależy, jaka oferta by się pojawiła. Jeśliby był to klub z ekstraklasy, który by zaoferował mi dobry kontrakt, to bym go na pewno rozważył. W ostatnich dwóch latach nie pojawiły się oficjalne propozycję. Słyszałem tylko o zainteresowaniu klubów z pierwszej ligi, ale nie było właśnie oficjalnej oferty.
A co zamierzasz robić po zakończeniu kariery?
Tak jak mówiłem, jeszcze trochę czasu zostało do tego zakończenia kariery. Myślę, że jednak pozostanę w świecie piłki. Nie chciałbym jak większość byłych piłkarzy zostać trenerem. Wiesz, jest duża rywalizacja i ciężko się jest tam przebić. Prędzej widzę siebie jako agenta piłkarskiego. Do tego może się przydać fakt, że znam trochę języków – mówię dobrze po angielsku i hiszpańsku, mam nadzieję, że też kiedyś uda mi się lepiej poznać ten grecki (śmiech). Myślę, że też w realizacji tego planu pomoże mi fakt, że postanowiłem grać poza Polską. Dzięki temu złapie trochę międzynarodowych kontaktów.
A jeszcze taka ciekawostka co do trenerów – na Cyprze asystentem w APOEL-u jest Mirosław Sznaucner, a w Omonii urodzony w Szczecinie były reprezentant Norwegii Tomasz Sokołowski. Trzymam kciuki za ich karierę, ale myślę, że nie podążę ich ścieżką.
Dzięki bardzo za rozmowę!
Z Patrykiem Lipskim rozmawiał Bartłomiej Banasiewicz
Dodaj komentarz