­­­­Od hiszpańskich piłkarek, poprzez Mbappé, do kwestii Gibraltaru. Rozmowa z prof. Filipem Kubiaczykiem przed startem nowego sezonu La Liga

Już jutro startują rozgrywki La Liga. Z tej okazji Bartłomiej Najtkowski porozmawiał z hispanistą i autorem książek traktujących o hiszpańskim futbolu, społeczeństwie, polityce i historii, prof. Filipem Kubiaczykiem. Rozmowa jest przekrojem wielu tematów, które dotyczą futbolu (i nie tylko) rodem z półwyspu Iberyjskiego.

Bartłomiej Najtkowski (TVP Sport, sportmarketing.pl): Jestem w trakcie lektury pana książki o kobiecym futbolu w Hiszpanii, przeczytałem już trochę, chociażby o pionierkach. Teraz możemy przejść do turnieju olimpijskiego, mecz Hiszpanek z Kolumbią, ta fantastyczna pogoń ekipy z Europy, Remontada – to chyba najlepsze wspomnienie z tych zmagań?

Filip Kubiaczyk (prof. UAM, hispanista, pasjonat hiszpańskiego futbolu): Bez wątpienia. To był fascynujący mecz! Hiszpanki przegrywały 0:2, jednak pod koniec meczu odrobiły stratę, doprowadzając do remisu i dogrywki, by ostatecznie pokonać swoje rywalki w rzutach karnych. Warto jednak pamiętać, że w drugiej połowie Kolumbijki miały znakomitą okazję na zdobycie trzeciego gola, jednak Cata Coll popisała się świetną interwencją. Swój kunszt potwierdziła, broniąc karnego, stając się prawdziwą bohaterką tej reprezentacji. Hiszpanki dominowały nad swoimi rywalkami przez cały mecz, długo nie potrafiły jednak tego przełożyć na gole. Według mnie był to jeden z najbardziej emocjonujących meczów piłkarek podczas igrzysk w Paryżu. Myślę, że mógł zadowolić nawet zatwardziałych krytyków kobiecej piłki nożnej, których w Hiszpanii nie brakuje.

Hiszpankom zarzucano, że nie weszły na pełnych obrotach w ten turniej, więcej oczekiwano od gwiazd Barcelony: Alexii Putellas i Aitany Bonmati, które zawodniczki przekonały pana do siebie, a kto zawiódł?

Nie był to dobry turniej w ich wykonaniu, co zresztą potwierdziła Aitana Bonmatí. Najbardziej rozczarowała mnie postawa bramkarki Caty Coll w dwóch ostatnich (i najważniejszych!) meczach igrzysk, z Brazylijkami w półfinale i z Niemkami w meczu o brązowy medal, która indywidualnymi błędami sprowokowała gole dla rywalek. Rozczarowała mnie również forma Salmy Paralluelo, zwłaszcza jeśli porównamy ją z tą, w której była podczas Mundialu w 2023 roku. Była wówczas jedną  z kluczowych piłkarek reprezentacji, imponowała rajdami, pewnością  siebie i finezyjnymi podaniami. Nie był to również turniej Irene Paredes czy Jennifer Hermoso. Co ciekawe, Alexia Putellas, mimo że nie strzeliła karnego w ostatniej minucie meczu o medal z Niemkami, była w Paryżu w znakomitej formie, co udokumentowała strzeleniem dwóch goli. Uważam, że nie można mieć do niej pretensji o niewykorzystanie tego karnego, bo to zdarza się najlepszym piłkarzom i piłkarkom.

Więcej oczekiwałem również od Athenei del Castillo. Olgi Carmony, czy Aitany Bonmatí, choć ta ostatnia grała na równym poziomie i wyróżniała się na tle swoich koleżanek (kapitalny mecz rozegrała zwłaszcza przeciwko reprezentantkom Kolumbii). Było jednak widać, że hiszpańskie piłkarki były przemęczone i brakowało im sił. Tajemnicą szatni pozostaje to, czy był to wynik dużej liczby rozegranych meczów w sezonie, przetrenowania, czy złego przygotowania przez sztab szkoleniowy. Pewien wpływ na grę Hiszpanek mogła mieć również presja wywierana na nie przez media i kibiców: nikt nie zakładał, że reprezentacja złożona w większości z mistrzyń świata i triumfatorek Ligi Narodów nie zdobędzie medalu.

Wielu kibiców ogromnie rozczarowała trenerka Hiszpanek, która w meczu z Brazylią dokonała zadziwiających wyborów personalnych. Można to jakoś racjonalnie wytłumaczyć? Zdumione były również komentatorki Eurosportu, jedyne wytłumaczenie to chyba zmęczenie turniejem. Jednak gdy sadza się na ławce największą gwiazdę w batalii o złoto, to jest to gra va banque… 

Trenerka Montse Tomé z pewnością ponosi dużą odpowiedzialność za słaby wynik Hiszpanek na igrzyskach. Przyznam, że kiedy w półfinałowym meczu, przy wyniku 0:3 dla Brazylijek, zdecydowała się na wprowadzenie na boisko Alexii Putellas dopiero w… 76 minucie meczu (sic!), mocno się zdziwiłem. Wcześniej przyjąłem, że Alexia zapewne doznała jakiegoś urazu przed meczem, który uniemożliwia jej grę. Nic z tych rzeczy! Tomé, zapytana po meczu o późne wejście Alexii, powiedziała dziennikarzom, że było ono spowodowane… rotowaniem składem! Akurat w tym meczu padło na Alexię, tak jak w poprzednich meczach padało na inne zawodniczki! Trudno o bardziej kuriozalne i nieracjonalne tłumaczenie swojej decyzji.

Alexia to jedna z najlepszych piłkarek na świecie, dwukrotna zdobywczyni nagrody Złotej Piłki, zawodniczka kompletna. Takie słowa to brak szacunku dla jej sukcesów. Kamery telewizyjne pokazały, jak Alexia przeżywała ten mecz, rozgrzewając się przy linii bocznej boiska. Absurdalność tej decyzji potęguje jeszcze fakt, że Alexia była naprawdę w dobrej formie na igrzyskach i nie zmienia tego wspomniany już fakt niestrzelenia przez nią karnego w meczu z Niemkami o brąz. Trudno w racjonalny sposób wytłumaczyć roszady w składzie w półfinałowym meczu igrzysk przeprowadzone przez Montse Tomé (oprócz Alexii w podstawowym składzie nie pojawiły się również Athenea del Castillo, Laia Aleixandri czy Patri Guijarro).

Jak śledzone były mecze olimpijskich ekip w Hiszpanii? Można się zastanawiać, jak Katalończycy przyjęli końcowy triumf męskiego zespołu, w którym pierwsze skrzypce grał Fermin López, podobnie jak na EURO, również w tej imprezie gracz Barcelony (Lamine Yamal) był pierwszoplanową postacią. Czy Hiszpanie przejmowali się losami swoich piłkarskich drużyn? Wiemy, jaka jest specyfika futbolu w igrzyskach – męski jest traktowany z przymrużeniem oka, kobiecy inaczej – tutaj grają największe gwiazdy.

Generalnie występ męskiej reprezentacji piłkarskiej Hiszpanii na igrzyskach w Paryżu wywoływał zainteresowanie hiszpańskich kibiców i mediów, ale oczywiście nie w takim stopniu jak mecze reprezentacji na zakończonych niedawno mistrzostwach Europy w Niemczech. W oczywisty sposób zainteresowanie to rosło w miarę kolejnych znakomitych występów tej reprezentacji ze świetnie dysponowanym Fermínem Lópezem z Blaugrany na czele. Znalazło to swoje przełożenie w katalońskiej prasie.

Były przytyki?

Po zwycięskim finale z Francją nacjonalistyczny dziennik „L’Esportiu de Catalunya” na okładce zamieścił zdjęcie dwóch piłkarzy FC Barcelony Pau Cubarsiego i Erica Garcíi w reprezentacyjnym trykocie, okraszając je nagłówkiem „Pragnienie złota” (Set d’or). Pod zdjęciem i tytułem zostali wymienieni tylko katalońscy piłkarze grający w olimpijskiej reprezentacji (oprócz dwóch wspomnianych byli to: Arnau Tenas, Fermín López, Sergio Gómez, Marc Pubill, Joan García i Adrián Bernabé), którzy „wygrali złoty medal z hiszpańską reprezentacją”. Jak widzimy, obecność i znakomita gra katalońskich piłkarzy w reprezentacji olimpijskiej stała się kolejną okazją do katalonizacji triumfu Hiszpanii.

Kylian Mbappé w końcu doczekał się transferu do Realu Madryt. To wydarzenie numer jeden letniego okna transferowego. Florentino Pérez nie zraził się do Francuza, był cierpliwy, choć za sam podpis na kontrakcie kapitan reprezentacji Trójkolorowych dostanie obłędne pieniądze… Zmienia się też Atletico, po odejściu Álvaro Moraty i Memphisa Depaya, warto zwrócić uwagę na transfer Juliana Alvareza. W obronie ekipę Cholo Simeone wzmocni mistrz Europy – Robin Le Normand. Casus Moraty jest ciekawy, wydaje się, że miał wciąż w pamięci hejt, jaki się nań wylał po EURO 2020/21, poza tym ma żonę Włoszkę, stąd transfer do Milanu.

Sprawa transferu Mbappé do „Królewskich” znalazła swój finał. Do La Liga trafia jeden z najlepszych piłkarzy na świecie. Swoją drogą, kiedy widziałem przywitanie Mbappé przez kibiców Realu podczas prezentacji na Santiago Bernabéu, automatycznie pojawił mi się w głowie obraz kibiców tego klubu obrażających piłkarza po wcześniejszych informacjach, że  jednak nie trafi do Madrytu…

Całą transferową sagę z tym związaną mocno podkręcały hiszpańskie media, a z okładek tamtejszych dzienników sportowych ogłaszających jego grę dla „Królewskich” w ostatnich latach można by złożyć grubą książkę. Myślę, że Florentino Pérez był jedyną osobą, która doskonale wiedziała, kiedy Mbappé trafi do Madrytu. I w charakterystyczny dla siebie sposób czynił z tej wiedzy użytek, aby wokół tego transferu było sporo emocji, To marketingowy majstersztyk, nie pierwszy w jego wykonaniu. Zwróciłbym uwagę na język hiszpański, jakim posługuje się Mbappé. Mówi bardzo dobrze, z pięknym akcentem i, jak zapewnia, teraz, będąc w Hiszpanii, chce go tylko doskonalić. Widać, że musiał przykładać się do nauki tego języka od dłuższego czasu, czego zresztą nie ukrywa.

To piłkarz z charyzmą, świadomy swoich wyborów i celów. Jeśli natomiast chodzi o Moratę i jego odejście do AC Milan, to przyznam, że jestem nim zaskoczony. Myślę, że hejt, z jakim musiał się od dłuższego czasu mierzyć w Hiszpanii, odegrał w tej decyzji istotną rolę. W trakcie mistrzostw Europy w Niemczech dziennik internetowy „El Confidencial” podważał zaangażowanie piłkarza w grę w narodowej kadrze, twierdząc, że w rzeczywistości „gra przeciwko Hiszpanii”.

Morata jest niezwykle wyczulony na tym punkcie, nie rozumie jak w Hiszpanii z powodów politycznych i narodowościowych można nie kibicować hiszpańskiej reprezentacji. Widać też, że po prostu źle znosi krytykę swojej osoby. W tym sensie gra we Włoszech będzie dla niego swoistym wybawieniem. Inna sprawa, że motywem zmiany klubu mogły być też względy rodzinne: żona Moraty, z którą ma czwórkę dzieci, jest Włoszką. Jednak dwa dni temu w mediach pojawiła się informacja o tym, że para się rozstaje.

Jak pan podchodzi do transferowej sagi Nico Williamsa? Fanom Barcelony marzył się duet skrzydłowych taki jak na EURO (Nico, Yamal). Tymczasem, mimo wysiłków Joana Laporty i Deco, młokos prawdopodobnie posłucha brata i będzie lojalny wobec Basków. Inaki chciał, by razem zagrali w europejskich pucharach.

W momencie, w którym rozmawiamy, wielu Culés ciągle żyje nadzieją, że do klubu dołączy właśnie jeszcze Nico Williams, choć ostatnie informacje, a zwłaszcza symboliczne gesty piłkarza w mediach społecznościowych każą widzieć kwestię jego transferu do Barçy w tym sezonie jako nieudaną operację. Trudno dziwić się entuzjazmowi Culés w kwestii tego transferu.

Zwłaszcza, jeśli przypomnimy sobie jak wyglądały skrzydła reprezentacji na mistrzostwach Europy w Niemczech. Luis de la Fuente, konsekwentnie stawiając na Nico i Lamine’a Yamala, właściwie zrobił przysługę kibicom Barçy, pokazując im, jak wspaniale może wyglądać gra reprezentacji w składzie tymi młodzianami. Chęć sprowadzenia Nico do katalońskiego klubu wynika przecież z logiki zapotrzebowania na takiego piłkarza oraz tego, co pokazał na EURO. Byłoby to z pewnością duże wzmocnienie dla tego klubu. Osobiście uważam, że Nico ma większy talent od swojego brata, Iñakiego. Przed nim wielka piłkarska kariera.

Były dyrektor sportowy Sevilli, Monchi, miał prostą zasadę – nie kupuje się piłkarzy po dobrych występach w finałach ME i MŚ. Tymczasem Barcelona pozyskała Daniego Olmo, gracza, który zajął miejsce kontuzjowanego Pedriego podczas EURO i zachwycił. Rzecz w tym, że Barca potrzebuje teraz pivota i lewoskrzydłowego, natomiast w pomocy Hansi Flick ma wiele opcji. A na transferze Olmo może ucierpieć Fermin López, który zasługuje, by regularnie grać…

Jestem bardzo ciekawy pracy Hansiego Flicka w FC Barcelonie. Tym, który może najwięcej skorzystać na jego przyjściu do klubu, jest Robert Lewandowski. Fermín López swoją postawą na igrzyskach olimpijskich z pewnością mocno zapracował na to, aby dostawać więcej szans na grę w klubie. Dani Olmo to znakomity piłkarz, przez długi czas niedoceniany. Jego inteligencja boiskowa przyprawia o zawrót głowy. Myślę, że wielu kibiców Blaugrany nie zakłada, że Flick może zawieść (nie traktowałbym porażki w meczu o Trofeum Gampera jako alarmu). Rywalizacja FC Barcelony z Realem Madryt w nadchodzącym sezonie w czysto sportowym aspekcie zapowiada się pasjonująco!

Najpiękniejszą historią w poprzednim sezonie LaLiga napisała Girona. Ubolewa pan nad exodusem obserwowanym na Montilivi? Artem Dowbyk, król strzelców minionych rozgrywek, zamienił Gironę na Romę (zrezygnował z LM, by grać w klubie o większej renomie), Savinho trafił do MC, Yan Couto do BVB, Aleix Garcia do Bayeru Leverkusen, a Eric Garcia wrócił do Barcelony. To jest niepokojący demontaż tej pięknej drużyny? Zostali obrońcy: efektowny, proaktywny Miguel Gutiérrez czy doświadczony Daley Blind, a w środku pola waleczny Yangel Herrera. Jednak można mieć obawy, że Girona przestanie czarować…

To, co stało się z Gironą FC, a właściwie z Euro Gironą (zespół  zagra w nadchodzącej edycji Ligi Mistrzów), w ogóle mnie nie dziwi. Drużyna z Montilivi padła ofiarą własnego sukcesu. W świecie piłki nożnej nie zdarza się to po raz pierwszy, ani ostatni. Od początku tego projektu był on bowiem obliczony na natychmiastowy sukces. Aby oceniać szansę Girony FC na powtórzenie sukcesu z poprzedniego sezonu należy zapytać, czy w miejscu tych, którzy odeszli, zostali sprowadzeni równie wartościowi zmiennicy. To zweryfikuje boisko, bo kilku ciekawych zawodników sprowadzono (Ladislav Krejci, Alejandro Francés, Abel Ruiz, Oriol Romeu, Brayan Gil, Donny van de Beek). Gironie FC pozostał również jeden niezwykle ważny atut: trener Míchel, jeden z największych fachowców w swojej dziedzinie. Jeśli ekipa z Montilivi potrafiłaby powtórzyć w lidze sukces z poprzedniego sezonu i dobrze zaprezentować się w Europie, byłaby to niesamowita i piękna historia. A piłka nożna, jak wiemy, jest nieprzewidywalna.

Sergio Ramos, który nie miał, delikatnie mówiąc, świetnych relacji z ultrasami Sevilli, odszedł z andaluzyjskiego klubu, wcześniej Sewillę opuścił Joaquin, legendarny betico. I chyba znowu będziemy mogli utyskiwać na brak charyzmatycznych postaci w lidze hiszpańskiej? W gruncie rzeczy niewiele jest wyrazistych piłkarzy. Myślę, że Hector Bellerin, były gracz Arsenalu i Barcelony, nie jest co prawda wybitnym obrońcą, ale zwraca uwagę, gdy komentuje sprawy polityczne czy światopoglądowe.

Odpowiem tak: przyjście do ligi hiszpańskiej Mbappé sprawia, że pojawił się w niej piłkarz, który nie ma problemów z tym, aby wyrażać swoje zdanie na pozasportowe tematy. Mbappé jest znany z tego, że nie ukrywa swoich przekonań i poglądów jako obywatel Francji. Jestem zwłaszcza ciekawy, czy zabierze głos w kwestii rasizmu stadionowego w Hiszpanii i na ile sposób, w jaki to zrobi, będzie odmienny od postawy i zachowania Viniciusa Jr.

Ciekawe spostrzeżenie. Sprzeciw kapitana reprezentacji Francji wobec rosnącej siły skrajnej prawicy, Zjednoczenia Narodowego, to wątek, który był nagłaśniany podczas EURO. Front republikański ostatecznie pokonał lepenistów (sojusz centrowego obozu prezydenckiego i koalicji ugrupowań lewicowych). Rozmawiałem o tym z Ludwiką Włodek. Bodaj dziennik AS eksponował tę kwestię i wizerunek piłkarza na okładce. W dzisiejszych czasach, gdy piłkarze zwykle są nieobecni w debacie publicznej, należy docenić stanowczy głos Mbappé i to, że otwarcie wyraża poglądy.

Zobaczymy również, czy Francuz pozwoli sobie na krytykę arbitrów, którzy nie mają w Hiszpani dobrej opinii i czy będzie odnosił się do krytyki i oskarżania Realu i madridismo o wszelkie zło w hiszpańskiej piłce nożnej. Czy wejdzie w polemikę z Joanem Laportą? Zobaczymy. Tym, co może go ograniczać w zabieraniu głosu w kwestiach politycznych i społecznych to oczywiście osoba i postawa prezesa klubu Florentino Péreza. Wydaje mi się jednak, że Mbappé nie przyjmie postawy Lionela Messiego, który grając w FC Barcelonie, był skoncentrowany wyłącznie na kwestiach sportowych.

Kończąc naszą rozmowę wątkiem politycznym właśnie, widzimy, że tej polityki jest całkiem sporo. Po triumfie Hiszpanii w finale EURO zwykle stateczny Rodri i Alvaro Morata ustosunkowali się do kwestii spornej dla Brytyjczyków i Hiszpanów – statusu Gibraltaru. UEFA ich ukarała, ale to raczej taki drobiazg, może niefortunny żart.

Fakt, że Rodri i Morata, świętując zdobycie mistrzostwa Europy, zdecydowali się wykonać przyśpiewkę „Gibraltar jest hiszpański!” (¡Gibraltar es español!), wywołał duże poruszenie w UEFA, która, jest wyczulona na wszelkie polityczne akcenty pojawiające się w świecie piłki nożnej. Oczywiście wiemy, że podejście jej przedstawicieli do mariażu polityki i piłki nożnej jest selektywne i zależne od okoliczności, układów i polityczno-finansowych uwarunkowań.

Działania w tej sprawie nabrały tempa po oficjalnej skardze, jaką złożył w tej sprawie Związek Piłki Nożnej Gibraltaru. Mieszkańcy Gibraltaru poczuli się bardzo dotknięci słowami tej przyśpiewki. Kilka dni temu obaj piłkarze zostali ukarani odsunięciem od jednego meczu (nie zagrają w spotkaniu Ligi Narodów). Jednak Stowarzyszenie Piłkarzy i Piłkarek Hiszpańskich (AFE) zamierza złożyć pismo w tej sprawie do Międzynarodowej Organizacji Pracy, wskazując na pogwałcenie przez UEFA podstawowych praw hiszpańskich piłkarzy, zwłaszcza prawa do swobody wypowiedzi.

Sprawa ma oczywiście podtekst polityczny, Gibraltar jest członkiem UEFA od 2013 roku a FIFA od 2016 roku. W obu głosowaniach Hiszpania była temu przeciwna. Jego akces do UEFA był możliwy dzięki decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu z 2011 roku, który po tym jak wcześniejsze wnioski Gibraltaru zostały odrzucone, wskazał, że wniosek o przyjęcie do międzynarodowych struktur piłkarskich złożył on w 1997 roku a więc przed zmianą w statucie UEFA, zgodnie z którą członkami tej instytucji mogą zostać tylko państwa uznane przez ONZ.

Co to oznacza dla dwóch zbuntowanych regionów Hiszpanii?

Dodajmy od razu, że z tego właśnie powodu wykluczone jest przyjęcie do UEFA reprezentacji Katalonii czy Kraju Basków. Jednocześnie na prośbę Hiszpanii UEFA zastrzegła, że nie może dojść do meczów Gibraltaru z Hiszpanią. Prezes Gibraltarskiego Związku Piłki Nożnej wyraził swoje oburzenie tym, że rywalizacja Gibraltar-Hiszpania została zrównana z innymi zakazanymi meczami jak Kosowo-Serbia czy Rosja-Ukraina, co ma związek z wojną. Co ciekawe, podczas losowania grup w ramach eliminacji do mistrzostw Europy w 2024 roku los pierwotnie zestawił  Hiszpanię z Gibraltarem, jednak reakcja UEFA była stanowcza i od razu zmieniono Hiszpanii rywala. Oczywiście hipotetycznie do meczu Hiszpanii z Gibraltarem może dojść w ramach fazy pucharowej na EURO czy Mundialu, ale w praktyce, z uwagi na poziom piłkarski Gibraltaru, jest to bardzo mało prawdopodobne.

Z czego wynikało blokowanie przez Hiszpanię przyjęcia Gibraltaru do UEFA i FIFA? Wpływ na to miały kwestie historyczne i polityczne. Hiszpanie zgłaszają pretensje do Gibraltaru od czasu, kiedy przekazali to terytorium Anglii na mocy traktatu w Utrechcie w 1713 roku. Nieuznawanie brytyjskiej suwerenności nad Gibraltarem przez Hiszpanię jest tutaj kluczowe. Swoją rolę odgrywają również tendencje odśrodkowe w Katalonii i Kraju Basków. W tym kontekście warto przywołać mecze Hiszpanii z Kosowem z 2021 roku w Sewilli i Prisztinie w ramach eliminacji do mistrzostw świata w Katarze, kiedy to hiszpańskie media przedstawiały mecz z Kosowem jako mecz z reprezentacją Kosowskiego Związku Piłki Nożnej i nie wymawiały słowa Kosowo, a telewizja publiczna transmitująca to spotkanie ocenzurowała kosowski hymn.

Warto też wspomnieć, że wcześniej piłkarskie władze Gibraltaru wyraziły nadzieję że w przyszłości Hiszpania zmieni zdanie i mecz obu reprezentacji będzie możliwy. Zapewniają, że mecze z Hiszpanią byłby dla piłkarzy z Gibraltaru olbrzymim doświadczeniem piłkarskim, i że w żadnym wypadku nie jest ich intencją wykorzystywanie ich w politycznej rozgrywce. Zobaczymy, na ile sprawa spornej przyśpiewki przełoży się na te marzenia i oczekiwania. Wśród przedstawicieli piłkarskich władz Hiszpanii z pewnością zostanie zadra związana z zaistniałą sytuacją.

Mistrz, król strzelców, czarny koń – proszę o trzy typy przed startem sezonu.

Myślę, że mistrzem zostanie Real Madryt. Chociaż, jak już wspomniałem, uważam, że rywalizacja „Królewskich” z FC Barceloną będzie w tym sezonie niezwykle zacięta i wyrównana. Królem strzelców zostanie nowa gwiazda La Liga, Kylian Mbappé, który będzie chciał pokazać swój piłkarski kunszt w klubie, w którym chciał grać od dziecka. Wydaje mi się, że czarnym koniem w tym sezonie może być Celta Vigo, UD Las Palmas, Getafe CF lub Osasuna.

Bartłomiej Najtkowski

* Filip Kubiaczyk – ur. 1979, historyk, historyk kultury, hispanista. Pracuje jako profesor w Instytucie Kultury Europejskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Naukowo zajmuje się historią nowożytnej Hiszpanii oraz jej oddziaływaniem na współczesność, zwłaszcza relacje hiszpańsko-katalońskie. Studiował i realizował projekty badawcze na uniwersytetach w Saragossie, Barcelonie, Madrycie i Walencji. Autor trzech naukowych książek o hiszpańskim futbolu, więcej tutaj: https://lubimyczytac.pl/autor/95669/filip-kubiaczyk. Najnowsza książka, pionierska w Polsce, poświęcona jest kobiecej piłce nożnej w Hiszpanii – „Historia, płeć i władza. Rzecz o piłce nożnej w Hiszpanii 3”.

Dodaj komentarz

Zacznij bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑