Wczoraj odbyły się mecze pierwszej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Ta wczesna faza rozgrywek przyniosła nam oprócz emocji piłkarskich także pierwsze ciekawe wydarzenia na trybunach. Miały one miejsce w maltańskim Hamrun.
To w tym niespełna 10-tysięcznym miasteczku starły się ekipy aktualnego mistrza Malty, czyli Hamrun Spartans i mistrza Izraela – Maccabi Hajfy.
Maltańscy działacze od początku podchodzili do tego spotkania z obawą, znając złą reputację kibiców gości. Jak się później okazało – słusznie. Na wyjazd udała się spora grupa fanów Maccabi.
Do pierwszych napięć pomiędzy grupami sympatyków obu zespołów doszło jeszcze przed meczem. W kierunku miejscowych poleciała wówczas pirotechnika. Fani z Izraela utrzymują, że sprowokowały ich do tego antysemickie komentarze Maltańczyków i skandowane przez nich „Palestyna, Palestyna”. Kolejne race wylądowały na boisku już w trakcie trwania meczu, przez co szkocki arbiter Donald Robertson musiał na moment przerwać grę.
Ostatni akt obustronnej agresji miał miejsce już w drugiej części meczu. Tym razem przeróżne przedmioty latały z obu stron. O moment zapalny nie było trudno, zwłaszcza że na kameralnym stadionie Hamrun Spartans zarówno lokalsi, jak i fanatycy Maccabi zasiedli na jednej trybunie.
Sam mecz zakończył się gładkim zwycięstwem mistrzów Izraela aż 4-0. Cóż, taki stan rzeczy mógł zaskoczyć Marcela Zapytowskiego, czyli polskiego bramkarza, który został niedawno wypożyczony z Korony Kielce do maltańskiej Birkirkary. 22-latek w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego nie mógł się ostatnio nachwalić poziomu ligi, do której trafił
Topowe maltańskie zespoły na spokojnie wygrałyby z najlepszymi z Polski. Powiedziałbym nawet, że na Malcie jest większa intensywność niż w Polsce
Wczorajszy wynik chyba nie do końca potwierdza tę tezę…
fot. commons.wikimedia.org
Dodaj komentarz