EkstraklasaLOVE #7. Edson – król​, któremu Korona nie była potrzebna

W przeciągu ostatnich lat przez polskie kluby przewinęło się mnóstwo
obcokrajowców drugiej klasy i tylko nieliczni przemieszczali się po boiskach klasą
biznes. Dla wielu dużym osiągnięciem była już sama możliwość uzupełniania CV o
nazwy klubów takich jak Polonia Bytom lub Arka Gdynia. Kto z was pamięta choćby
Vladimira Karalića? Nie tracąc czasu na przeciętniaków, powspominajmy
prawdziwego kozaka. Od pracy w sklepie, grę w Marsylii, aż po zostanie gwiazdą
Ekstraklasy. Panie i Panowie oto historia Edsona.
.

Cofnijmy się do sezonu 2005/06. Wówczas kadra Janasa rozgrywała decydujące
spotkania w drodze do niemieckiego Mundialu, Wisła pozbyła się Jerzego Engela,
Tomasza Kulawika i zatrudniła Dana Petrescu, a przerwa zimowa w Ekstraklasie
trwała od grudnia do marca. Legia, chcąc zdobyć pierwsze mistrzostwo od sezonu
01/02 ruszyła po wzmocnienia. W grudniu pojawiły się doniesienia mówiące o
zainteresowaniu 28-letnim obrońcy z Brazylii. Niebawem Edson, który kilka lat
wcześniej został wybrany najlepszym obrońcą Ligue 1 (wielu podważało ten fakt)
pojawił się w Warszawie, by podpisać kontrakt z Legią. Jego CV wyglądało co
najmniej obiecująco. Wspomniana wcześniej gra we Francji dla OM, wygrane
klubowe mistrzostwa świata z Corinthians i kilka solidnych sezonów spędzonych w
lidze portugalskiej. W momencie transferu wątpliwości budziła jedynie dyspozycja
Edsona, który od sierpnia w barwach Sportingu nie rozegrał choćby jednego
spotkania, przez co pół roku spędzone po zielono-białej stronie Lizbony nie należało
do udanych.

Transfer do Legii był swego rodzaju transakcją wiązaną. Edson dostał możliwość
odbudowania się w klubie z aspiracjami, a wymagający kibice mieli zobaczyć
piłkarza, który pomimo gry na lewej stronie defensywy, wnosi mnóstwo kolorytu do
poczynań ofensywnych. W tym samym czasie na Łazienkowską trafił Roger, który
wraz ze swoim rodakiem siał spustoszenie pod bramką rywala. Zresztą zobaczcie
sami. Seria 9 wygranych z rzędu nie bierze się z przypadku:

● GKS Bełchatów 1:0,
● Groclin Grodzisk Wielkopolski 4:0,
● Cracovia Kraków 5:0,
● Odra Wodzisław Śląski 2:1,
● Pogoń Szczecin 2:0,
● Polonia Warszawa 2:0,
● Lech Poznań 3:1,
● Wisła Płock 1:0,
● Zagłębie Lubin 1:0

Edson wiosną 2006 roku w 10 spotkaniach zdobył 3 bramki (każda z rzutu wolnego)
i dołożył 4 asysty.

 

Nie sposób nie zachwycić się takim strzałem i nawet cieszynka, którą wykonali
piłkarze Legii, wpisała się doskonale w brazylijski spektakl, którego świadkami byli
widzowie zarówno przed telewizorami, jak i na stadionie. Edson nie był piłkarzem
idealnym i miewał również swoje problemy. Pierwszym dużym sygnałem
ostrzegawczym była porażka Legii z Wisłą Kraków na zakończenie sezonu 05/06.
Piłkarze Białej Gwiazdy obnażyli braki w grze obronnej Brazylijczyka i wielu zdawało
sobie sprawę z faktu, że o ile fenomenalnie wygląda w grze do przodu, o tyle pod
własną bramką nie wygląda już tak dobrze. Szczególnie blado wypadał na tle
piłkarzy bazujących na dużej szybkości. Porażka w ostatniej kolejce nie pozbawiła
Legii mistrzostwa i jej piłkarze mogli świętować długo wyczekiwane Mistrzostwo
Polski.
Czasem bywa tak, że sukces stanowi początek problemów. Przed startem eliminacji
do Ligi Mistrzów zaczęły pojawiać się doniesienia o podziale szatni na grupki polską
i brazylijską (do Legii dołączyli przed sezonem Elton, Hugo i Junior). Plotki ucinał
trener Dariusz Wdowczyk, ale coś musiało być na rzeczy, co zresztą później
przyznali sami zainteresowani. Celem Mistrza Polski był awans do fazy grupowej
Champions League. Legia uległa w eliminacjach Szachtarowi Donieck, a Edson już
tak nie błyszczał. Może zaczął zbyt dobrze? Duży wpływ na jego postawę miał uraz
mięśnia dwugłowego, który zabrał mu trzy tygodnie przygotowań do sezonu.
Pomimo odpadnięcia z eliminacji LM Legia wciąż mogła awansować do Pucharu
UEFA. Co ciekawe trener Austrii Wiedeń Frankie Schinkels przed meczem
decydującym o awansie do fazy grupowej, porównał Edsona do Roberto Carlosa, co
przy zastosowaniu odpowiedniej skali i wzięcia pod uwagę zalet i wad obu piłkarzy
miało ręce i nogi. Kibice porównywali Edsona do Juninho, a legenda Legii Lucjan
Brychczy dostrzegał duże podobieństwo uderzeń do tych, które oddawał Kazimierz
Deyna. Ostatecznie Legia odpadła, a ekstraklasowy Roberto Carlos nie pokazał się
z najlepszej strony. W meczu 10. kolejki Edson nabawił się kolejnej kontuzji, która
wykluczyła go z gry na kilka miesięcy, a sezon zakończył zdobywając łącznie 3
bramki we wszystkich rozgrywkach i po raz kolejny każde trafienie było wynikiem
uderzeń z rzutów wolnych (Hafnarfjarðar, Groclin oraz Górnik Zabrze). Kiedy sezon
ligowy dobiegł końca, Legię czekały jeszcze spotkania Pucharu Ekstraklasy. Edson
odmówił udziału w meczu przeciwko Górnikowi Łęczna, by móc pojechać do Francji i
złożyć wyjaśnienia w sprawie zeznania podatkowego sprzed kilku lat. Za to
przewinienie nałożono na niego karę w wysokości 30 tysięcy euro (wówczas
najwyższa kara, która została nałożona przez klub).
Następny sezon stanowił nowe rozdanie dla Edsona. Zwolniono Jacka Zielińskiego,
który w kwietniu zastąpił Dariusza Wdowczyka i nowym szkoleniowcem Legii został
Jan Urban. Ten będąc świadomym braków i atutów Edsona, postanowił przesunąć
go na skrzydło. Na nowej pozycji Edson prezentował się bardzo solidnie, ale dobra
gra nie znajdowała odzwierciedlenia w statystykach. Legia rozpoczęła sezon z
wysokiego C. Wygrała pierwszych 7 spotkań i do 10. kolejki znajdowała się na czele
ligowej stawki.
Wiosną Edson wystąpił w spotkaniu zagranicznych gwiazd Ekstraklasy przeciwko
reprezentacji Polski. Do poprowadzenia zespołu złożonego z obcokrajowców
zaproszono świetnie znanego Brazylijczykowi Jana Urbana, którego drużyna
wygrała 3:2 po bramkach Arboledy, Ivanovskiego i Chinyamy.
W rundzie wiosennej 07/08 Edsona po raz kolejny hamowały kontuzje, które
uwierały osoby zarządzające klubem, tym bardziej że według niektórych źródeł
Brazylijczyk zarabiał miesięcznie około 100 tysięcy złotych. Przerwy w grze stały się
pretekstem do renegocjacji kontraktu, a co za tym idzie obniżki wynagrodzenia.
Ponadto przedmiotem sporu stała się opieka medyczna zapewniona przez klub, z
której piłkarz nie był do końca zadowolony. Z tego właśnie powodu kontynuował
leczenie przewlekłych urazów na własną rękę w świetnie mu znanej Portugalii.
Negocjacje z Mirosławem Trzeciakiem w sprawie nowego kontraktu się przeciągały i
ostatecznie rozbiły się o detale takie jak bilety lotnicze. Edson niezadowolony z
przedstawionych mu warunków, postanowił opuścić Legię. Jego ostatnie spotkanie
w barwach „Wojskowych” było zarazem pożegnaniem dwóch graczy, którzy stanowili
o sile Legii w ostatnich latach. Drugim zawodnikiem był Aleksandar Vukovic, który
dziś prowadzi drużynę z Łazienkowskiej.
Życie nie kończy się na Legii. Na przełomie 2008 i 2009 trenował z portugalskim
drugoligowcem Uniao Leiria, ale ostatecznie powrócił do ojczyzny. Dla Náutico
Capibaribe zagrał zaledwie w jednym ligowym spotkaniu i już w sierpniu 2009 roku
podpisał kontrakt Koroną Kielce. Po powrocie do Polski nie prezentował się już tak
dobrze, jak w barwach Legii. Jesienią 2009 roku zagrał w 11 spotkaniach i zdobył
jedną bramkę. Trener Marek Motyka stawiał na niego regularnie, ale po zatrudnieniu
Marcina Sasala Korona postanowiła rozwiązać kontrakty z piłkarzami mającymi
najwyższe kontrakty. W tym gronie znaleźli się Mariusz Zganiacz, Krzysztof
Gajtkowski oraz Edson.
Edson był piłkarzem mającym wzloty i upadki, ale niewątpliwie przyciągającym
uwagę nie tylko kibiców Legii Warszawa. Po odejściu z Korony bronił jeszcze barw
dwóch brazylijskich zespołów, ale szybko odnalazł się w nowej dla siebie roli
menedżera. Pośredniczył między innymi w transferach do Polski Deleu oraz Dudu
Paraiby. Edson może i rozstał się z Legią w żalu po fiasko negocjacji Mirosławem
Trzeciakiem, ale mimo wszystko może zaliczyć swoją karierę do udanych. Przecież
nie każdy nastolatek zmuszony do pracy w sklepie zdobywa potem krajowe tytuły.
Paweł Ożóg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s